Strona Główna



MOJE UWAGI DO KOMENTARZA PANA ZYGMUNTA WACHA

Melchior Batorski "Zemsta"

Komentarz pana Zygmunta Wacha do relacji o wypadzie na Nielisz wzbudził nie tylko moje zdumienie, ale i nieodparte wrażenie, że czytam propagandową broszurę sprzed lat. Analizując ten tekst trudno nie zauważyć, że autor stara się udowodnić swoją z góry założoną tezę, że oddział "Doliny" nie uczestniczył 5-go kwietnia 1943 roku w akcji ujęcia niemieckiego konfidenta lecz w bandyckiej eskapadzie, której po odpowiednim retuszu dorobiono legendę w celu ukrycia prawdziwego celu i przebiegu akcji.
W sposób wielce sugestywny przedstawia swoje dowody i wnioski licząc zapewne na poklask niezorientowanych w temacie. Podaje w wątpliwość datę akcji, analizuje kto dzwonił po pomoc Niemców, pyta kto z kim i na której furmance jechał itd. Dobrze, że nie pyta o to jakiej maści były konie. Jednocześnie sugeruje uparcie bandycki charakter akcji dzieląc się w taki oto sposób swoimi wątpliwościami:

"jeżeli do likwidacji konfidenta wystarczał patrol 2 - 4 osobowy po co angażowano ( narażano ) aż 16 osób, chybże 16 par rąk potrzebne było do innego celu."
Po co były potrzebne dwa dwukonne wozy wraz z furmanami? "...chyba że do przewiezienia czegoś ciężkiego"
Nawet uzbrojenie oddziału nasuwa mu podejrzenia : "...taka ilość broni wskazuje na inny typ akcji niż likwidacja konfidenta... i dalej... broń długa jest trudna do ukrycia i dlatego karabiny przerabiano na tzw. "obrzyny..."

Wreszcie czas na finał. Dowiadujemy się w nim gdzie miał miejsce ten rabunkowy napad. Pan Wach pisze tak: "...od sędziwego mieszkańca Nielisza uzyskałem informację , że kiedyś nocą duża, silnie uzbrojona grupa ludzi napadła na młyn i tartak volksdeutscha Kantora. Z młyna zabrano znaczne ilości mąki oraz wszystkie pasy transmisyjne wałów młyńskich i maszyn tartacznych..." W następnym zdaniu czytamy: "... nie ma bezpośrednich dowodów aby te dwa wydarzenia łączyć, ale też tego wykluczyć nie można...". I jakby w podsumowaniu tego bandyckiego wątku pan Wach konkluduje: "Ciekawe, że dwa tygodnie później komenda obwodu AK wydała rozkaz zakazujący (ograniczający) rekwizycje od ludności na później potrzeby partyzantki bez zgody w/w komendy".
Zanim przejdę do innych "istotnych wyjaśnień" zawartych w komentarzu pana Wacha pozwolę sobie na kilka uwag dotyczących powyższych rewelacji.
Jest rzeczą naturalną, że w relacjach pisanych kilkadziesiąt lat po zaistniałych wydarzeniach są w nich sprzeczności i rozbieżności choć dotyczą tego samego tematu. Jest to nieuniknione. Jeżeli " Strumyk" podaje datę 5-go kwietnia, a "Dolina" 6-go kwietnia 1943 roku to jeszcze nie jest powód by podważać ich wiarygodność.
Dlaczego było 16-tu ludzi wyznaczonych do tej akcji, a nie 2-4 jak chce pan Wach? "Dolina" przedstawił to jasno: "... do wykonania powyższego zadania wystarczyłby normalnie patrol 2-3 ludzi, jednak mając na uwadze możliwość przeszkolenia części żołnierzy plutonu w działaniu nocnym, postanowiłem przeprowadzić akcję likwidacji pełną drużyną". Przecież był to dopiero początek 1943 roku gdy akcje partyzanckie były jeszcze w powijakach. Zdobywano wtedy pierwsze doświadczenia bojowe, za które płaciło się najciężej.
Rekwizycja w majątku Kantora i niemieckich osadników w Grobli nie ma związku z omawianą akcją ponieważ miała miejsce miesiąc wcześniej. Przeprowadził ją oddział "Natana " Karola Nowosadzkiego.
W przeciwieństwie do pana Wacha nie widzę nic nieetycznego w dokonywanych rekwizycjach u Volksdeutschów czy niemieckich kolonistów.
Rozkaz zabraniający bezpłatnych rekwizycji wydał 18.04.1943 roku inspektor rejonowy, a nie komenda obwodu. Jest w nim wyraźnie napisane: "Wszystkie bez wyjątku rekwizycje, prócz dokonywanych u Niemców i Volksdeutschów mają być płatne w wysokości cen kontyngentowych". Nieprawdą jest, że na przeprowadzenie rekwizycji była potrzebna zgoda komendy obwodu. Rozkaz inspektora mówi wyraźnie: " Każdy wypadek dokonanej rekwizycji musi być musi być meldowany swemu bezpośredniemu przełożonemu w ten sposób, by drogą służbową dotarł do Inspektoratu". Jaki jest związek między "sprawą Kantora" a rozkazem inspektora wie zapewne jedynie pan Wach.
Jakby tego było mało autorkomentarza chcąc zapewne do końca upokorzyć "'Dolinę" celowo przekręca fakty pisząc po prostu nieprawdę. Oto ten fragment. "...Grupa maszerowała przez wsie bez kamuflażu, była legitymowana przez Wartowników Nocnych np. w Sułowie".
Według pana Wacha kilku uzbrojonych w kije chłopów z Sułowa zatrzymało i wylegitymowało 16 - to osobowy oddział uzbrojony w rkm, karabiny, pistolety i granaty. " Dolina" w swojej relacji sprawę przedstawia następująco: "...W jednej z mijanych wiosek natknęliśmy się na wartowników. Dla zabezpieczenia się z ich strony poleciłem "Borucie" zapisanie ich nazwisk.
W relacji "Strumyka" jest napisane: "...Przejeżdżając przez wioski spotykaliśmy przygodnych ludzi - po wylegitymowaniu pozostawali wolni, w tym byli też wartownicy z Sułowa". Średni rozgarnięty czytelnik nie będzie miał wątpliwości kto legitymował, a kto był legitymowany. Swoją wiedzę dotyczącą omawianej akcji pan Wach opiera, jak sam pisze, na literaturze i wymienia trzy publikacje:

