Strona Główna



Regina Smoter Grzeszkiewicz

"GDY WIDZISZ CZŁOWIEKA, ZNASZ GO W POŁOWIE..." - RZECZ O STANISŁAWIE STASZICU



Stanisław Staszic, postać ciekawa, godna uwagi, można by w dobie pogoni za zyskiem i pieniądzem stawiać go za wzór do naśladowania. Całe swoje życie, czas, majątek poświęcił innym. A majątek ten musiał być nie mały: 200. 000 złotych na Dom Zarobkowy w Warszawie "gdzie powinny być różne naczynia i warsztaty dla ubogich rzemieślników i robotników, którzy nie mają za co zaprowadzić warsztatów własnych na swoją rękę i nie mogą znaleźć zarobku...", 450.000 złotych na Instytut Głuchoniemych 1 to tylko niektóre kwoty zapisane w testamencie. Jego dziełem jest założone w 1819 roku Hrubieszowskie Towarzystwo Rolnicze - dobra hrubieszowskie nabył za sumę 700. 000 złotych, ponieważ nie był nobilitowany w transakcji zakupu dopomogli mu księstwo - Anna z Zamoyskich Sapieha i jej mąż Aleksander, podpisy których jako oficjalnych nabywców widniały na akcie kupna. 2 Zdobyty w ten sposób majątek przekazał Staszic dla gminy, która odpowiednio dysponując przydzieloną jej ziemią czerpała z tego tytułu znaczne korzyści, stworzył tym samym fundację, zwaną hrubieszowską.
W jaki sposób zdobył tak wielkie majętności, co nim powodowało by większość z nich oddać obcym ludziom, był księdzem, żył w stanie bezżennym; najbliższej rodzinie - rodzeństwu nie pozostawił dużego spadku. Niewątpliwie zadecydowała tutaj jego wielka pracowitość, długoletnie usługi, jakie świadczył rodzinie Zamoyskich (był wychowawcą synów Andrzeja Zamoyskiego), za które otrzymywał nie małe uposażenie. Oszczędzał; złośliwi nazywali go "skąpcem". Dodatkowo ciągnął korzyści z otrzymanego w 1788 roku probostwa w Turobinie i rektoratu w Czernięcinie 3 przy prawach proboszcza pozostawał do roku 1791- "pobierając dochody z ziemi należącej do probostwa, nie będąc związany obowiązkiem duszpasterza". Prawdopodobnie dopiero pod koniec życia odprawiał nabożeństwa w kościele Św. Krzyża w Warszawie. 4
Gdy jesteśmy przy sprawie kapłaństwa Stanisława Staszica warto wspomnieć, że do stanu duchownego przeznaczyła go matka ze względu na słaby stan zdrowia. Jak podaje cytowany powyżej ks. Kruszyński "prawdopodobnie nie odbył studiów wymaganych do przygotowania do stanu duchownego" - studiował natomiast w: Colle'ge de Navarre i Colle'ge de France.
W roku 1779 ukazała się w jego przekładzie "Religia" Racine'a, gdzie po raz pierwszy podpisał się jako ksiądz, brak jest dokumentu potwierdzającego święcenia kapłańskie, oraz nazwiska biskupa, z rąk którego to świecenie przyjął. "Później nie zwykł był używać tego tytułu i ze względu na rozległe zajęcia nie spełniał obowiązków kapłańskich, chociaż używał sukni duchownej i pozostawał wierny zasadom kościoła katolickiego". 5
Na usługach rodziny Zamoyskich pozostawał Staszic do roku 1797, wtedy to zmarła żona Andrzeja Zamoyskiego - Konstancja z Czartoryskich - jego wielbicielka. Tak! Z tego tytułu bywały nawet zatargi pomiędzy młodymi Zamoyskimi, a Staszicem. Jaki był naprawdę Stanisław Staszic - oszczędny, pracowity, umiejący dbać o własne interesy, zapobiegliwy, czy wyrachowany i skąpy? Ale skąd skąpstwo, skoro każdą zaoszczędzoną złotówkę odkładał z myślą o potrzebach innych. Dziś w dobie tolerancji, poszanowania praw człowieka, nie mówiąc o szacunku do praw odrębności kulturowej i duchowej innych niż polski narodów można by księdzu Stanisławowi postawić jeden zarzut - jego stosunek do Żydów: "Żydzi są naszego kraju letnią i zimową szarańczą. Te obydwa stworzeń gatunki przyśpieszają bieg pieniędzy, łatwią bogactw odmianę, ubożą ludzi pracowitych; pola niszczą, wsie napełniają nędzą, a powietrze zarażają zgnilizną. Żydostwo nasze wsie uboży, a nasze miasta smrodem napycha..." - pisał w rozprawie "O Żydach" (1815). Wielkim tolerantem to ksiądz Stanisław Staszic nie był. Smutne spostrzeżenie, ale ten fakt tak bardzo zaciera jego "świetlany " życiorys. Być może usprawiedliwia go epoka w której żył, a był to czas, gdy społeczeństwo polskie a wszelką cenę chciało emancypować mieszkających w naszym Żydów.
"Chyba chrześcijanie tego miasta (Hrubieszowa) i lud kilku wiosek" - jak pisał w 1906 roku Konrad Prószyński (Kazimierz Promyk) w krótkiej biografii "O księdzu Staszicu" "nie znali całej prawdy o swoim dobroczyńcy gdy zbierali się każdego roku w styczniu na świętego Sebastiana w miejscowym kościele i modlili do Boga za duszę ojca Staszyca". 6 Przypomniało mi się adekwatne do tej sytuacji przysłowie żydowskie: "gdy widzisz człowieka znasz go w połowie, gdy słyszysz go mówiącego znasz go w całości".




Strona Główna Judaica

Wszelkie prawa zastrzeżone.



1. K. Prószyński. O księdzu Staszycu. Warszawa 1906
2. ks. J. Kruszyński. Stanisław Staszic a kwestia żydowska. Lublin 1926 s. 11 (dalej Stanisław Staszic...)
3. miejscowości położone w obrębie dóbr Ordynacji Zamoyskiej
4. ks. J. Kruszyński. Stanisław Staszic...
5. ks. J. Kruszyński. Stanisław Staszic...
6. Stanisław Staszic zmarł 20 tycznia (1826 roku) stąd te nabożeństwa