J K R S Z
S

STANISŁAW SMARKALA   SMARKALOWIE   PATENT   DYPLOM

Stanisław Smarkala opowiada o sobie i swojej rodzinie.

Granie to rodzinna tradycja - mój ojciec był muzykiem, mój stryj był muzykiem i ojciec chrzestny też muzyk. Ojciec grał na wszystkim - klarnet, skrzypce, flet; stryj na trąbce, mój brat na klarnecie.
Gdy mój ojciec uczył się grać, to ojca ojciec, nie chciał mu kupić instrumentu; posiadali przecież gospodarstwo, trzeba było pracować, a muzyk, jak to muzyk... Więc gdy szwagrowie ojca zobaczyli jaki ma problem postanowili mu pomóc.
Za ich namową ojciec "ukradł" (swojemu ojcu) trochę zboża - szwagrowie sprzedali je i kupili instrument...
Mój brat Oleś grał w orkiestrze Namysłowskiego1; był z tą orkiestrą w Ameryce. Brat już nie żyje, będzie z dziesięć lat.
Stryj służył w 12 Pułku Ułanów w Krzemieńcu - nazywał się Paweł Smarkala, miał syna Henryka, który ukończył Szkole Kapelmistrzowską - był kapelmistrzem w zaburskiej orkiestrze.

***

Urodziłem się w 1920 roku, grałem w orkiestrze w Zaburzu; jeździliśmy po całej Polsce - w Szczecinie w 1954 graliśmy na Ogólnopolskich Dożynkach; ćwiczyli nas sześć tygodni. W jednej orkiestrze było wtedy 120 basów, a zgrupowanie liczyło 1200 osób.. Grałem w Krakowie, Poznaniu Grać nauczyłem się od stryja, od najmłodszych lat. W czasie okupacji należałem do zgrupowania Batalionów Chłopskich w Latyczynie.Cały oddział zorganizował mój sąsiad - nazywał się Józef Koszałka. Było to tak: sąsiad służył w wojsku, w 1939 roku w Zamościu - pod Puławami wywieźli ich na front.
Tam spotkał się ze swoim ciotecznym bratem - Józefem Szczerbą (po wyzwoleniu bębnił z nami), obaj byli z jednej wioski. Temu było Józef i temu Józef. Szczerba mówi: trzeba uciekać do domu, to Koszałka chciał go za to zastrzelić - a i tak ta nasza armia rozbiła się w 1939 roku.
Gdy Koszałkawrócił do domu przystąpił do organizowania oddziału - ja byłem 11 członkiem. To jest ważne - szliśmy już pod warszawę na powstanie; był z nami jeden wojskowy i mówi: " to szkoda iść, bo tam nas rozbiją...". I wróciliśmy. Cofnęli nas z powrotem. Nie dowodziłem, ani co, taki młodziutki byłem...

***

Po wyzwoleniu grywałem na weselach w Gorajcu, w Gródkach...; byłem na wycieczce w górach - płynęliśmy po Dunajcu i też graliśmy.
Mój ojciec - Jan Smarkala był kowalem - ja też zbudowałem kuźnię - stoi do dziś w Zaporzu. Całe wyposażenie przygotowałem do niej sam; w kuźni jest nawet maszyna do wytwarzania pił - "to mój ojciec z własnej głowy zrobił"; liczy sobie około 80 lat.
Ożeniłem się w Latyczynie - żona pochodzi z Zaporza, teraz mieszkamy tutaj - w Zaporzu.

Strusiński Bogdan

Malarz prymitywista, poeta ludowy - z zawodu piekarz. Podczas okupacji był żywicielem partyzanckiej braci z terenu całej gminy. Wydarzenie to opisuje w swoich wspomnieniach - "Moje wspomnienia i krótki opis mojej działalności w ruchu oporu na terenie Gminy Radecznica", które zamieszczone zostały w dziale "okupacja" niniejszej strony.


Strona Główna Radecznica

Wszelkie prawa zastrzeżone.



1. Orkiestra Włościańska założona przez Karola Namysłowskiego - dyrygenta i kompozytora; w latach 1915 - 1963 kierował nią syn założyciela - Stanisław Namysłowski.