Strona Główna



GALERIA

MÓJ BOJOWY SZLAK

Józef Olech

We wrześniu 1939 roku moja jednostka została rozbita - znajdowałem się wówczas w Chorzowie. Cała noc maszerowaliśmy do Oświęcimia gdzie po potyczce z Niemcami zaczęliśmy posuwać się w stronę Krakowa.
Podczas marszu zginęło pięciu naszych kolegów. W Krakowie zobaczyliśmy wielu zabitych - Niemcy z samolotów ostrzeliwali ludność cywilną; widziałem jak nadleciał niemiecki samolot i zastrzelił kobietę z dzieckiem. Ponieważ zwłoki leżały na szosie dowództwo poleciło nam przenieść je w inne miejsce, uprzątnąć przejście i pomaszerowaliśmy dalej.
Stopniowo posuwaliśmysię w stronę rosyjskiej granicy. 17 września Rosjanie wypowiedzieli Polsce wojnę, a 18 września dostaliśmy się do rosyjskiej niewoli. Zabrali nas w liczbie około pięciu tysięcy i zapędzili do Równego. Rozbiliśmy namioty; pierwszej nocy Niemcy zrzucili na nasz obóz ponad 150 pocisków - uratowałem się ponieważ podczas nalotu nie było mnie w namiocie - wyszedłem z kolegą przejść się trochę po kolacji.
Kolejny postójwypadł w Szepietówce, a stamtąd przetransportowano nas do Katynia - natychmiast zabrano oficerów. Szeregowców zapędzono do pracy - początkowo na terenach w pobliżu granicy z Polską, później był Kijów, a zimą zabrali nas do lasu.
To było na terenie Tатарскрoй Oбласти - mróz dochodził od - 50oC do - 60o C. Wracając z pracy zamarzaliśmy; człowiek był wtedy młody, żył, ale zamarzał. Nacieraliśmy się śniegiem. Mieszkaliśmy w rosyjskich domach po 2 - 3 żołnierzy przy rodzinie.
Do kobiety uktórej mieszkaliśmy przychodziła matka - patrzyły na nas i rozmawiały po tatarsku, my tego nie rozumieliśmy. Gdy zaczęły z nami rozmawiać, matka pytała nas czy nie zabralibyśmy kiedyś, jak będziemy wracać do Polski jej córki - kto wtedy myślał o Polsce!
Po pewnym czasie pojechaliśmy do swoich jednostek, było to wtedy jak gen. Sikorski odwiedzał nasze wojska, ale nie zobaczyliśmy się z nim - odjechał zanim my przyjechaliśmy.
Powoli zaczęło się formować na terenie Rosji polskie wojsko; istniały dwie dywizje - V i VI, formowana była VII z tych ludzi, którzy wywiezieni byli na Syberię - Rosjanie podczas wojny wywozili na Syberię ludność cywilną polską 1
Pociąg, którymnas wieźli do nowego miejsca cały czas jechał przez takie pustkowia, po drodze mijaliśmy transporty ludności cywilnej, ci biedni ludzie prosili: "ratujcie nas, ratujcie..."Dzieci, które zamarzły podczas jazdy wyrzucali przez okna - co mieli z nimi robić ? Po przybyciu na miejsce zagospodarowaliśmy taką dużą szopę, w której suszono ścięte drzewo (bo tam był tartak), porobiliśmy prycze. Na górze, na tych pryczach temperatura dochodziła do + 20o C, na dole przy podłodze do - 20o C. Wtedy ci, co mieli prycze na dole wspinali się do nas na górę i tak razem leżeliśmy jeden obok drugiego.
Z tego miejsca pojechaliśmy do miasta Brody. Tam budowaliśmy lotnisko dla samolotów rosyjskich. Było nas tam pięć tysięcy żołnierzy; jak w 1941 roku wybuchła wojna niemiecko - rosyjska popędzili nas pieszo przez Tarnopol do Kijowa. Cały czas szliśmy pieszo. Jednego dnia nadleciał niemiecki samolot, była piękna pogoda - przeleciał nad naszą kolumną po sto osób każda. Za każą grupa była mała przerwa i dalej szła następna grupa - zabił wtedy czterdzieści siedem osób, (bo przeleciał nad nami i zaczął strzelać po ludziach), a dwieście osób zostało rannych. Wśród zabitych był mój znajomy z Czernięcina o nazwisku Polski; szliśmy obok siebie, rozmawialiśmy. Zanim nastąpił nalot powiedział do mnie: "w razie jakiegoś wypadku proszę powiadomić moją rodzinę..."
Jak ten samolotnadleciał, to każdy krył się gdzie tylko mógł. Daleko nie mogliśmy uciekać, bo Rosjanie pilnowali abyśmy się nie rozbiegali; zginęło wtedy także trzech Rosjan. Ja pobiegłem w jedną stronę, Polski w druga i wówczas został zabity. Odtąd Rosjanie nie pędzili nas w dzień - w dzień kazali nam kryć się w lesie, odpoczywać a szliśmy nocą. W Kijowie wsadzili nas do pociągu i odwieźli , nie pamiętam do jakiej miejscowości.
