Strona Główna



REGINA SMOTER GRZESZKIEWICZ I STANISŁAW ZYBAŁA

 

Ochotnicza Straż Pożarna

Poprzedniczką straży pożarnej w Czarnymstoku była "straż ogniowa" założona przez ks. Gładysza, jednego z pierwszych proboszczów parafii Trzęsiny zapewne potrzebna do obrządku paschalnego przy symbolicznym grobie Chrystusa; do tej pory w obrządku cerkiewnym taka oprawa Świąt Wielkiej Nocy nie występowała.
Czarnostocki oddział straży pożarnej powstał w 1923 roku - naczelnikiem został podoficer WP Michał Bzdziuch (urodzony 2 lutego 1899 roku), powierzone mu obowiązki pełnił do roku 1930. Prezesem Zarządu wybrano ks. Józefa Gładysza. Inni czarnostoccy strażacy znani z ofiarnej pracy to: Józef Furlepa, Michał Furlepa, Michał Małysz, Władysław Olech, Józef Małysz, Marcin Mrozek, Jan Kijek, Kazimierz Siemczyk, Marcin Małysz brat Michała, Jan Byk, Antoni Mazur, Józef Kruszyński, Stanisław Łosiewicz, Józef Jaskóła, Leon Rapa.
Straż po przyjęciu przepisów Statutu i zarejestrowaniu się w Urzędzie Spraw Wewnętrznych w Zamościu przystąpiła do pracy. Rozpoczęto starania o przydział sprzętu gaśniczego w postaci sikawki, oraz węży ssawnych i tłoczonych. By zdobyć fundusze na zakup niezbędnego sprzętu organizowano zabawy taneczne, zbiórkę pieniędzy u mieszkańców wsi, nawet kolędowano. Kolędowania nie ograniczano tylko do terenu Czarnegostoku - strażacy dzielili się na oddziały/grupy śpiewacze i wyznaczali sobie rejon kolędowania w okolicy wsi. Pierwszy oddział kolędował w rejonie wsi: Lipowiec, Panasówka, Tereszpol, Dyle, Hedwiżyn, Kajetanówka. Drugi w: Trzęsinach, Smoryniu, Gorajcu. Trzeci w: Zaburzu, Dzielcach, Podborczu, Wólce Czarnostockiej. Dawano również przedstawienia amatorskie, sprzedawano kalendarze strażackie.
Inną formą pozyskiwania funduszy na działalność straży była dzierżawa obszarów łąk leśnych i polnych stanowiących własność ogółu mieszkańców (tereny gromadzkie) dla dziedzica Karpińskiego z Panasówki. Za uzyskane w ten sposób pieniądze umundurowano strażaków, zakupiono: hełmy, toporki, bosaki, beczkowóz i inny niezbędny sprzęt, a także sporo materiałów budowlanych na przyszłą remizę. Do roku 1930 w szeregach tej jednostki wyrosło wielu dobrych organizatorów ochotniczego strażactwa, którzy nauczyli się bardzo dobrze i efektywnie posługiwać sprzętem gaśniczym. W roku 1927 pobudowano w czynie społecznym remizę - pokrycie dachu (blachę ocynkowaną) ufundował urząd Gminy w Radecznicy; swoje funkcje zaplecza kulturalno - socjalnego pełniła prze 50 lat (1928 - 1978); budowniczym obiektu był Michał Łyp.1 Założenie OSP było niezwykle ważnym wydarzeniem w życiu społecznym wsi. Straż stała się ośrodkiem życia kulturalno - oświatowego i rozrywkowego; działalność ta szczególnie dała się zauważyć w latach 60 XX wieku - słynne potańcówki na które przyjeżdżała orkiestra z pobliskiego Zaburza,2 (z orkiestrą związana jest zabawna, a zarazem trochę smutna historia. Nasza sąsiadka - Zofia Mazur, poczciwa stara panna koniecznie chciała mieć narzeczonego z... Zaburza, gdy mijały lata, a on nie przyjeżdżał pozostała jej tylko nieodwzajemniona miłość do orkiestry), obchody Dni Miejscowości, oprawa uroczystości kościelnych, współpraca z młodzieżą ze szkoły podstawowej w zakresie wdrażania podstawowych zasad bezpieczeństwa przeciwpożarowego, obchody Dni Strażaka. Najważniejsze zaś było to, że straż poprzez przeprowadzane kontrole i nadzorowanie przestrzegania ładu przeciwpożarowego chroniła społeczny majątek przed zniszczeniem, i chociaż nie udało się uniknąć wszystkich pożarów duża ich część została w porę zażegnana.
Działalność oddziału została przerwana na czas okupacji, po wyzwoleniu komendantem został Jan Furlepa z "Rusi", po nim opiekę nad strażakami przejął Feliks Smoter - funkcję te pełnił przez kilkanaście lat na ile pozwalało mu zdrowie i kondycja fizyczna - powołany w 1937 roku do wojska, (jego jednostka stacjonowała w Kowlu), po kampanii wrześniowej dostał się do niewoli niemieckiej, gdzie do maja 1945 roku zatrudniony był jako robotnik rolny. Miał możliwość wyjazdu na Zachód; zwyciężyła jednak miłość do Ojczyzny i Rodziny.
Podstawowym zadaniem strażaków - ochotników była pomoc, w miarę możliwości natychmiastowa przy gaszeniu pożaru. Do dobrego zwyczaju należała współpraca sąsiadujących ze sobą wsi - strażacy z Gorajca, Podborcza, Zaburza przyjeżdżali do Czarnegostoku, czarnostoccy jeździli do nich gasić ogień, początkowo na furmankach, później na wyposażeniu znalazł się samochód - nowy zarząd z komendantem Feliksem Smotrem wszelkimi dostępnymi wówczas sposobami sprowadził potrzebny sprzęt gaśniczy. Udało im się nawet zdobyć jakiś stary, wysłużony samochód. Który ułatwiał strażakom wykonywanie czynności w razie pożaru i służył im niemalże do 1970 roku.3
Zaplecze socjalne stanowiła wspomniana wcześniej remiza, znajdowała się w niej duża sala z podwyższeniem [sceną] za która zlokalizowana była garderoba - tutaj przebierali się strażacy i młodzież ze szkoły podstawowej do inscenizacji, bowiem w remizie odbywały się wszystkie uroczystości - Dni Miejscowości, Dzień Strażaka, Choinka Noworoczna, akademie z okazji Dnia Zwycięstwa, czy 1 Maja, oraz garaż, gdzie przechowywano samochód i sprzęt gaśniczy.
Do pełnienia odpowiedzialnej, a zarazem zaszczytnej funkcji strażaka angażowano ludzi młodych, zdyscyplinowanych, odpowiedzialnych. Kończyli kursy przygotowujące ich od strony teoretycznej - praktykę zdobywali podczas akcji gaśniczych. Na wyposażeniu oddziału znajdowała się fachowa literatura traktująca o sprawach, które każdy strażak wiedzieć powinien. Do dziś w moich zbiorach zachowała się publikacje: "Sposoby walki z pożarami w osiedlach wiejskich" i "Kobieta czuwa i zapobiega pożarom". Pierwsza z nich" podaje najpotrzebniejsze i najważniejsze wiadomości oraz wskazówki dotyczące ochrony i obrony przeciwpożarowej osiedli wiejskich. Przeznaczona jest dla wszystkich, którzy biorą udział w samoobronie i działalności ochotniczych straży pożarnych. Niezbędna przede wszystkim dla tych, którzy za bezpieczeństwo pożarowe wsi są odpowiedzialni, to jest dla członków Gromadzkich Rad Narodowych, organizatorów samoobrony i ochotniczych straży pożarnych".4
Publikacja druga - to poradnik dla kobiet wiejskich wskazujący jak powinny zachowywać się w swoich obejściach by nie zaprószyć ognia - "lampy naftowej nie wolno stawiać lub wieszać blisko ściany drewnianej lub przepierzenia drewnianego, czy plecionego, nie wieszać na sznurach zbyt nisko nad piecem ścierek, pieluszek i szmat, specjalna uwaga powinna towarzyszyć okresowi Bożego Narodzenia z tradycyjnymi choinkami i świeczkami...5
Feliks Smoter prenumerował też gazetę Strażak / OSP. 1 września 1958 roku odznaczony został Srebrnym Medalem zasługi Związku Ochotniczych Straży Pożarnych. W roku 1978, gdy w Czarnymstoku oddano do użytku nową remizę - świetlicę wybudowaną kosztem 750.000 złotych, z czego połowę wnieśli czarnostoccy strażacy Feliks Smoter, oraz jego koledzy strażacy - Michał Bzdziuch, Jan Furlepa, Jan Wójcik zostali wyróżnieni pamiątkowymi odznaczeniami i dyplomami honorowymi.6
Obecnie [stan na rok 1978] OSP w Czarnymstoku zrzesza ponad czterdziestu członków - przeważnie młodych ludzi, dobrych strażaków i wyróżniających się rolników. Są wśród nich: Adolf Gucma [komendant], Jan Byk, Antoni Furlepa, Feliks Kapuśniak, Eugeniusz Dorosz.7
Przez osiemdziesiąt lat działalności czarnostockiej straży pożarnej przewinęło się przez jej szeregi około 70% ogółu męskiej społeczności Czarnegostoku; swoją pracą w szeregach OSP dobrze przysłużyli się wsi.

