Strona Główna



TAMTEN SZCZEBRZESZYN

Maria z Lepionków Niezgodowa

Żydami specjalnie się nie interesowałam, oni mieli swoje sprawy, swoje obrzędy. Ukraińcy też byli; cerkiew była nieczynna. Klasztor [kościół pod wezwaniem św. Katarzyny] zajęli Ukraińcy i tam odbywały się nabożeństwa, a nasz kościół był na cmentarzu, bo ten duży [parafialny] był nieczynny.
Jak zabrali [Ukraińcy] kościół św. Katarzyny było ich dużo; mieszkałam wtedy w kamienicy Guzowskich to widziałam. Na Przedmieściu było kilka rodzin ukraińskich, ale między nimi nikt się nie przyznawał że jest Ukraińcem. Z przekonania to nie byli Ukraińcy, tylko z przyczyn politycznych tak się afiszowali. Po wyzwoleniu uciekli - dużo wyjechało, a później po cichu wracało i z powrotem stawali się Polakami. Pop był ładny, przystojne chłopisko...
Niedaleko od nas mieszkali Bezuchy [Bezuchowie?]; z ciocią i z mamą siostra Bezuchowej często rozmawiała - do ostatka przychodziła do nas i mówiła: " oj Polaczki, Polaczki, już niedługo pójdziecie na flaczki". A ciocia mówi: "Tośka, a co ci Polacy zrobili ?. Tutaj się wychowałaś, tutaj wyszłaś za mąż, za swojego pobratymca. Co ci Polacy zrobili, że chcesz aby poszli na flaczki." Potem jakoś dostała pomieszania zmysłów - bo w ten ich Jordan, jak to się nazywa poszła do przerębli i się utopiła; wpadła do przerębli i zamarzła.
Gdy umierali Ukraińcy chowano ich na cmentarzu - miejsca swoje mieli i mają. Tam obok pomnika powstańców z 1863 roku mają prawosławni swoje miejsca. Tam są ich groby: Bezuchów, Tałandów, Siemczyków.

***

Były stragany i polskie i żydowskie. Stare Żydówki dłubały na drutach, opowiadały. Wiele nie zdradzały swoich zwyczajów. "A na co ci, a po co ci ?"
Myśmy podglądali [modlitwy w synagodze?], ale oni gnali, nie pozwalali. Była brama przy synagodze... Potem, to już Żydzi zaczęli sobie wiele pozwalać. Na przykład: u nas w domu było dwóch braci i ja. Trochę to myśmy robili im szkody. To oni urządzali takie napady na nas. W tych sadach obok synagogi przy ulicy Cmentarnej mieszkała taka stara Żydówka Herszkowa. Kupowała sady ; jak im kto podkradł jabłka, to jak go dopadli..., i nas dopadli. To ja z bratem uciekliśmy na strych, drugi brat juz nie zdążył. Boże, jak oni go zbili... a całkiem niewinnie. Bo myśmy tam wcale nie byli, tylko, że to wiek...

***

Jak Ruscy uciekali, to oni wszyscy z nimi uciekali; dużo Żydów uciekło ze Szczebrzeszyna. A potem w tydzień czasu było wysiedlanie nas. Wszystkich nas spędzili pod ratusz, segregowali. Ukraińcy mieli swój punkt, Volksdeutsche swój, a Polacy mieli swój punkt. Ja słucham, a tu ludzie i modlą się i płaczą, i nie wiem, co to wszystko ma znaczyć. A samochody podjeżdżały i tych ludzi zabierali do Zwierzyńca z ulicy Trębackiej...
W pierwszych dniach po wysiedleniu chodzili po domach [Niemcy] i rabowali. Widziałam Niemkę, sama była, wysoka i ten kilim [zrabowany] wisiał jej przez ramię. Ja uciekałam do domu, a tu - jak się idzie do sadu, idzie Niemka w żółtym fartuchu i dźwiga wielki kilim. Chcę się cofnąć, a ona: "komm, komm" i wyjmuje mały pistolet ; myślę sobie - to nie przelewki. Niby podchodzę bliżej, a ona o coś pyta, nie rozumiem... Mierzy we mnie, a ja, jak ją popchnę i w sad... uciekłam w sad. Tutaj jak jest kahalny dom, to były maliny i ja uciekłam w te maliny. Dokąd ja siedziałam... I tak słucham, ktoś zawołał "Marysiu, Marysiu" - usłyszałam głos brata. On był w Biłgoraju, pracował na posterunku, był w policji. Kafarski, Niedźwiedzki i brat; trzy razy wypuszczali aresztowanych z więzienia w Biłgoraju - uciekli od Niemców by ratować skórę; uciekli do partyzantów.

***

A ten Grojser, to on sobie siedział przed tym swoim sklepikiem i wołał "no chodźcie, dzisiaj za darmo, jutro będziecie płacić". Miał tylko siostrę i brata, ten brat miał bardzo bogaty sklep, a siostra była taka ładna, ona żyła z Polakiem. To wszystko zginęło, a ten Grojser że przed wojna nosił wodę to nie prawda. Oni byli tak bogaci, że mieli samochody. On nie musiał wody nosić. Był do Grojsera podobny nosiwoda, ale to nie był Grojser. Ten Żyd nosił wodę, ale tylko po Żydach, po Polakach nie.

***

Ksiądz Franciszek Kapalski bardzo dużo dobrego robił w czasie wojny. O, tak. On Kapalski to był wielki człowiek, z tym partyzantami organizował dożywianie i w ogóle...

***

Sztrajcherowie mieli skład apteczny, to byli tacy dystyngowani Żydzi, kulturalni - jak ich [Żydów] pędzili na kierkut, pamiętam ich, to oni oboje z żoną szli i trzymali się za ręce, eleganccy...
Był taki Froim, końmi handlował. Jak ich pędzili na kierkut, on widocznie zobaczył co i uciekał, i tutaj w krzakach co tu się wchodzi na ten ich kierkut, on tutaj leżał skrwawiony. A za tymi Żydami, za każdą grupa szli tacy "naganiacze", nazywali ich "pałkarzami" - to byli Polacy, z kryjówek wyciągali Żydów...

opracowała Regina Smoter Grzeszkiewicz.




Strona Główna Okupacja

Wszelkie prawa zastrzeżone.