Strona Główna



LIST DO PANA ZYGMUNTA WACHA

Melchior Batorski "Zemsta"

ZAPROSZENIE

Pan Melchior Batorski za moim pośrednictwem przekazuje list do Pana Zygmunta Wacha dotyczący niewyjaśnionej do dziś akcji pod Nieliszem; Jego pragnieniem jest aby Czytelnicy strony również poznali treść tego listu.

***

Szanowny Pan
Zygmunt Wach

Dziękuję za list, który po raz kolejny ożywił wspomnienia lat wojennych. Od akcji "Nielisz" minęło wiele lat. Tylko jeden z jej uczestników żyje do dnia dzisiejszego. Jest nim Jan Polski "Strumyk", najmłodszy uczestnik akcji "Nielisz". Obecny stopień "Strumyka" - kapitan. Pani Agnieszka Durko pisze w swoich wspomnieniach: "...jeśli chodzi o mojego dziadka Józefa Panasa PS. "Boruta" to nie brał udziału w akcji "Nielisz". Zginął wcześniej...
Z wielkim szacunkiem dla Pani Durko, ale wydaje mi się, że to pomyłka. Akcja "Nielisz" miała miejsce w kwietniu 1943 roku, a "Boruta" zginął późną jesienią 1943 roku w miejscowości Latyczyn. Na pewno "Boruta" brał udział w akcji.
Pani Genowefa z Gliwów-Babiarzowa pisze: ... "Ci co zginęli pod Nieliszem pojechali "czarnych" bić....Z niskim ukłonem dla Pani Babiarzowej. Uczestnicy akcji "Nielisz" brali udział w akcji pod Leszkowicami i tam zginęli. Ale to zupełnie inna akcja.
Akcje na nasiedleńców niemieckich zwanych "czarnymi" były prowadzone zgodnie z wojenno-partyzancką taktyką. Pełne rozeznanie terenu, ilości przeciwnika i jego uzbrojenia,łączności oraz umocnień. "Czarni" posiadali broń, okopy lub rowy strzeleckie wokół domu oraz łączność z komendą niemiecką w Zamościu. Na akcję na "czarnych" partyzanci szli lub jechali w pełnym szyku bojowym z pełnym ubezpieczeniem. Główny dowódca miał łączność z dowódcami mu podległymi, którzy ubezpieczali atak na "czarnych".
Jako oficer rezerwy Wojska Polskiego i znający akcję "Nielisz" orientuje się Pan zapewne, że ta akcja nie mogła mieć nic wspólnego z akcją na "czarnych". Najwięcej przykrych słów od Pana otrzymał Jan Polski "Strumyk" między innymi za to, że popełnił plagiat i że "wyssał z palca" konfidenta gestapo Mazurka. "Strumyk" nie przywłaszczył sobie relacji "Doliny". Nazwisko Mazurka "wyszło" z ust "Doliny" i "Podkowy", a wcześniej od świadków, którzy słyszeli na własne uszy jak Mazurek ze stacji kolejowej Ruskie Piaski telefonował do Niemców do Zamościa, że na jego dom napadli bandyci i prosił Niemców o pomoc. Osobiście znałem tych świadków. Byli nimi Paweł Stempel i Hipolit Dziewólski - pracownicy stacji kolejowej Ruskie Piaski a zamieszkali w Wólce Nieliskiej.
Adam Piotrowski "Dolina" był dyplomowanym inżynierem budowy lotnisk wojskowych. Walczył od 1 września 1939 r. do końca wojny. Ciężko ranny walcząc o wolność Polski szczególnie zasłużył się Zamojszczyźnie - broniąc jej ludność przed całkowitą zagładą. Po wojnie pracował w swoim zawodzie w wojsku Polskim. Mieszkał w Warszawie na ul. Białobrzeskiej. Odznaczony wysokimi odznaczeniami wojskowymi i państwowymi. Zmarł w Warszawie. Został pochowany z wszystkimi honorami wojskowymi w stopniu podpułkownika. Niestety już nie może potwierdzić moich słów.
Pisze Pan : "...Po co była ta akcja na Nielisz , w którym była silna grupa bojowa AK pod dowództwem Ksawerego Szarlipa ps. "Elski".Grupa ta była w stanie zlikwidować ewentualnego konfidenta...." Nie było takich rozkazów, że placówki miały likwidować konfidentów na swoim terenie. Zawsze likwidacja konfidenta była dokonywana przez nieznanych na danym terenie wykonawców. Do 1943 roku likwidacje konfidentów gestapo odbywały się publicznie, to jest podczas targów, odpustów , na ulicy lub podczas zebrań. Miało to być przestrogą dla innych kolaborantów. Od roku 1943 konfidenci , którzy mieli wyroki byli aresztowani przez grupy bojowe "E" i wywożeni do lasu gdzie wykonywano wyrok. Ciała konfidentów zakopywano w nieoznaczonym miejscu.
Komendant placówki AK w Nieliszu "Elski" był mi osobiście znany. Wiele razy meldowałem się u niego z meldunkami lub rozkazami. Jeździłem również do Nielisza z "Podkową". Podczas okupacji hitlerowskiej Nielisz i jego okolice jak i przeprowadzane tam akcje były mi dobrze znane.
Tadeusz Kuncewicz "Podkowa" przed wojną pracował jako dyżurny ruchana stacji kolejowej Ruskie Piaski. Tutaj zastała go wojna. Z konspiracją związał się już w listopadzie 1939 roku. W Nieliszu obrał sobie pseudonim "Wierny", następnie nosił pseudonim "Kmicic". Pseudonim "Podkowa" został mu nadany przez dowódcę pułku "Adama", którego był adiutantem. "Podkowa" znał bardzo dobrze Nielisz i jego mieszkańców. Należał do tzw. inteligencji nieliskiej. Podczas okupacji przyjaźnił się z ludźmi pracującymi w nadleśnictwie w Nieliszu. Leśniczy i nadleśniczy wspólnie z Tadeuszem Kuncewiczem (wtedy ps. "Wierny") stawiali zręby konspiracji w Nieliszu. Dzięki takim dowódcom jak "Podkowa" setki tysięcy ludzi przeżyło okupację i ocaliło życie. Tadeusz Kuncewicz mieszkał w Warszawie przy Alei Niepodległości. Tam też zmarł, a pogrzeb odbył się 15 lutego 1991 r. Pochowany został ze wszystkimi honorami wojskowymi na cmentarzu w Pyrach koło Warszawy. W 1991 roku awansowany pośmiertnie do stopnia majora Wojska Polskiego.
Uczestnicy tamtych czasów odeszli - została tylko pamięć. Chociaż mamy inne spojrzenie na niektóre sprawy cieszę się, że ktoś młody interesuje się tamtym okresem. Może dzięki temu pamięć o bohaterach tamtych dni przetrwa.

Z poważaniem Melchior Batorski

Dąbrowa Rzeczycka marzec 2006 r.




Strona Główna Okupacja

Wszelkie prawa zastrzeżone.