Strona Główna



LIST P. ZYGMUNTA WACHA SKIEROWANY DO MELCHIORA BATORSKIEGO

Szanowny Pan
Melchior Batorski "Zemsta"

Z zamieszczonego na stronie internetowej artykułu Pana Bohdana Strusińskiego ps."Zawieja" dowiedziałem się ze był Pan związany z działalnością konspiracyjną w Związku Walki Zbrojnej prawie od początku jej istnienia. Dlatego też jak sadzę ma Pan dużą wiedze o tym co działo się w konspiracji w rejonie Radecznicy w całym okresie wojny. W tym także o akcjach bojowych różnych grup partyzanckich , które na tym terenie działały.
Ja niestety takiej wiedzy nie posiadam, gdyż w momencie wybuchu II wojny światowej byłem niemowlęciem. O walkach partyzanckich na Zamojszczyźnie wiem tyle ile udało mi się wyczytać w dostępnych wydawnictwach lub usłyszeć od ludzi starszych tamte czasy wspominających.
Zupełnie przez przypadek przeczytałem relacje "Doliny" i"Strumyka" z nocnej akcji partyzantów z Gruszki Zaporskiej - nazywanej kryptonimem "NIELISZ". Zasadniczym powodem zwrócenia szczególnej uwagi na te relacje jest fakt, że dotyczy miejscowości gdzie się urodziłem - w Nieliszu zamieszkiwałem do 1958 roku.
Do dziś corocznie odwiedzam te strony gdyż mam tam bliską rodzinę. Mimo, ze nigdy nie byłem partyzantem czy żołnierzem zawodowym / z wykształcenia jestem prawnikiem/ zarówno przebieg akcji jak i rozbieżności opisu w ujęciu obu autorów mocno mnie zaintrygowały. Pomyślałem ,po prostu "Coś tu nie gra?".
Jestem oficerem rezerwy /podporucznik/ który to stopień dostałem po odbyciu z poboru w latach 1958-1960 zasadniczej służby wojskowej na tzw. Kursie Oficerów Rezerwy w Szkole Oficerskiej w Legnicy. Po dwu latach służby wróciłem do cywila w stopniu sierżanta podchorążego. Po 5 latach z okazji dnia Wojska Polskiego awansowany zostałem na stopień oficerski. Pisząc o mojej służbie wojskowej pragnę podkreślić, ze nie jest mi obca sztuka wojowania oraz dowodzenia na polu walki. Mam tez świadomość odpowiedzialności dowódcy za podległych mu żołnierzy. Brak poczucia odpowiedzialności na ogół prowadzi do niepowodzeń w boju i zbędnych strat.
Wracając do relacji "Doliny" i "Strumyka" - przyjmując nawet że w akcji brali udział ludzie nie wyszkoleni, nie obeznani ze sztuką walki partyzanckiej i ,fakt że zaplanowana akcja praktycznie nie doszła do skutku a katastrofa nastąpiła w drodze powrotnej trudno nie uznać j że dowódca / zawodowy dyplomowany oficer, po kampanii wrześniowej i czteroletnim stażu partyzanckim / wykazał się ogromnym niedbalstwem i jak słusznie Pan stwierdza " ...ponosi osobistą odpowiedzialność za źle zorganizowaną i przeprowadzoną akcję...".
W dalszym ciągu podtrzymuję pytania i wątpliwości zawarte w moim komentarzu do relacji "Strumyka" gdyż Pańskie uwagi nie wnoszą prawie nic nowego co może sprawy wyjaśniać. Przyjmuję do wiadomości że akcja nie dotyczyła rekwizycji w młynie Kantora gdyż jak Pan twierdzi rekwizycja ta miała miejsce miesiąc wcześniej i była przeprowadzana przez grupę "Natana."
Mam jednak ,dalsze wątpliwości a mianowicie "Dolina " twierdzi że żandarmerię zamojską powiadomiła telefonicznie policja z Sułowa - zachodzi więc pytanie skąd ta policja wiedziała że grupa " Doliny" udaje się do Nielisza. Przecież akcja była zakonspirowana ! Był przeciek? donos? czy brak należytej ostrożności.
Na stronie internetowej Pani Genowefa z Gliwów - Babiarzowa pisze "Ci co zginęli pod Nieliszem ; pojechali "czarnych" bić". Nielisz nie był wysiedlony i czarnych /osadników niemieckich/ tam nie było. Jeśli prawdziwe jest twierdzenie p. Babiarzowej to celem akcji musiała być inna miejscowość np. Nawóz lub Staw Ujazdowski itp.
Dolina pisze " Represji żadnych Niemcy nie dokonywali, sądząc, że zabici byli członkami bandy rabunkowej" Zachodzi pytanie dlaczego Niemcy mogli tak ocenić sytuację ? Co Niemcy- przecież nie naiwniacy- znaleźli na terenie zasadzki i na wozach , że mogli takie wnioski wyciągnąć.
Pani Agnieszka Durko w artykuliku Akcja pod Nieliszem pisze: "Jeśli chodzi o brata mojego dziadka Józefa Panasa ps. "Boruta" to nie brał udziału w akcji Nielisz. Zginął wcześniej". Natomiast dolina twierdzi że "Boruta" jechał razem z nim na pierwszym wozie i uszedł z życiem. Pozostali z pierwszego wozu - zostali zabici. "Strumyk" pisze " Na pierwszej furmance jechał dowódca ,ja i inni..." Jeżeli prawdą jest to co pisze "Dolina" to kłamstwem jest twierdzenie "Strumyka". "Strumyk" twierdzi że dowódcą drużyny był Jan Szaran ps. "Polny" natomiast "Dolina" twierdzi "...stan drużyny wynosił :d-ca drużyny "Boruta " i 14 żołnierzy w tym 2 wozaków."
Moje poważne wątpliwości budzi też okoliczność , po co była ta akcja na Nielisz w którym była silna grupa bojowa AK pod dowództwem Ksawerego Szarlipa ps. "Elski".Grupa ta była w stanie samodzielnie zlikwidować ew. konfidenta. Ponadto jest mi wiadome, że poza volksdeutschem Kantorem w Nieliszu nie było innych volksdeutschy lub konfidentów. Twierdzenie "Strumyka" o konfidencie Mazurku jest wyssane z palca.
Nota bene członkiem tej grupy bojowej był mój nieżyjący już ojciec. Po "Kilku głębszych" chętnie opowiadał o wyczynach oddziału "Podkowy" którego znał osobiście. Opowiadał o wysadzeniu mostu kolejowego w Ruskich Piaskach , spaleniu wieży ciśnień na tamtejszej stacji kolejowej, wykolejeniu cystern pod Złojcem ,spaleniu gminnych akt kontyngentowych itp. itd. Wspominał o kontaktach i wspólnych akcjach z innymi grupami bojowymi AK i BCH. Nigdy nie wspominał o rajdzie przez Nielisz akowskiej grupy z Gruszki Zaporskiej.
Szanowny Panie! Mam przeświadczenie , że o celach i przebiegu tej nieszczęsnej akcji grupy "Doliny" ma Pan o wiele większa wiedzę , której z niewątpliwie bardzo ważnych ale tylko Panu w2iadomych powodów do końca ujawnić nie chce. Zastanawiam się też jakie oceniał by Pan tą akcje gdyby była ona przeprowadzona przez jakąś grupę z formacji Gwardii Ludowej lub Armii Ludowej.

Z poważaniem
Zygmunt Wach



Strona Główna Okupacja

Wszelkie prawa zastrzeżone.