Gdy święty Antoni chodził po świecie...

Gdy święty Antoni chodził po świecie jak to święci maja w zwyczaju spotkał na swojej drodze ukrytą wśród lasów wioskę o nazwie Trzęsiny.8 Zapragnął tutaj odpocząć; za jego sprawą jak głosi legenda wytrysnęło źródełko spod skarpy porośniętej dorodnymi sosnami, a wdzięczni mieszkańcy pobudowali kapliczkę.9
Pisząc o wędrującym św. Antonim natrafiłam na ślad innej legendy o Czarnymstoku zatytułowanej Legenda o litości, która zawiera zdanie charakteryzujące czarnostockie okolice -" ponad pół wiekiem temu nad leniwą rzeką Gorajec rozpościerały się olbrzymie mokradła... Przez bagna od niepamiętnych czasów prowadził pieszy trakt, którędy odważniejsi mężczyźni i niewiasty skracali sobie drogę, najczęściej wędrując na odpust w Trzęsinach lub na słynne jarmarki w Szczebrzeszynie..." 10 Owe mokradła, trzęsawiska były siedzibą wszystkiego co złe, stąd perypetie parobka Walka [może z Czarnegostoku?], który szedł tą drogą do ukochanej Wandy, zabłądził, ale dzięki modlitwie do Matki Bożej Częstochowskiej skończyło się wszystko dobrze. Z czasów dzieciństwa pamiętam jak babcia opowiadała podobne historie o dziadku Janie. Pewnego razu jadąc z jarmarku w Szczebrzeszynie przez czarnostocki las spotkał w nim... kota. Ten usiadł na drodze przed końmi, zwierzęta nie chciały iść dalej, wystraszony Jan zaczął się modlić, zerwał się gwałtowny wiatr. Po dłuższej modlitwie dziadka wszystko ucichło, a on szczęśliwie dojechał do domu... Obecność tego rodzaju podań, legend może wskazywać iż w zamierzchłej przeszłości mieszkańcy pozostawali pod wpływem pogańskich wierzeń.

