Strona Główna



SYLWETKI RADECZNICKICH PARTYZANTÓW ZAANGAŻOWANYCH W DZIAŁALNOŚĆ ARMII WOLNEJ EUROPY

Melchior Batorski

Poniższy tekst opracowałem na podstawie moich wspomnień (maszynopis dostępny jest w zbiorach Gminnej Biblioteki Publicznej w Radecznicy) z czasów okupacji i lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku, kiedy za działalność w Armii Wolnej Europy (AWE) przebywałem w więzieniu.
Celem działalności AWE było przygotowanie kadr do walki z sowieckim okupantem na wypadek wojny, oraz prowadzenie wywiadu i pracy propagandowej przeciwko czynnikom komunistycznym.
Łączność ze sztabem głównym AWE utrzymywana była za pośrednictwem skrzynek kontaktowych , do których przychodziła korespondencja służbowa zaszyfrowana przy pomocy tzw. "okienek". Wiadomości do ogniw przekazywane były tekstem otwartym na piśmie; taka skrzynka kontaktowa istniała terenie Radecznicy.
Udzielając się w AWE powołałem grupę organizacyjną w Rakowie, zwerbowałem również do pracy w organizacji Stanisława Brachę z Radecznicy, naczelnika miejscowego Urzędu Pocztowego.
Jako zadanie organizacyjne Stanisław Bracha otrzymał polecenie prowadzenia obserwacji ludzi aktywnie udzielających się w pracach politycznych i społecznych z terenu Radecznicy okolic. Werbunek Stanisława Brachy (i Czesława Lipca) miał na celu zorganizowanie przy ich pomocy nowych grup organizacyjnych na terenie Radecznicy w województwie lubelskim i Łodzi.
Aresztowano mnie 18 lutego 1960 roku; w uzasadnieniu oskarżenia podano że: w czasie od 1954 roku do 18 lutego 1960 roku na terenie województwa kieleckiego i innych miejscowości Polski będąc urzędnikiem państwowym resortu łączności wraz z pozostałymi oskarżonymi w niniejszej sprawie brał udział w związku "Armia Wolnej Europy" mającym na celu obalenie przemocą ustroju Państwa Polskiego oraz dokonywanie zaboru mienia. Na zasadzie art.15 i 17 § 1 kodeksu postępowania karnego sprawa niniejsza podlega rozpoznaniu przez Sąd Wojewódzki w Kielcach, ośrodek Zamiejscowy w Radomiu.
Wyrokiem Sądu Wojewódzkiego w Kielcach z dnia 15 stycznia 1962 roku skazano mnie na karę dożywotniego więzienia, 15.000 złotych grzywny z zamianą w razie nieściągalności na 150 dni więzienia, utratę praw publicznych i obywatelskich praw honorowych na zawsze, oraz przepadek całego majątku.
Po przeprowadzeniu rewizji nadzwyczajnej przebywałem w więzieniu od dnia 18 lutego 1960 roku do dnia 28 października 1969 roku.

***

Cela aresztu powiatowej komendy milicji w Lęborku nie była najlepszym miejscem do snucia rozmyślań. Jednak stan silnego napięcia emocjonalnego przechodził powoli w stan retrospekcyjny: połowę swego życia poświęciłem walce z brunatną i czerwoną zaraza - dwadzieścia lat trwania konspiracji. Nie ujawniłem się nigdy nie dając wiary kolejnym amnestiom komunistycznej władzy. Dla celów organizacyjnych oraz zabezpieczenia się przed aresztowaniem kilkanaście razy zmieniałem miejsce pracy narażając rodzinę na wiele kłopotów i niedogodności.
Gdy przed dwudziestu laty, w lutym1940 roku przysięgałem "w obliczu Boga Wszechmogącego być wiernym Ojczyźnie mej "- wierzyłem bezgranicznie w zmartwychwstanie wolnej, suwerennej Rzeczypospolitej. Jeszcze dwukrotnie : w 1945 i 1950 roku z tą samą wiara i nadzieją przysięgałem "uczynić wszystko , co leży w mojej mocy dla wyzwolenia Polski z pęt niewoli bolszewickiej, oraz wierność ideałom zawartym w słowach: "Bóg, Honor, Ojczyzna". Czy to już koniec Niepodległej?
....Byłem w szponach ubowców - najbardziej znienawidzonych przez mnie ludzi. Ludzi, którzy w perfidny sposób mordowali moich kolegów z Armii Krajowej, Batalionów Chłopskich i Narodowych Sił Zbrojnych - najwierniejszych synów Ojczyzny.
Pewnego ranka dyżurny kazał mi się spakować. Po spakowaniu swoich rzeczy czekałem co będzie dalej. Po chwili dyżurny przyszedł ponownie i zabrał mnie do dyżurki, gdzie kazano mi się rozebrać, a następnie przeszukano wszystkie moje rzeczy. Potem wydano mi moje ubranie, pasek od spodni, sznurowadła a nawet zegarek. Wszystko za pokwitowaniem. Czekając w dyżurce myślałem, że to już koniec przesłuchań, że zostanę teraz przewieziony do więzienia, gdzie będę oczekiwał na rozprawę. Zawrotu głowy dostałem, gdy zobaczyłem tyrana Kwietniewskiego wchodzącego do pomieszczenia.
Wstać ! - wrzasnął na mnie. Gdy wstałem popchnął mnie w stronę drzwi i wyprowadził po schodach na podwórze komendy. Skuto mi ręce i wepchnięto do "wołgi". Znowu siedziałem pomiędzy dwoma ubowcami.

