Strona Główna



KOMENTARZ DO WSPOMNIEŃ JANA POLSKIEGO - "STRUMYKA"

Zygmunt Wach

Poniższy tekst nadesłany został przez oficera rezerwy - Zygmunta Wacha, ponieważ zawiera istotne wyjaśnienia odnośnie relacji Jana Polskiego ps. "Strumyk zamieszczam go w całości; Panu Zygmuntowi Wach dziękuję serdecznie za współpracę.

Urodziłem się dzieciństwo i młodość spędziłem na Zamojszczyźnie. Od lat czterdziestu jestem wrocławianinem dziś już emerytem. Z sentymentu do rodzinnych stron w wymiarze amatorskim śledzę wszelkie wiadomości dotyczące Zamojszczyzny zarówno dawnej jak i dnia dzisiejszego; posiadam też kilka różnych publikacji z tego zakresu. Cierpliwie szperam w internecie za "zamojskimi" ciekawostkami, tym sposobem natrafiłem na redagowaną przez Panią stronę internetową.
W panelu "Okupacja" zainteresował mnie tekst pana Jana Polskiego ps."Strumyk" opisujący akcję partyzancką pod kryptonimem "Nielisz". Jako oficer rezerwy dysponuję wiedzą pozwalającą na krytyczne odczytanie prezentowanego materiału. Rzecz dotyczy miejscowości mojego urodzeni, więc pewne fakty znam z autopsji.
Poszperałem też w moim księgozbiorze i znalazłem materiał dotyczące tej akcji w trzech publikacjach a mianowicie:
1/ Zygmunt Klukowski "Dziennik z lat okupacji Zamojszczyzny 1939 - 1944" (Lublin 1959 r) dalej zwany "Dziennik".
2/ Praca zbiorowa pod red.Aliny Glińskiej "Zamojszczyzna w okresie okupacji hitlerowskiej".
relacje wysiedlonych i partyzantów (Instytut Wydawniczy. PAX 1968r), dalej zwane "Relacje".
3/ Jan Grygiel "Związek Walki Zbrojnej Armia Krajowa w obwodzie zamojskim 1939-1944 szkice wspomnienia dokumenty" ( Warszawa 1985 ), dalej zwane "Szkice".
Szczególnie cenną jest relacja p.por Adama Piotrowskiego ps."Dolina" pt. "Zasadzka" zamieszczona na str.217-221 "Relacji". Ppor Dolina był dowódcą grupy realizującej akcję "Nielisz".Jego relacja znacznie różni się co do faktów od relacji "Strumyka". Pełna zgodność występuje co do tego,że 16 osobowa grupa mężczyzn pod dowództwem p-por Doliny wpadła w zasadzkę żandarmerii niemieckiej na skrzyżowaniu dróg Michalów-Źrebce- Rozłopy. W tej zasadzce zginęło 7 członków grupy.
Już co do daty są rozbieżności: "Strumyk" datuje akcje 05.kwietnia.1943r, "Dolina" na 06.kwietnia.1943r. W "Szkicach" str.227 napisano: Dolina... "dnia 7 marca 1943r wracając z akcji wpadł w rejonie wsi Rozłopy w niemiecką zasadzkę i został ranny. Po wyleczeniu się,w szpitalu w Biłgoraju..." W "Relacjach" Dolina mówi: na drugi dzień po wypadku zostałem przewieziony...... do szpitala w Biłgoraju.
W swojej relacji "Strumyk" twierdzi, że celem akcji była likwidacja w Nieliszu konfidenta gestapo volksdeutscha Mazurka. W tym czasie w Nieliszu zamieszkiwały dwie niespokrewnione rodziny Mazurków, które znałem osobiście. To rodziny chłopskie zasiedziałe - w żadnej z nich nie było volksdeutschów lub konfidentów. Rodziny te w następnych pokoleniach żyją w Nieliszu do dziś. Jedynym volksdeutschem w Nieliszu był właściciel młyna i tartaku "na grobli" o nazwisku Kantor. W 1945r Kantor ewakuował się z uciekającymi Niemcami.
Relacja "Strumyka" że rzekomy konfident Mazurek uciekł 3 km do stacji kolejowej Ruskie Piaski skąd telefonicznie wzywał żandarmerię jest bez sensu, jeśli zważyć, że w Nieliszu był posterunek żandarmerii a domostwa Mazurków są położone od tego posterunku: jedno 200 m, a drugie około 800 m, więc pomoc była pod bokiem.
Wskazany przez "Strumyka"rzekomy świadek tej rozmowy telefonicznej Hipolit Dziewulski nie był kolejarzem lecz gajowym leśnictwa Nielisz-Nowiny a także żołnierzem AK grupa bojowa w Nieliszu.
W "Relacjach" Dolina mówi: " Napotkani przez nas wartownicy w Sułowie zawiadomili posterunek policji w Sułowie. Komendant posterunku telefonicznie powiadomił żandarmerię w Zamosciu...... Skrzyżowanie szosy obsadzone było przez kilkudziesięciu żandarmów i załogę posterunku z Sułowa. Zatem relacje "Doliny" i 'Strumyka" są sprzeczne.
W swoim opowiadaniu "Strumyk mówi: na pierwszym wozie jechał dowódca ("Dolina") ja i inni, ośmiu na pierwszej furmance......W "Relacjach" Dolina stwierdza " z jadących na pierwszej furmance prócz mnie ocalał jeszcze "Boruta"..... Z tego wynika, że Jan Polski ps. "Strumyk" jadący na pierwszym wozie zginął.
W książce "Szkice" autor p. Grygiel pomieszcza obszerne dane i dokumenty dotyczące struktury organizacyjnej i działań zamojskiego obwodu AK z uwzględnieniem ogniw terenowych i ich obsady osobowej. Ponadto 145 dokumentów z działalności komendy i pododdziałów a także indeks nazwisk i pseudonimów żołnierzy AK obwodu zamojskiego zawierający około 6000 / sześć tysięcy/ nazwisk i pseudonimów (!!!).