Wracając do wspomnianych Trzęsin należy dodać, że corocznie odbywają się tutaj w dniu imienin patrona kościoła św. Jana Chrzciciela [24 czerwca] odpusty. Drewniany kościół pełniący obecnie funkcje parafialnego zaadaptowany został dla potrzeb ludności wyznania rzymsko - katolickiego z cerkwi wzniesionej w 1902 roku; w roku 1906 duża liczba mieszkańców Czarnegostoku przeszła bądź to z prawosławia, bądź z wyznania grecko - katolickiego na rzymski katolicyzm - traktują o tym zachowane w szczątkowej formie akta gminy Radecznica. Wcześniej - w1699 rok w Czarnymstoku istniała cerkiew grecko - unicka, stanowiąca świątynna filię parafii Tereszpol, w pewnym okresie była też samodzielną parafią Czarnystok. Cerkiew przestała istnieć prawdopodobnie około 1784 roku. Wznosiła się w miejscu dzisiejszej przydrożnej kapliczki pod wezwaniem św. Michała zlokalizowanej na "Rusi" - miejscowa ludność powtarza, że kapliczka jest pozostałością po cerkwi; na jej uposażeniu znajduje się rzeźba archanioła Michała wykonana przez ludowego artystę rodem z Teodorówki o nazwisku Paszko. Z cerkwią związana jest ciekawa historia wskazująca na to, w jaki sposób doszło do jej unicestwienia. Poniższy przekaz został podany prze mieszkańca Dzielec - Jana Biziora:
"Około 1870 (1874 ?) roku inżynier Paszkowski - Polak w służbie rosyjskiej wytyczał drogę Frampol - Zwierzyniec. Droga przebiegać też miała przez obszar Czarnegostoku. Inżynier wytyczając ten szlak znalazł się na terenie wsi, a będąc zmęczony zwrócił się o skromny napitek do czarnostockiej popodii. Zresztą poczęstunek zaproponowal mu podobno sam pop. Popodia była źle usposobiona do polskości i Polaków, więc odmówiła inżynierowi choćby wody. Za takie potraktowanie inżynier tycząc drogę skierował ją przez cerkiew. Plan drogi zatwierdził właściwy do tego organ rosyjski i wszystkie przeszkody miały być usunięte. W tej liczbie znalazła się też czarnostocka cerkiew. W ten sposób cerkiew w tej wsi została rozebrana, a wieś kultowo przyłączona do Tereszpola. Była to cerkiew pod wezwaniem św. Praksedy. Później zbudowano cerkiew w Trzęsinach.
To właśnie na miejscu tej cerkwi (o czy wspomniano wcześniej) wzniesiony został w 1916roku kościół, do roku 1922 obsługiwali go OO. Bernardyni z Radecznicy - 15 października 1922 roku benedykcji kościoła dokonał ks. Andrzej Wadowski, proboszcz i dziekan szczebrzeszyński, kanonik kolegiaty zamojskiej.11 Nieopodal kościoła wzniesiono postument z bardzo wymownym napisem upamiętniającym tamto, jakże ważne dla umęczonej rosyjską niewolą społeczności wydarzenie: "Boże, któryś nam wraz z Ojczyzna miejsce to przywrócić raczył spraw prosimy abyśmy podług świętej wiary ojców naszych żyjąc wiecznego zbawienia dostąpili przez Chrystusa Pana naszego. Amen."