  • Zygmunt Klukowski "Dziennik z lat okupacji Zamojszczyzny 1939-1944".
  • Praca zbiorowa pod redakcją Aliny Glińskiej "Zamojszczyzna w okresie okupacji hitlerowskiej"
  • Jan Grygiel "Związek Walki Zbrojnej Armia Krajowa w obwodzie zamojskim 1939-1944".

Z lektury tej ostatniej pozycji nasuwają mu się następujące spostrzeżenia: a) W Gruszce Zaporskiej nie było żadnej zorganizowanej grupy bojowej AK (sekcja, drużyna itp.), b) Z grupy osób wymienionych przez 'Strumyka" jako uczestników akcji "Nielisz' tylko ppor. Adam Piotrowski "Dolina" wymieniony jest w indeksie nazwisk i pseudonimów żołnierzy AK. Pozostałych uczestników łącznie z autorem wspomnień Janem Polskim "Strumyk" nie udało się znaleźć w spisie. Czyżby należeli do innej formacji zbrojnej.c)Wśród meldunków o akcjach bojowych w dokumentach nie ma meldunku czy choćby wzmianki o akcji "Nielisz" z 5.04.43 r. ,mimo iż akcja ta była w skutkach ogromnie tragiczna. d) W tym czasie (1943 r.) obowiązywał rozkaz komendy obwodu AK zabraniający terenowym grupom bojowym samodzielnej likwidacji konfidentów i donosicieli. Do tego celu były przeznaczone specjalnie przeszkolone 2 - 4 osobowe grupy będące pod bezpośrednim rozkazodawstwem komendy obwodu. Nieprzestrzeganie tego rozkazu było zagrożone sądem polowym i karą śmierci przez rozstrzelanie. Jeżeli ppor. "Dolina" faktycznie podjął taką akcję, podlegał sądowi polowemu co o ile wiem nie miało miejsca. Należy zatem przyjąć, że likwidacja konfidenta nie była celem akcji "Nielisz".
Ręce opadają wobectakich argumentów. Postaram się jednak w spokojny sposób udowodnić, że przedstawione ""postrzeżenia" mijają się z prawdą:

  • Ad a) W Gruszce Zaporskiej była zorganizowana grupa bojowa AK. Stanowiła ją drużyna wchodząca w skład 3-go plutonu szturmowego Oddziałów Dywersji Bojowej zachodniego odcinka. W skład tego plutonu wchodziły jeszcze drużyny z Sułowa i Radecznicy. Dowódcą tego plutonu był początkowo "Dolina", później ppor. rez. sap. Stanisław Mazur "Elski" pochodzący właśnie z Gruszki Zaporskiej. Patrz: Jerzy Jóźwiakowski "Armia Krajowa na Zamojszczyźnie" t. I i II (wyd. Norbertinum, Lublin 2001 str. 130, 169, 207, 258, 284, 343), oraz Jan Grygiel "ZWZ i AK..." (str. 231), jak również Ireneusz Cabann "Ludzie lubelskiego okręgu AK" (Oficyna Wydawnicza Czas, Lublin 1995 str.116.
  • Ad b) W publikacji Jana Grygiela nie ma nazwisk uczestników akcji "Nielisz" - to prawda. Jednak pseudonimy poległych w zasadzce wyszczególnione są w : Jan Turowski "Norbert" -"Historii O.P.9 (Oddziały partyzanckie 9 pp. AK) zam. w "Zamojszczyzna w okresie okupacji hitlerowskiej" pod red. Aliny Glińskiej na str. 164, oraz w "Dzienniku działań oddziałów leśnych i dywersji " Stanisława Prusa "Adama" zam. w "Armia Krajowa na Zamojszczyźnie" (J. Jóźwiakowski str. 264). Możnaje też znaleźć w "Walka Oddziałów ZWZ-AK i BCh Inspektoratu Zamojskiego w latach 1939-1944" tom II opracowania i relacje Z. Klukowski, A.Glińska, J.Jóźwiakowski (wyd. Związek Żołnierzy AK Okręgu Zamość 1990 r str. 32). Można je również znaleźć na tablicy pomnika w Źrebcach powstałego w 1989 roku i poświęconego tamtym tragicznym wydarzeniom.
  • Ad c) O zasadzce na oddział "Doliny" i charakterze tej akcji (prócz w/w publikacji) pisze również Tadeusz Kuncewicz "Podkowa" w "Powstanie i działalność II Batalionu OP 9 pp" zam. w " Walki oddziałów ZWZ - AK i BCh..." (str. 55). Brak meldunku czy choćby wzmianki w dokumentach publikacji J.Grygiela odnośnie w/w akcji o niczym nie świadczy, stanowią bowiem one niewielką część kancelarii komendy obwodu.
  • Ad d) Wyroki śmierci na szpiclach i konfidentach , zarówno w 1943 r. jak i później wykonywały właśnie patrole z oddziałów dywersyjnych, wcześniej grup szturmowych i nie było w tym żadnej samowoli jeżeli wyrok wykonywany był na rozkaz przekazany odgórnie, drogą służbową. Taki rozkaz otrzymał "Dolina" od "Podkowy" ( Pisze o tym sam "Dolina"). Gdyby było inaczej, gdyby była to "samowolka" "Doliny" lub akcja doraźnie zorganizowana na rozkaz "Podkowy" obydwu oficerów czekałby Wojskowy Sąd Specjalny za przestępstwo popełnione przez członków AK. W warunkach konspiracji WSS miał tylko trzy możliwości. Wydanie wyroku śmierci, uniewinnienie lub zawieszenie sprawy do chwili odzyskania niepodległości. Wszystkie wyroki musiały być zatwierdzone przez komendanta okręgu. Nic takiego nie miało miejsca, bo mieć nie mogło. Różne rzeczy można, szczególnie dzisiaj , zarzucać "Dolinie". A to, że nie miał szczęścia w boju. Że ponosi osobistą odpowiedzialność za źle zorganizowaną i przeprowadzoną akcję w Nieliszu. Ale nikt do tej pory nie kwestionował jego żołnierskiej karności i prawości charakteru.

Gdybym w jednym zdaniu miał ocenić komentarz pana Wacha powiedziałbym tak:" Stara, dobra szkoła, pardon - akademia. Jaka? Wojskowa Akademia Polityczna im. Feliksa Dzierżyńskiego.

Dąbrowa Rzeczycka sierpień 2005.




Strona Główna Okupacja

Wszelkie prawa zastrzeżone.