Z lektury tego materiału wynikają następujące spostrzeżenia:
a/ W Gruszce Zaporskiej nie było żadnej zorganizowanej grupy bojowej AK ( sekcja ,drużyna itp.).
b/ z grupy osób wymienionych przez "Strumyka" jako uczestników akcji Nielisz jedynie ppor Adam Piotrowski - "Dolina" wymieniony jest w indeksie nazwisk i pseudonimów żołnierzy AK - żadnego z pozostałych uczestników łącznie z autorem Janem Polskim - "Strumyk" nie udało się znaleźć w spisie. Czyżby należeli do innej formacji zbrojnej.
c/ Wsrod meldunków o okcjach bojowych w dokumentach nie ma meldunku czy choćby wzmianki o akcji Nielisz z 5.04.1943r mimo że akcja ta była w skutkach ogromnie tragiczna. Przykładowo z akcji na stację kolejową Ruskie Piaski w grudniu 1942 o której też wspomina "Strumyk" jest odpowiednia wzmianka.
d/ W tym czasie (1943r) obowiązywał rozkaz komendy obwodu AK zabraniający terenowym grupom bojowym samodzielnej likwidacji konfidentów i donosicieli. Do tego celu były przeznaczone specjalnie przeszkolone 2-4 osobowe grupy będące pod bezpośrednim rozkazodawstwem komendy obwodu. Nieprzestrzeganie tego rozkazu było zagrożone sądem polowym i karą smierci przez rozstrzelanie.
Jeżeli ppor. "Dolina" faktycznie podjął taką akcje - podlegał sądowi polowemu co o ile wiem nie miało miejsca. Należy zatem przyjąć, że likwidacja konfidenta nie była celem akcji Nielisz.
Sposób przeprowadzenia akcji też budzi szereg wątpliwości: jeżeli do likwidacji konfidenta wystarczał patrol 2-4 osobowy po co angażowano (narażano) aż 16 osób, chyba że 16 par rąk potrzebne był do innego celu. Po co były potrzebne dwa dwukonne wozy z furmanami. Odległości jakie musieli pokonać uczestnicy akcji liczyły w sumie kilkanaście kilometrów, które młodzi mężczyźni mogli przebyć pieszo bez problemu. Chyba, że wozy potrzebne były do przewiezienia czegoś ciężkiego.
Grupa uzbrojona była w broń długą tj: 1 rkm, 13 karabinów, kilka pistoletów i granaty. Taka ilość broni wskazuje na inny typ akcji niż likwidacja konfidenta jak, np rozbicie posterunku żandarmerii, zasadzka na transport (czegokolwiek) odbicie więźniów z aresztu, itp. Broń długa jest trudna do ukrycia i użycia w warunkach partyzanckich - dlatego karabiny przerabiano na tzw."obrzyny".
Sama akcja była przeprowadzona z naruszeniem podstawowych zasad konspiracji i maskowania. Por. "Dolina" wezwał ludzi przez gońców. Grupa maszerowała przez wsie bez kamuflażu, była legitymowana przez wartowników nocnych np. w Sułowie. Ciekawe skąd wartownicy w Sułowie wiedzieli że grupa kieruje się do Nielisza ?
Ppor. "Dolina" był doświadczonym dyplomowanym oficerem , odbył kampanię wrześniową, cztery lata w konspiracji. Trudno zrozumieć dlaczego tak nie odpowiedzialnie poprowadził akcję aż do tragicznego skutku.
Analiza czasu trwania akcji też jest zastanawiająca. Grupa z Gruszki Zaporskiej wyruszyła około godz 19 - droga do Nielisza trwała nie dłużej niż 2 godziny czyli do godz 21. 00. Przejście na trasie Nielisz- Źrebce też nie mogło trwać dłużej niż 2 godziny. Grupa wpadła w zasadzkę tuż przed świtem (wg "Doliny") to na początku kwietnia jest godzina 5.00, zatem z Nielisza grupa wyszła około godz 3.00 nad ranem. W Nieliszu pozostawała około 4-5 godzin. W jakim celu?
Od sędziwego mieszkańca Nielisza uzyskałem informację że kiedyś nocą dużą silnie uzbrojona grupa ludzi napadła na młyn i tartak volksdeutscha Kantora. Ze młyna zabrano znaczne ilości mąki oraz wszystkie skórzane pasy transmisyjne walców młyńskich i maszyn tartacznych. Volksdeutsch Kantor zorientował się w sytuacji i uciekł wraz z dwoma synami - unikając represji a może śmierci. Z powodu braku pasów młyn i tartak były nieczynne kilka tygodni.
Nie ma bezpośrednich dowodów oby te dwa wydarzenia łączyć ze sobą, ale też tego wykluczyć nie można. Przemilczenie tej akcji w meldunkach mimo śmierci 7 żołnierzy wskazuje, że akcję retuszowano, co świadczy że do chwalebnych nie należała. Być może była to "samowolka "Doliny" lub na rozkaz "Podkowy" doraźnie zorganizowana. W tych czasach grasowało wiele zbrojnych grup dokonujących rabunków podających się za partyzantów różnych formacji. Ciekawe że dwa tygodnie później komenda obwodu AK wydała rozkaz zakazujący (ograniczający) rekwizycję od ludności na potrzeby partyzantki bez zgody w/w komendy.
Jest jeszcze wiele innych wątpliwości do wyjaśnienia co jest trudne bez dostępu do materiałów archiwalnych i odpowiedniej literatury. W każdym razie myślę, że wiarygodność zamieszczonej na stronie relacji Pana Jana Polskiego jest wątpliwa. Ponadto forma literacka relacji "Strumyka" i "Doliny" jest bardzo zbieżna nawet w szczegółach doboru słownictwa i formułowania zdań - co sugeruje plagiat.