Do czasu przejęcia świątyni na potrzeby ludności katolickiej i erygowania parafii Trzęsiny, co nastąpiło w 1925 roku [jej pierwszym proboszczem został ks. Józef Gładysz] Czarnystok administracyjnie przynależał do parafii Szczebrzeszyn - tutaj odbywały się chrzty niemowląt, śluby, pogrzeby na cmentarzu w Szczebrzeszynie - " 21 lutego 1915 roku w obecności Michała Łypa i Łuki [Łukasza] Sirko stawił się w szczebrzeszyńskiej kancelarii parafialnej mieszkaniec Czarnegostoku - Jan Smoter ożeniony z Marianną z Mikszów rodem z Sokołówki k/ Frampola by zarejestrować urodziny pierworodnego syna, któremu nadano imię Feliks.12
Kwerenda przeprowadzona na cmentarzu w Szczebrzeszynie wskazuje na obecność pochówków mieszkańców Czarnegostoku - pojawiają się takie nazwiska jak: Braszko, Kruszyński, Furlepa... Z chwilą powstania parafii w Trzęsinach założono cmentarz; najstarsze nagrobki pochodzą z lat dwudziestych XX wieku - w 1925 roku pochowano: Janinę Jskułę i Józefa Duchera, w rok później - Zofię Zdunek ze Stańczyków i Magdalenę Bzdziuch ze Stępników. Na trzęsińskim cmentarzu spoczywają także: Feliks Smoter - długoletni opiekun oddziału OSP (zm. 1983), Jan Misiąg - nauczyciel miejscowej szkoły (zm. 1983), Paweł Krzak - malarz (zm. 1992). Cmentarz zlokalizowany jest na obrzeżu lasu będącego składową częścią Puszczy Solskiej.
Trzęsińską parafią na przestrzeni lat 1922 - 1995 zarządzało dziewięciu księży, obecnie rezydujący od 1996 roku ks. kanonik Julian Brzezicki jest jedenastym proboszczem na tej placówce.13 W pamięci mieszkańców Czarnegostoku szczególnie zapisali się: ks. Józef Perskiewicz/ Paraszkiewicz - w 1943 roku wraz z mieszkańcami parafii, ludnością z Trzęsin, Czarnegostoku) trafił do obozu przejściowego w Zwierzyńcu - ks. Paraszkiewicz z parafii Trzęsiny opatrywał rannego, którego Niemiec postrzelił w rękę...,14 gdzie służył duchową i fizyczną pomoca swoim współwyznawcom. Jan Mazur - zarządzał parafią w latach 1953 - 1957, ks. Szubartowski, Wacław Daruk - do dziś mieszka w Trzęsinach. W roku 1999 Jan Paweł II wyniósł na ołtarze ks. Zygmunta Pisarskiego; ks. Zygmunt administrował parafią w okresie od 2 maja 1930 roku do 8 lutego 1932 roku - zginął 30 stycznia 1943 roku męczeńską śmiercią w Goleszynie.15 Ksiądz Gąsiorowski - sprawował duszpasterską opiekę nad Związkiem Maryi Niepokalanej założonym przez parafianki - młode kobiety, pracą których kierowała Antonina Pięciórek. W posiadaniu Marianny Smoter znajduje się zdjęcie przedstawiające grupę dziewcząt wraz z ks. Gąsiorowskim na tle trzęsińskiego kościoła; nazwiska niektórych zachowały się w jej pamięci: Sitarz, z Wólki Czrnostockiej, Bzdziuch, przełożona Związku - A.Pięciórek, Marianna Smoter, Helena z Sobczaków Wronowa, Leokadia Pacyk (jej matka pochodziła z Łypów), siostry Krzysztoniówny - Janina, Natalia i Genowefa, Helena Furlepa, Paulina Furlepa, Helena Furlepa wydana za mąż na Trzęsiny), Janina Ryba, Malinowska z Wólki Czarnostockiej, Janina Sobczak, Genowefa Smoter, Janina Łosiewicz z Wólki Czarnostockiej, Leokadia Furlepa - siostra Pauliny, Janina Wrona z Wólki Czarnostockiej.

Życie codzienne / obyczaje świąteczne

Mieszkańcy Czarnegostoku żyli ze sobą w zgodzie, dziś gdy słyszy się o przemocy, nienawiści czasem trudno w to uwierzyć, ale wspólne przeżycia, w tym najgorsze - okupacyjne, powiązania rodzinne (małżeństwa po sąsiedzku) i duża kultura osobista jaka nie obca była tym ludziom czyniły ich życie łatwiejszym, prostszym. Wzajemna pomoc, wsparcie szczególnie dawały się zauważyć podczas natężonych prac polowych: sianokosy, żniwa, wykopki - "w takiej sytuacji (jak opowiada Marianna Smoter) zwłaszcza najstarsi mieszkańcy mogli liczyć na pomoc młodszych, silniejszych sąsiadów".
Jak w każdej większej zbiorowości także i tutaj dało się zauważyć skłonności do wymyślania przezwisk. Oto przykłady: "Michalinka" - matka naszego kuzyna Michała tak nazywała go od wczesnej młodości, z upływem lat wszyscy we wsi wyrażali się o Michale Smoter - "Michalinka". "Wojaki" - tak nazywano naszych sąsiadów; nikt nie mówił idę do Furlepów, tylko do "Wojaków". Skąd się to wzięło trudno dociec, być może przezwisko miało związek z walecznością przodków tej rodziny. Była "Siutajka" (Franciszka Małysz) - wdowa, sama wychowywała dwóch synów, zmarła tak cicho i tak samotnie, że dopiero na drugi dzień sąsiedzi zaczęli się nią interesować; "Szpajka", osławiony "swaku Żyd". Z nim związana jest zabawna historia, która tłumaczy sens nadanego przez miejscową społeczność przezwiska - pewnego razu podczas jarmarku w Szczebrzeszynie załatwiał potrzebę fizjologiczna, przechodzący obok Żyd zbulwersowany niecnym postępkiem chłopa (czynił to w miejscu publicznym) zabrał mu za to czapkę. Gospodarz zaczął prosić: "swaku Żydzie oddajcie mi czapkę, gdy to nie skutkowało zdesperowany zwrócił się do stojącej obok Żydówki: ciotko Żydówko, powiedzcie swaku Żydowi, aby oddali mi czapkę..." - ktoś usłyszał, bo ludzie z Czarnegostoku byli na jarmarku i tak pozostał "swaku Żyd".
Przezwisko"miodziarz" przylgnęło do gospodarza Jana Mazurka (miał pasiekę), a później przeszło na jego wnuczkę - Krystynę Skrzypównę, moja szkolną koleżankę. Z innych przezwisk zapamiętałam jeszcze "Michańć" i "Zając", oraz trzeba przyznań dziwne przezwisko - "szpułtuga" - nosił je człowiek, który podobno lubił zabierać gospodyniom jajka; jednego razu spadł ze strychu i złamał nogę. Ta źle się zrosła, więc trochę na nią utykał i stąd powyższe przezwisko.