24 sierpnia 1942 rokuzostałem przetransportowany do Persji. Pięć dni jechaliśmy pociągiem. Niemcy już nas nie ścigali. Z tej miejscowości , do której przyjechaliśmy z Kijowa już wyszliśmy na wolność. Został zawarty pakt przez gen. Sikorskiego - naszego generała z władzą rosyjską 2. Po przybyciu na miejsce zgrupowania (to było juz w Uzbekistanie pod chińską granicą) ustawiono nas w dwuszeregu. Przyszedł oficer i kazał młodszym wystąpić z szeregu, starsi (kawalerzyści, artylerzyści) pozostali na miejscu. Wtedy poszedłem do szkoły - była to szkoła radiotelegraficzna; trzeba było się wszystkiego nauczyć.
W odległości 60 km od miejsca naszego pobytu panowała malaria3; tam było gorąco, wilgotno, były komary.... Byliśmy wtedy w szkole - wszyscy żołnierze chorowali, z całego pułku nie można było wystawić warty - zwolniono nas ze szkoły. Stałem na warcie. Wtedy się rozchorowałem. Robiło mi się zimno i cały się trząsłem. Czułem się coraz gorzej. Pierwszy atak wytrzymałem, drugi nastąpił prawie po dwóch dniach, był już silniejszy, a trzeci jeszcze mocniejszy. Gdy miałem trzeci atak zgłosiłem się do sanitariusza, a on mówi : " nie mamy leków, co możemy zrobić?" Szliśmy 6 km do pociągu , tam nas załadowali i pojechaliśmy do portu. Tam był port z którego mieliśmy płynąc do Iranu.
Iran w połowieokupowany był przez Anglików, w połowie przez Rosjan. Zostaliśmy przetransportowani do strefy rosyjskiej, niby to była wolność, ale baliśmy się cokolwiek mówić, bo wszędzie byli szpiedzy.
Z Iranu przewieźli nas do Persji - wojskowymi samochodami - jechała kolumna złożona z dwudziestu pięciu samochodów. Z Persji trafiłem do Iraku, z Iraku do Syrii. Tutaj wracaliśmy do zdrowia, odżywialiśmy się trochę lepiej - każdy był wycieńczony i zawsze chciało się jeść. Z Syrii, w sierpniu 1943 roku wywieźli nas do Palestyny.
Tutaj już byliśmy uzbrojeni, wyćwiczeni. Przyjechali do nas oficerowie z innych państw, które brały udział w walkach pod Monte Cassino - chcieli zorientować się czy już możemy jechać na front. Zorganizowali nam tygodniowe ćwiczenia, podczas których nas obserwowali.
W Palestynie znów złapałem malarię; mieliśmy w tym czasie jechać do Betlejem, do tych świętych miejsc. Miałem kolegę o nazwisku Makowski Bolek. Powiedziałem mu, że nie mogę pojechać na te wycieczkę bo mam malarię i nie wiem co robić.
Pobiegł gdzieś, za niedługi czas powrócił i mówi, że na moją chorobę dobra jest nafta! Poszedłem do kancelarii i pytam czy mają naftę. Na co panu nafta? Wytłumaczyłem o co chodzi. Proszę bardzo, bierz pan ile chcesz. Ta nafta bardzo mi pomogła do dziś jestem zdrowy4. Pojechałem do Jerozolimy, gdy wróciliśmy już zaczęły się przygotowania do wyjazdu. 4 lutego 1944 roku zostaliśmy przetransportowani do Egiptu, z Egiptu 20 lutego wyjechałem do Włoch; byłem w IV Brygadzie Telefonicznej.
W Egipcie załadowalinas na okręty, trzydzieści okrętów płynęło z wojskiem. Gdy dopłynęliśmy na miejsce wysadzono nas na ląd, a okręty popłynęły z powrotem po sprzęt - działa, czołgi...Pod Monte Cassino5 trzeba było wszystko w nocy wieźć, bo Niemcy strzelali z góry do wszystkiego co się ruszało. Była tak jedna dolina - nazywaliśmy ją "doliną śmierci" - ale nam się udało...
Pod Monte Cassino walczyli także Żydzi - było ich w moim pułku czternastu. W Palestynie powstał Legion Żydowski6, bo oni chcieli walczyć. Z tych czternastu w naszym pułku pozostało sześciu , którzy nie przeszli do Legionu Żydowskiego - czuli się Polakami i razem z nami chcieli walczyć. Mówili tak: "w Polsce się urodziłem, w Polsce wychowałem i jestem Polakiem". Po Monte Cassino jest cmentarz żydowski , katolicki i prawosławny. My Polacy zawsze mieliśmy nabożeństwo w niedzielę, wówczas Żydzi stali na warcie, a jak oni mieli swoje święto, to my trzymaliśmy wartę, a oni mieli wtedy czas dla siebie, podobnie było z prawosławnymi.

