Strona Główna



HISTORIA JEDNEJ CHAŁUPY

Jakub Lachowicz

Dom, o którym pragnę opowiedzieć został wybudowany w 1933 przez rodzinę Woźniaków, na miejscu karczmy spalonej podczas I Wojny Światowej. Woźniakowie zajmowali 1 pokój, a kuchnię i pozostałe 2 wynajmował Żyd Fawel Hejmo (lub Hejno).W kuchni prowadził mały sklepik, sprzedawał podstawowe artykuły:papierosy, sól,cukier. Cukier kupowało się na wagę, np.20 -30 dekagramów, bo był bardzo drogi - kilogram kosztował 1,10 zł, czyli tyle ile zapłata za cały dzień pracy w polu.
Co dwa, trzy dni brał Fawel dwa duże kosze i niósł to, co udało mu się we wsi kupić do Szczebrzeszyna. Tam dokonywał zaopatrzenia do swojego sklepu i pieszo wracał do Sułówka. Inny Żyd przychodził ze Szczebrzeszyna o 4 rano, pukał w okno i pytał: "Jakubie,Jakubie masz ryby do sprzedania ?" Pewnego roku szczebrzeszyński Żyd kupił od naszego sąsiada owoce na pięciu jabłoniach i dwu gruszach, nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego tyle tylko,że zakupu dokonał w czasie kwitnienia drzew. Fawel pilnował tych drzew dzień i noc do momentu zbioru owoców.
Wyjechał z rodziną chyba w 1941 roku, więcej o nim nie słyszałem. Po zakończeniu II Wojny w 1945 pojechałem w okolice Bartoszyc , bo ówczesna władza obiecywała ziemię i domy. Na miejscu okazało się,że "domy" to pofolwarczne czworaki, a i z ziemią nie było tak różowo. Po dwu tygodniach wróciłem do Sułówka do żony i córki i rozpocząłem pracę w miejscowym młynie. W 1958 lub 1959 odkupiłem dom od Woźniaka.

nadesłał Jarosław Piróg - wnuk Jakuba Lachowicza




Strona Główna Okupacja

Wszelkie prawa zastrzeżone.