Na wsi bardzo uroczyście obchodzono Święta Bożego Narodzenia - związane były z nimi pewne obyczaje: 1). po wieczerzy wigilijnej gospodarz z gospodynią wychodzili do sadu z przewrósłami/ powrósłami; żona była odpowiednikiem drzewa, mąż pytał "będziesz rodzić w przyszłym roku?" - jeśli odpowiedź była pozytywna przewiązywał drzewo powrósłem. 2). W kącie izby stawiano snop żyta - stał do 6 stycznia (Święto Trzech Króli), po czym młócono go, ziarno trzymano w plewach, inaczej by nie wzeszło i na wiosnę wysiewano razem z innym zbożem, 3). Na św. Szczepana (26 grudnia) gospodyni wcześnie rano przynosiła do domu koguta; miał symbolizować mężczyznę. Obawiano się, by kobieta jako pierwsza nie weszła do domu - oznaczałoby to niepowodzenie. 4).Na Sylwestra (w ostatnim dniu roku ) poważany we wsi gospodarz - Andrzej Orchowski piekł "szczodraki", rogaliki; rozdawał je później dzieciom chodzącym po kolędzie." Ojciec zawsze wysyłał mnie po te "szczodraki" - opowiada Marianna Smoter.
Święta Bożego Narodzenia nie mogły obyć się bez oleju - jedzono z nim "hołubcie" (gołąbki z kaszą jaglaną), używano do smażenia pączków. Olejarnie znajdowały się: Gorajcu i Lipowcu."16 Zbierało się kilka osób i bardzo wcześnie szło do takiego olejarza, ponieważ były bardzo duże kolejki". Po wytłoczeniu oleju z ziaren lnu, lub konopi zostawały tzw. "makuchy" - te wykorzystywano na karmę dla krów, mieszało się je z sieczką. Konopie celem uzyskania ziarna młócono cepami - "trzeba było uważać, aby sobie nie dać w nos, a to dlatego (opowiada M. Smoter), że cepy to dwa kije (dość grube) - jeden dłuższy, drugi krótszy powiązane ze sobą skórzanym rzemieniem. Dłuższy trzymało się w dłoniach, krótszym uderzało w rozłożone na klepisku w stodole zboże, strąkowe, czy we wspomniane konopie".
W okresie poprzedzającym Święta Bożego Narodzenia jeździł po wsi kościelny z opłatkiem. Za przekazaną "duchową" strawę otrzymywał: ziarno, strąkowe, mak, mąkę, czesane przędziwo (lniane, lub konopne).

Post/adwent - to okres po środzie popielcowej do Świąt Wielkiej Nocy. Spożywano wtedy bezmięsne/postne potrawy. Jedna z nich sporządzana przez czarnostockie gospodynie była "słoducha"; najlepiej smakowała z gotowanym bobem. Jak słoduchę sporządzano podaję przepis według receptury mojej babci: "mąkę żytnią razowa, gryczaną i pytlową (z pszenicy) sypano do garnka w odpowiednich ilościach (garściach) zalewano zimną wodą i dokładnie mieszano. Gdy wszystkie składniki połączyły się w jednolitą masę zalewano je dobrze ciepłą gotowaną wodą i jeszcze raz dokładnie mieszano. Następnie zostawiano na cały dzień, wieczorem znowu dokładnie mieszano i gotowano" Tak przygotowaną potrawę jadano z kartoflami całymi (w mundurkach); mój dziadek lubił słoduchę z chlebem - "tak jadało się w poście. Kiedyś post, to był post".
Chleb bywał także domowego wypieku. Pamiętam te wypieki jeszcze z czasów mojego dzieciństwa. W szerokich blaszkach, posmarowany białkiem z jajka, posypany do smaku "hanysem" (dziko rosnącym na miedzach kminkiem" wybornie smakował z ciepłym mlekiem (prosto od krowy). Szeroką, drewnianą łopatą mama wkładała go do dobrze nagrzanego pieca. Chlebem mojej mamy (podobno był jednym z najsmaczniejszych we wsi) zajadała się zaprzyjaźniona z naszą rodziną "babcia" Katarzyna Mazur - mieszkała sama w pochylonej ze starości chatce. Mąkę uzyskiwali czarnostoccy gospodarze dzięki istniejącym we wsi dwóm wiatrakom. Gdy te przestały pełnić swoje funkcje wozili zboże na przemiał do Gorajca, gdzie funkcjonował młyn elektryczny zarządzany przez gospodarza Śmieciuszewskiego. Wracając do wspomnianych wiatraków - były to tzw. "koźlaki" napędzane siłą wiatru - jeden znajdował się na "Rusi", jego właścicielem był gospodarz o nazwisku Żłób, drugi wiatrak stal na wzgórzu w środkowej części Czarnegostoku; należał do rodziny Olechów. Z tym wiatrakiem wiąże się smutna i przykra historia stawiająca w bardzo negatywnym świetle mieszkańców wsi. Otóż w 1980 roku, gdy Czarnystok uczestniczył w konkursie "Złota Wiecha" wpadli ono na pomysł, aby "starą bezużyteczną ruinę, szpecącą tylko krajobraz" rozebrać. Linami przywiązanymi do ciągnika rozebrano wiatrak, tylko dlatego, by nie psuł wrażeń mającym przejeżdżać przez wieś członkom komisji konkursowej.17
Oprócz wiatraków we wsi istniał młyn wodny. Jego działalność została odnotowana jeszcze przed rokiem 1920 - według mapy rozmieszczenia młynów wodnych na Zamojszczyźnie funkcjonował również w 1929 roku. Właścicielem tego młyna i bezpośrednim zarządcą był gospodarz o nazwisku Kozłowski; młyn zlokalizowany był na "Rusi" nad rzeką Gorajec.18 Wspomniany Kozłowski fundował również w latach 20 ubiegłego wieku kamienną figurę - pod takimi figurami mieszkańcy Czarnegostoku (głównie kobiety i dzieci zbierają się do dziś prze cały miesiąc maj, by śpiewać pieśni ku czci Matki Bożej, tzw. "majówki".