***

Na przesłuchaniach przestałem wkrótce być "panem ". Zaczęto się do mnie zwracać przez "wy", a potem przez "ty". Z krzesła przesadzono mnie na tak zwany "gwóźdź". Śledczy Bogal dosłownie pienił się w czasie przesłuchań, ale mnie nie bił. Wieczorem po przesłuchaniach przyprowadzano mnie do celi. Pewnego razu byłem bardziej wzburzony niż zazwyczaj i w tym wzburzeniu powiedziałem, że "mój śledczy pieni się jak buldog i tylko patrzeć jak rzuci się na mnie". O mojej wypowiedzi kapuś Sienkiewicz powiadomił śledczego. Zostałem wezwany do raportu do zastępcy naczelnika, którego więźniowie nazywali z powodu jego okrucieństaw "Bandyta", ukarał mnie 48 - oma godzinami ciemnicy za niewłaściwe zachowanie się podczas śledztwa.
Wojskowy lekarz zbadał mnie, czy mogę odbyć karę. Diagnozę wystawił pozytywną. Recepta - do piwnicy. Karcery, ciemnie i labirynty umiejscowione były pod administracją więzienia. Rano po śniadaniu zaprowadzono mnie do piwnic. Czułem powiew łez, krwi, śmierci... Kazano mi rozebrać się do bielizny, a ubranie złożyć w kostkę i wraz z akcesoriami do jedzenia zostawić na korytarzu. W samej bieliźnie klawisz kopniakiem wpakował mnie do ciemnicy, która była zimna i mokra.
Dotykałem ścian , żadnych sprzętów tutaj nie było. Znajdowałem się w piwnicy o wymiarach: metr na trzy metry. W samej bieliźnie i bosy chodziłem po omacku od ściany do ściany. Po jakimś czasie klawisz otworzył drzwi i kazał mi stanąć twarzą do ściany. Poczułem strumień lodowatej wody wylewanej na mnie z wiadra przez klawisza. Byłem mokry i przerażony. Bieliznę wykręciłem i zacząłem się gimnastykować. Wodą polewano mnie jeszcze trzykrotnie, z tym, że byłem już na to przygotowany.
Czas zlewał się w wieczność. Starałem się modlić. Pragnąłem myślami oddalić rzeczywistość, ale moje myśli natrętnie krążyły wokół tortur. Przed oczyma miałem ręce Karola Szpaka z Rzeszowa , który pokazywał mi blizny za paznokciami od wbijanych szpilek. Przypomniały mi się opowiadania kolegów. Którzy byli torturowani przez oprawców z bezpieki. Dla mnie był to dopiero początek, preludium tego, co mnie od tych sadystów czekało. W tej mokrej piwnicy przetrwałem 10 godzin. Wieczorem zostałem przeniesiony do ciemnicy, gdzie do sciany było przymocowane siedzenie, oraz stała prycza i stolik. Jednak podłoga i tutaj była mokra, zalana woda. Po kolacji oddziałowy dał mi ścierkę i wiadro celem zebrania wody z podłogi. Zebrałem kilka wiader, które wylałem do ścieku. Klawisz kazał mi długo wycierać beton w piwnicy aż do sucha. Była to dodatkowa kara i upokorzenie. Po odbyciu kary ciemnicy zostałem odprowadzony do celi. Długo byłem wypytywany przez kapusia Sienkiewicza jak było w piwnicy, odpowiedziałem że dobrze.
Zostałem wezwany na przesłuchanie. Bogal robił różne miny i pytał czy "będę śpiewał". Nie! Odpowiedziałem - będę pisał.
Codziennie śledczy Bogal dawał mi ponumerowane arkusze niejakiego Piaseckiego. Zajęło mi to trzy dni. Czwartego dnia czekali na mnie we trzech: Stefan Bogal, kpt. Kazimierz Sosiński i kpt. Taborski lub Tamborrski (nazwiska nie pamiętam). Sosiński wybił mi dwa zęby i kilkanaście razy uderzył mnie w głowę. Bicie w głowę było jedną z metod "zmiękczania" opornych. Drogo zapłaciłem za swoją opowieść o Piaseckim.