***

W latach 70-tych w Zamościu kupiłem książkę "Zamojszczyzna w okresie okupacji hitlerowskiej" jako urlopową lekturę. Tam przeczytałem opowieść Adama Piotrowskiego - "Doliny" o akcji partyzanckiej w Nieliszu. Już wtedy ta opowieść wydała mi się mało wiarygodna. Kiepsko zorganizowana, źle dowodzona. Akcja zakończyła się tragedią. Odniosłem wrażenie że legenda tej akcji jest próbą usprawiedliwienia nieudolności lub ukrycia prawdziwego celu i przebiegu akcji.
Byłem wtedy w Nieliszu, pytałem tubylców co wiedza na ten temat - niestety nikt nic nie wiedział lub nie chciał mówić. Dowiedziałem się tylko że mniej więcej w tym czasie był napad rabunkowy na młyn i tartak Kantorów (volksdeutscha). Natomiast chętnie mówiono o akcji "Wilgi" - spalenie gminy, akcji na stację Ruskie Piaski.
Równolegle w "Dzienniku z lat okupacji Zamojszczyzny 1939 - 1944" dr Klukowskiego pod datą 15 kwietnia 1943r znalazłem takie zdanie: " Mniej więcej przed 10 dniami na szosie koło Rozłop żandarmi z zasadzki zastrzelili jadących furmanką 7 mężczyzn. Mówiono, że byli to bandyci..."
Kiedy po wielu latach /około 30/ na Pani stronie znalazłem relację "Strumyka" na ten sam temat aczkolwiek w nieco innej wersji postanowiłem podzielić się z Panią moimi wątpliwościami...




Strona Główna Okupacja

Wszelkie prawa zastrzeżone.