Czarnystok, to typowo rolnicza wieś, wszyscy bez wyjątku mają większe lub mniejsze poletka - nawet kowal o nazwisku Kot miał swoje zagony. Podobnie rzecz się miała z Tomaszem Sitarczykiem, który poza pracą na niewielkim skrawku ziemi wyplatał na potrzeby swoje i mieszkańców wiklinowe koszyki.19 Czarnostoccy rolnicy uprawiali przeważnie zboże - z tego najwięcej pszenicy, buraki cukrowe, stanowiły dodatkowe źródło dochodu, sprzedawano je na potrzeby cukrowni w Klemensowie. Tradycja było, ze podczas wykopków sąsiedzi pomagali sobie wzajemnie, a najwspanialszą rzeczą po ciężkiej pracy był przywożony na pole obiad...
Miejscem, gdzie przechowywano ziemniaki były (istniejące do dziś) piwnice ziemne (wnękowe) budowane w najbliższym obejściu, ale nie tylko - również na tzw. "wygonie", czyli gromadzkim pastwisku; spora ilość tych piwnic znajduje się tam do dziś - w czasie okupacji stanowiły schronienie dla miejscowej ludności.
W latach siedemdziesiątych i wcześniejszych dominującą roślina uprawną we wsi był tytoń. By wysuszyć zerwane liście budowano specjalne suszarnie, zazwyczaj na tyłach zabudowań gospodarczych (w sadach). Praca przy zrywaniu i nawlekaniu tytoniu była żmudnym i czasochłonnym zajęciem. Dla nas dzieci stanowiła źródło zarobkowania - za jeden nawleczony drut około 1,5 m, o ile dobrze pamiętam płacono złotówkę. Po nawleczeniu druty z tytoniem przywiązywane były do drewnianej ramy która wstawiano do suszarki - małego drewnianego, lub murowanego pomieszczenia bez podłogi, tę zastępowały połączone z otworem paleniskowym rury oblepione gliną. Ciepło powstające podczas spalania nagrzewało rury, a zawieszony nad nimi tytoń powoli sechł. Po wysuszeniu i ostygnięciu zdejmowano go z drutów i sortowano, a następnie odwożono furmankami do punktu skupu w Zwierzyńcu. Tytoń, jak wykazują dane statystyczne uprawiany był nie tylko w Czarnymstoku, czy okolicznych wioskach - zdominował całe województwo zamojskie. W 1976 roku areał uprawy tej rośliny wyniósł na obszarze Zamojszczyzny 11.000ha, co stanowiło 23% powierzchni uprawnej i przeszło 30% produkcji w skali całego kraju. Zamojszczyzna dostarczała wówczas 50% tytoniu eksportowego.20

O pradziadkach, starym jaworze i jodle z gromadzkiego lasu

Moimi pradziadkami byli Katarzyna z Furlepów ("Furlepków") i Kazimierz Smotrowie; napisałam z "Furlepków" by odróżnić tę rodzinę od innych Furlepów nazywanych we wsi "Wojakami". Kazimierz był jednym z zamożniejszych włościan we wsi - w roku 1906 dnia 23 czerwca jego ojciec, a mój prapradziadek Michał Smoter stawił się wraz z Kazimierzem u notariusza przy kancelarii hipotecznej sędziego pokoju w Zamościu - Aleksandra Krzywdzińskiego syna Antoniego w jego kancelarii notarialnej w Szczebrzeszynie. Darował wówczas jako właściciel osady wsi Czarnystok o powierzchni 12 dziesięcin 956 sążni, czyli 24 mórg i 58 prętów "synowi swemu Kazimierzowi Smotrowi na wieczystą jego własność jedną czwartą części wspomnianej osady ze strony miedzy Franciszka Kapuśniaka to jest 3 dziesięciny 239 sążni, czyli 6 morgów, i [nieczytelne] prętów ornej i siano kosnej ziemi, 1 dziesięcinę [...] sążni, czyli 2 morgi lasu otrzymanego za serwitut..."21
Siostrą Kazimierza była Marianna Smoter ożeniona z Franciszkiem Nowakiem; po jego śmierci Kazimierz w obecności wspomnianego wcześniej notariusza Krzywdzińskiego ze Szczebrzeszyna oraz dwóch świadków - Józefa Radziszewskiego syna Ludwika i Józefa Oborskiego syna Wojciecha właścicieli domów w Szczebrzeszynie wypłacił jej na podstawie zapisu notarialnego sporządzonego 23 czerwca 1906 roku, nr 404 nie hipoteczną sumę 200 rubli należną tytułem zapisu sporządzonego przez ojca - Michała Smotra. Akt przekazania powyższej sumy odbył się przed notariuszem Krzywdzińskim w dniu 1 kwietnia 1918 roku w Szczebrzeszynie w kancelarii tegoż mieszczącej się w domu pod nr 324.22
Prapradziadek Michał zasadził też jak na dobrego gospodarza przystało jawor na miedzy rozgraniczającej jego posiadłość od posiadłości sąsiada o nazwisku Mazur. Po latach, jeszcze za czasów mojego dziadka Jan drzewo to było przedmiotem sąsiedzkich sporów - każda z rodzin przypisywała sobie prawo jego zasadzenia. Prababcia Katarzyna żyła 70 lat, zmarła 2 kwietnia 1936 roku; jej mąż Kazimierz odszedł do wieczności rok wcześniej - 27 sierpnia 1935 roku, obydwoje pochowani są na cmentarzu w Trzęsinach.
Dziadkowie - Marianna z Mikszów i Jan Smotrowie byli dobraną, szanującą się i kochającą para - dziadek aż do Sokołówki k/ Frampola powędrował w poszukiwaniu żony. Z tego związku urodziło się siedmioro dzieci: Feliks, Antoni, Leokadia, Jan, Stanisława, Karolina i Marianna. Najbardziej uzdolnionym z całej siódemki był Antoni - szewc, krawiec, stolarz w jednej osobie, żył w latach 1917 - 1949. Dziadek Jan poza racą na roli zajmował się również handlem obwoźnym, o czym wspominałam wcześniej.
Dziadek Jan miał brata Marcina - zginął podczas I wojny światowej [w Ruskich Piaskach?]; w rodzinie krążyła opowieść jak podczas pamiętnej nocy przyfrunął za okno puszczyk i trzy razy przeraźliwie krzyknął, co babcia skomentowała jako złą wiadomość o Marcinie. Babcia Marianna była cichą, skromną kobietą, na swój sposób religijna - należała do Franciszkańskiego Zgromadzenia Świeckich.23 Z wielka skrupulatnością realizowała w swoim codziennym życiu wytyczne zawarte w regule Zgromadzenia. Żyła w latach 5.01 1889 - 6.10 1978; pochowana jest na cmentarzu w Trzęsinach.