***

Opowiem jak byli rozstawieni Niemcy pod Monte Cassino. Były trzy linie.7 Pierwsza była żelbetowa - to wszystko było zamaskowane, że nie było widać gdzie są stanowiska niemieckie. Jak Polacy atakowali, to Niemcy strzelali do nich z przodu, jak się przeszło tę linię, to Niemcy odwracali się i strzelali od tyłu.
Przypominam sobie, że każdego wieczoru wychodziła od strony Niemców kobieta - mówiła dobrze po polsku i nawoływała naszych żołnierzy by przeszli na niemiecką stronę to wtedy nic im się nie stanie - będą wolni. Jeden z naszych przeszedł (dowiedziałem się o tym dopiero później, ale wolności nie odzyskał, Niemcy osadzili go w obozie jenieckim).
Ja byłem w łączności, musiałem o wszystkim meldować dowództwu, byłem wśród tych którzy szli w natarciu i zdobywali niemieckie pozycje - podawałem informacje. Za nami szła artyleria i niszczyła zapory.
Pod Monte Cassinoszczęście mi dopisało. Potem brałem udział w walkach w dniach 7 - 17 marca 1944 roku pod Ankoną - wtedy zostałem ranny w prawą rękę, obie nogi i głowę. Ankona to było miasto portowe; przygotowania do natarcia trwały cztery dni. Gdy ruszyliśmy do ataku wspierały nad oddziały marynarki wojennej. Po zdobyciu jednego stanowiska opanowywaliśmy je i szliśmy dalej. Zostałem ranny podczas zdobywania czwartego stanowiska - wtedy nabraliśmy do niewoli dużo Niemców.
Zostałem zabrany do Generalnego Szpitala Wojennego nr 1 w Cassio Massino. 30 października 1944 roku zostałem przetransportowany do szpitala angielskiego w Ibari - przebywałem tam przez trzy miesiące; łącznie w szpitalach byłem przez dziewięć miesięcy.
Do kraju wróciłem 11 kwietnia 1946 roku i zostałem zdemobilizowany na podstawie rozkazu Naczelnego Dowództwa Wojska Polskiego.
Do Włoch pojechałem po raz drugi w dziesięć lat po wyzwolenie - z moich dawnych kolegów spotkałem jedynie Furmanka z Frampola...




Strona Główna Okupacja

Wszelkie prawa zastrzeżone.



1. problem ten m. in. porusza w swoich wspomnieniach Wanda Klukowski w wydanej w wersji angielsko języcznej pracy "Niebezpieczna droga do wolności" (New York 1990)
2. po wybuchu wojny radziecko-niemieckiej, 30 lipca 1941 roku rząd polski zawarł z ZSRR układ o przyjaźni i wznowił z nim stosunki dyplomatyczne. 14 VIII 1941 roku podpisana została polsko-radziecka umowa wojskowa o "tworzeniu w ZSRR Armii Polskiej". W wyniku rozmów z Józefem Stalinem przeprowadzonych dniach 3-5 XII 1941 roku generał Sikorski uzyskał zgodę na zwiększenie liczebności Armii Polskiej w ZSRR z 30.000 96. 000 żołnierzy.
3. malaria, ostra lub przewlekła choroba wywoływana przez wewnątrzkomórkowego pierwotniaka z rodzaju zarodziec. Pasożyty są przenoszone na człowieka przez samice komarów z rodzaju Anopheles (widliszek). Przebieg kliniczny charakteryzuje się napadami zimniczymi: narastająca gorączka (40°C i więcej) z nasilającymi się dreszczami, po paru godzinach szybki jej spadek, z bardzo obfitymi potami, osłabieniem, po krótkim śnie poczucie niemal pełnego zdrowia. (wg. Nowa encyklopedia powszechna PWN © Wydawnictwo Naukowe PWN SA)
4. Józef Olech zmarł w 2001 roku, pochowany jest na cmentarzu w Gorajcu, warto wspomnieć, że swoje wszystkie odznaczenia złożył jako wotum Kościele p.w. Wniebowzięcia NMP w Gorajcu (podał Jan Krzak z Gorajca)
5. wzgórze we Włoszech (Apeniny Środkowe), nad doliną rzeki Liri, między Rzymem i Neapolem , wysokość 519 m n.p.m. U podnóża góry znajduje się miasto Cassino...
6. "w czasie stacjonowania armii Andersa na Bliskim Wschodzie zaczęło dochodzić do masowych dezercji Żydów. Powodów było wiele: brak nadziei na ułożenie sobie po wojnie przyszłości w Polsce, chęć włączenia się do walki o Palestynę i wciąż obecny antysemityzm w armii. Zdezerterowało co najmniej 2,5 tys. Żydów (ok. 3/4 służących w armii)" - pisał na temat tworzenia żydowskiej formacji wojskowej w Palestynie Bartłomiej Noszczak na łamach Nowego Państwa - 2003 nr 10, s. 34 - 35
7. Niemcy, zdając sobie sprawę ze strategicznego znaczenia wzgórza Monte Cassino, zbudowali na nim (i sąsiednich wzniesieniach) pas umocnień, zwany linią Gustawa.