***

26 listopada 1961 roku rozpoczął się przed Sądem Wojewódzkim w Kielcach proces przeciwko członkom nielegalnej organizacji Armia Wolnej Europy. Na sali sądowej znajdowało się 29 - ciu oskarżonych. Każdemu został przydzielony adwokat i "anioł - stróż" - milicjant, ponadto skład sądu i wszyscy zainteresowani z bezpieki, łącznie ponad 100 osób.
Rozprawa toczyła się przy przy drzwiach zamkniętych, choć były dni, w których rodziny oskarżonych za specjalnymi przepustkami mogły przebywać na sali rozpraw. Do sądu przywożono mnie milicyjną "suką" samego, ze skutymi rękami. Eskorta była bardzo silna. Na salę rozpraw wprowadzano mnie na końcu, gdy wszyscy oskarżeni byli już na swoich miejscach. Na sali zdejmowano mi kajdanki z rąk i w asyście dwóch milicjantów sadzano na ławie oskarżonych.
Wreszcie nadszedł dzień, w którym głos zabrał oskarzyciel: prokurator oskarżał wszystkich o usiłowanie obalenia władzy i ustroju PRL, oraz dokonywanie zaboru mienia społecznego; mnie dodatkowo oskarżał o zbieranie informacji dotyczących obronności kraju.

***

Sąd Wojewódzki w Kielcach. Kielce dn. 28. I. 1993 roku. Zaświadczenie

Sąd Wojewódzki w Kielcach Wydział III Karny w Kielcach stwierdza, że BATORSKI MELCHIOR syn Jana i Marii zd. Jachymek, urodzony 2. I. 1920 r. w Radecznicy - wyrokiem Sądu Wojewódzkiego w Kielcach z dnia 15. I. 1962 r. na mocy art. 14§ 2 mkk, art. 15 §2 mkk i 286 § 3 k. k. skazany został na karę dożywotniego więzienia.
Postanowieniem Sądu Wojewódzkiego w Poznaniu z dnia 25.[...] 1964 r. na mocy art. 1 pkt. 1 i art. 3 § 1 dekretu z dnia 21. 07. 1964 r. o amnestii - darowano orzeczoną karę z art. 286 § 3 k. k. dwukrotnie 6 i 8 m - cy więzienia i z art. 286 §3 k. k. - 2 m - ce aresztu.
Postanowieniem Sądu Wojewódzkiego w Kielcach z dnia 29. 09. 1964 r. na podstawie tak darowanej kary wymierzono nowa karę łączną 15 lat więzienia.
Postanowienie Sądu Wojewódzkiego w Poznaniu z dnia 24. X. 1969 r. na zasadzie art. 1 § 1 i 2, art. 2 § 1 ustawy z [dnia] 24. X. 1969 r. na zasadzie art. 1§ 1 i 2, art. 2 § 1 ustawy z dnia 29. V. 1957 r. o warunkowym zwolnieniu - Batorskiego M. zwolniono warunkowo z odbycia reszty kary.
Sąd Najwyższyw Warszawie wyrokiem z dnia 27. V. 1992 r. w sprawie III. KRN/26/92 na skutek rewizji nadzwyczajnej wniesionej przez prezesa Sądu Najwyższego w Warszawie - uchylił orzeczenia o karze łącznej oraz uchylił wyroki w części dot. art. 14 § 2 mkk.
Karę więzienia BATORSKI MELCHIORodbywał od dnia 18 lutego 1960 r. do dnia 28 października 1969 r.
Sąd Wojewódzki Wydział III Karny w Kielcach na podstawie art. 8 ust. 2. pkt. 2 ust. 1 pkt. 4 z dnia 24. I. 1991 r. Dz. U. nr. 17 poz. 75 stwierdza, że BATORSKI MELCHIOR przebywał w więzieniu za działalność polityczną związaną z walką o suwerenność i niepodległość Państwa Polskiego.

NS. Okrągła pieczątka Sadu Wojewódzkiego w Kielcach.

z up. Prezesa Sadu Wojewódzkiego /SSW Witold Lubas/; podpis nieczytelny.




Strona Główna Okupacja

Wszelkie prawa zastrzeżone.