Obydwaj ja pokochali

Paweł Krzak i Władysław Koczot - malarz i poeta, dwie bratnie dusze zakochane w małej roztoczańskiej wiosce jaka jest Czarnystok. Jeden mieszka tu od lat - to Władysław, drugi mieszkał w latach 1926 -1992, co ich łączyło - czy tylko wiersz Grudniowe impresje24 dedykowany zmarłemu malarzowi. Z pewnością nie. Obydwaj pokochali Czarnystok wyraz tej miłości dając w swoich artystycznych poczynaniach. Przywiązanie do rodzinnej wioski, miłość do skrawka ojczystej ziemi Władysław ukazuje w wierszach (Moje miejsce, Wiejskim chłopakom, Mojej ziemi, Rodowód, Moja wieś, Pole moje).25 Paweł to, co było bliskie jego sercu starał się "przelać" na płótno, utrwalić swoje postrzeganie wiejskiej rzeczywistości w obrazach. Bardzo trafnie napisała o jego twórczości Alfreda Magdziak, ludowa poetka z Sitańca:

Stoi chłop przed chałupą
oparty o sztachety
Rozgląda się po świecie
przed chałupą zieleń kwiaty
...........................................
A może rozpruć worek
na listwach przybić sztywno
nakupić różnych farbek
na płótno przenieść wszystko

(Malarz ludowy)26

W Muzeum Okręgowym w Zamościu znajduje się kilka prac Pawła Krzaka: Orka I, II, Sąsiedzi, Scena rodzajowa, Tracze, Pejzaż, Ginące Chaty, Zima. Traktują o tym co bliskie sercu ludowego artysty - jego własny świat, codzienne czynności, jak choćby orka. Ile trudu kosztuje przygotowanie pola pod uprawę wie tylko ten, kto wziął się z pługiem za bary.
W Czarnymstoku wprawdzie traczy pracujących zawodowo nie było, niemniej każdy szanujący się gospodarz potrafił drzewo ściąć, przysposobić je na opał lub do celów budowlanych; to wymagające dużego wysiłku fizycznego zajęcie nie było obce i Pawłowi. Dobrze jest pójść do sąsiada usiąść na progu jego chaty, pogadać o tym i owym. Sielski, wiejski obrazek (Sąsiedzi). Wymowna jest praca Ginące chaty - żal ich umierania, żal słomianych strzech, z których zimą zwisały długie sople lodu, a wiosna i latem gnieździły się ptaki. Władysław również podjął ten temat:

Jaskółcze gniazda
spod strzech wieśniaczych
..........................................
Bocianie gniazda
z chłopskich stodół

(Symbole życia)

Gdy przychodzi zima biały puch okrywa czarnostockie pola, lasy, drzewa i domy. Zapada cisza - tak dobra, błogosławiona dla utrudzonych rolników, dla łaknącej na śniegu zabawy dzieciarni. Jakże bajeczny wtedy krajobraz syci wzrok artysty - tylko malować. To całe piękno uchwycił Paweł Krzak w pracy Zima, a Władysław Koczot tchnął w nie życie:

Grudniowy zmierzch
zimowy zmierzch
świąteczny zmierzch
z naręczem gwiazd
przed sobą
skrada się białą dolina
do bram mojej wioski

(Wigilia)

Można by wiele pisać o czarnostockim malarzu i poecie; Władysław znany jest w kręgu zamojskich poetów ludowych, wydał kilka tomików wierszy, współpracuje ze Stowarzyszeniem Twórców Ludowych. Paweł Krzak jest mniej znany, zatem kilka faktów z jego artystycznej działalności: w środowisku ludowych twórców Zamojszczyzny zaistniał w latach 70 XX wieku biorąc udział w konkursach i wystawach, gdzie zdobywał nagrody i wyróżnienia:

  • 1970 rok - nagroda w konkursie "Sztuka ludowa Lubelszczyzny"
  • 1973 rok - zdobył II nagrodę w konkursie "Malowanka ludowa"
  • 1975 rok - także II nagroda w konkursie "Sztuka ludowa Zamojszczyzny"
  • 1977 rok - wyróżnienie w konkursie "Motyw pracy w twórczości ludowej" organizowanym w Rzeszowie.

Prace Pawła Krzaka znajdują się w muzeach w: Lublinie, Rzeszowie, Tomaszowie Lubelskim, Zamościu i Biłgoraju.27 Nie był rodowitym czarnostocczaninem, pochodził z pobliskiego Podborcza, do Czarnegostoku przywędrował za żoną i z ta wioską związał swoje prywatne i artystyczne życie. Zmarł w grudniu 1992 roku, pogrzeb odbył się na cmentarzu w Trzęsinach - Władysław dedykował mu wspomniany na wstępie wiersz Grudniowe impresje

Z czarnostockich roztoczy
księżyc schodzi pod okna
śpiących nocą chat
północ iskrzy gwiazdami
a samotnik mróz
na szybach już maluje
czarodziejski świat

Z tych ośnieżonych pól
z pobliskich łąk
jawią się kwietne pejzaże
radość chłopskiego serca
i oto zgrzebna wieś
utrwalona dla pamięci
nas potomnych

Z grudniowego nieba
srebrzy mleczna droga
w przestworzach słychać
tajemne pacierze
to modlą się anioły

***

ANEKS

Rejestr poborowych rocznika 1915 - 1922 w Czarnymstoku /Archiwum Państwowe w Zamościu; Akta Gminy Radecznica/

rok 1915

Czerw Piotr, Łyp Michał,Rapa Michał, Smoter Feliks, Zając Bronisław

rok 1919

Byk Feliks, Ducher Władysław, Furlepa Stanisław, Krukowski Teofil, Malec Stanisław, Szczepanek Stanisław, Terejko Bolesław

rok 1920

Baran Franciszek, Oszajca Franciszek, Rapa Stanisław, Sidor Kazimierz, Smoter Jan, Smoter Michał, Sykała Bolesław,Wójtowicz Kazimierz

rok 1921

Ducher Jan, Furlepa Michał, Makowski Jan, Małysz Antoni, Mazur Leon, Orchowski Jan Feliks,Popko Piotr, Rapa Stanisław, Siemczyk Leon, Sykała Feliks, Sitarczyk Tomasz

rok 1922

Czyżewski Bolesław, Ducher Feliks, Furlepa Leonard, Kijek Jan, Rapa Antoni, Sobczak Leonard, Stępnik Józef, Wojtyło Józef, Wrona Tadeusz.


CZARNYSTOK - CZ.I

Wszelkie prawa zastrzeżone.



Strona Główna Radecznica



1. S. Zybała. Kronika...
2. Orkiestrę założono w 1926 roku przy zaburzańskim oddziale straży pożarnej; do dziś bierze czynny udział we wszystkich uroczystościach kościelnych, narodowych i rodzinnych. 8 czerwca 2003 roku zaburzańska orkiestra uświetniła obchody Święta Ludowego w lasku bielańskim k/ Warszawy (informacje podało Polskie Radio program I)
3. W. Koczot. Dzielna straż z Czarnegostoku. Zielony Sztandar z dnia 17 grudnia 1978 roku, nr..., s 9 (dalej Dzielna straż...)
4. Komenda Główna Straży Pożarnych. Sposoby walki z pożarami w osiedlach wiejskich. Warszawa 1954, s. 2
5. I. Lechowska. Kobieta czuwa i zapobiega pożarom. Warszawa 1959, s. 9,11, 15
6. W. Koczot. Dzielna straż...
7. tamże
8. wieś położona na obrzeżach Puszczy Solskiej, w gminie Radecznica, powiecie zamojskim na terenie Roztoczańskiego Parku Narodowego
9. znajduje się tam do dziś, jest to kapliczka domkowa z I połowy XIX wieku
10. M. Płoncarz. Najpiękniejsze legendy Lubelszczyzny. Lublin 2000, s. 35 - 36
11. T. Krawczyk. 80lat parafii w stuletnim kościele. Niedziela z 3 listopada 2002 roku nr 44 (215), s. 1, 11 (dalej 80 lat parafii...)
12. Parafia Szczebrzeszyn. Księga metrykalna urodzin ludności wyznania rzymsko - katolickiego z roku 1915
13. T. Krawczyk. 80 lat parafii....
14. Cz. Służewski. Hitlerowski obóz przejściowy w Zwierzyńcu. Zwierzyniec 1993, s. 134 - relacja Jana Mroczka z Biłgoraja
15. bp. M. Leszczyński. Błogosławiony ks. Zygmunt Pisarski (1902 - 1943). Niedziela zamojsko - lubaczowska......
16. Olejarnia w Czarnymstoku powstała w latach 70 XX wieku; J. Górak. Prasy do wyciskania oleju. Z zagadnień kultury ludowej. 1981, t.2/3, s. 37 (mapa olejarni)
17. S. Orłowski. Odchodzące w niepamięć. Napędzane siłami natury. ZKK 1990, nr 3(25), s. 47
18. relacja Marianny Smoter
19. APZ, Akta Gminy Radecznica. Rejestr poborowych rocznika 1915 - 1931
20. J.C.J.K. Tytoń z Zamojszczyzny. Życie Gospodarcze 1976, nr 27 z dnia 4 lipca, s. 6
21. Wyciąg z aktu sporządzonego przez notariusza Aleksandra Krzywdzińskiego w Szczebrzeszynie za 1906 rok, nr 404
22. Wyciąg a aktu notarialnego sporządzonego przez notariusza w Szczebrzeszynie Aleksandra Krzywdzińskiego za 1918 rok, nr 252
23. Działalność tej organizacji w Polsce datuje się od 1231 roku; jej członków określa sie mianem "tercjarzy"
24. W. Koczot. Grudniowe impresje. ZKK 1992, nr 3
25. W. Koczot. Z pól i łąk. Warszawa 1990, s.30,32,39,44
26. Paweł Krzak malarz ludowy z Czarnegostoku. WDK w Zamościu (dalej Paweł Krzak...)
27. Paweł Krzak...