Strona Główna



OKUPACJĘ WIERSZEM OPISAŁAM

Honorata Banach



Honorata Banach

Córka Wojciecha Pałczyńskiego, poetka ludowa ,była członkini Stowarzyszenia Twórców Ludowych w Krasnymstawie.




Wojciech Pałczyński

Urodzony 1 czerwca 1894 roku w miejscowości Ruskie Piaski; był więźniem obozu koncentracyjnego na Majdanku - zatrzymany 21 października 1942 roku otrzymał numer więźniarski 18542 - zmarł 3 grudnia 1942 roku.




Kombatanci

Uroczystość z okazji Rocznicy Pacyfikacji Chłaniowa - kombatanci przed miejscowym kościołem.



Chłaniów, wieś w powiecie zamojskim posiada bogatą historię, ciekawą przeszłość; początki miejscowości sięgają połowy XV wieku, w roku 1419 dziedzice wsi - Gworko, Manczyn i Mikołaj z Chłaniowa wybudowali kościół pw. św. Jakuba, Filipa i Mateusza. W XIX wieku w Chłaniowie istniała karczma, w okresie międzywojennym wieś liczyła 571 mieszkańców, w tym 16 osób pochodzenia żydowskiego. W czasie okupacji Chłaniów należał do powiatu krasnostawskiego i nie podlegał wysiedleniu - jak podaje Honorata Banach - "wiele rodzin z Tworyczowa ukrywało się w Chłaniowie i przeżyli. Podczas II wojny światowej mieszkańcy wiele wycierpieli od Niemców - 23 lipca 1944 roku wieś została spacyfikowana, rozstrzelano 45 osób. Kilkanaście osób zabrano na Majdanek, w tym ojca ludowej poetki z Chłaniowa - Honoraty Banach: "19 października 1942 roku hitlerowcy w nocy okrążają wieś Chłaniów zabierając 25 osób - 17 mężczyzn już nie powróciło z Majdanku, m. in. mój ojciec Wojciech Pałczyński. Ja miałam wtedy 18 lat, ogarnięta żalem napisałam wiersz, pt. "Łapanka"

"Łapanka"
Noc była ciemna, wiatr huczał ponury
Jeszcze na niebie czarne kłębiły się chmury
Złowrogie przeczucie mieszkańców przenika
Świtało, budził się dzień pochmurny dziewiętnasty października

Chłaniów nie zapomni tego ranka
Gdy wieść biegła przez wioskę - łapanka
Chowajcie się ludzie ktoś głośno zawołał
Piętnaście furmanek jest koło kościoła

Policja, żandarmi jest ich tam bez liku
Aresztują chłopów jako zakładników.
Dookoła wioska wojskiem otoczona
Cicho płacze matka, tam znów płacze żona

Z domu wloką ojca bez żadnej przyczyny
Dobry był, uczciwy, nie miał żadnej winy
Głośno płaczą dzieci i ojciec też płacze
Żegnajcie mi wszyscy, już was nie zobaczę.

Wśród grobowej ciszy słychać psów szczekanie
Udało się Niemcom dzisiaj polowanie
W pochmurny deszczowy jesienny poranek
Mieszkańców Chłaniowa wiozą na Majdanek

Wiozą ich esesmani na czapkach z główką trupią
Już ci, że ich nawet i złotem nie wykupią
Żegnaj droga wiosko, żegnajcie pola lasy
Przyszły na Polaków dzisiaj ciężkie czasy.

Dziś kraj nasz cały niezgoda rozdziela
Nawet w swoim bracie nie ma przyjaciela
Polski orzeł biały dziś już jest w koronie
Lecz tobie biedny chłopie gwiazdka nie zapłonie

Niegdyś Kościuszko wdział chłopską sukmanę
Żeby ratować Ojczyznę Kochaną
Na krakowskim rynku składał on Przysięgę
Za samą szlachtę ja się bił nie będę

W Batalionach Chłopskich żołnierze walczyli
I w niejednej bitwie dzielnie się sławili
Partii było wiele, była i zawiłość
Lecz jeden nas łączył sztandar, to Ojczyzny miłość

Cały naród Polski niech łączy swe siły
By marzenia narodu w jedność się spełniły
Niech będzie zgoda, a spory ustaną
Tylko praca wzbogacimy Ojczyznę Kochaną

Drugi wiersz, który dołączam nosi tytuł "Droga mateczko opowiedz proszę, jak to wygląda Majdanek" - we wrześniu będą Dni Majdanka, niech dzieci czytają wiersz.

"Droga mateczko opowiedz proszę, jak to wygląda Majdanek"
Droga mateczko opowiedz proszę
Jak to wygląda Majdanek?
Czy takie duże ciemnie piwnice?
Czy jaki obronny zamek?

Majdanek dziecko - to szerokie pole
Ogrodzone drutem kolczastym
Po jednej stronie szosy zamojskiej
W Lublinie hen poza miastem

Na głównej bramie była trupia czaszka
Dalej komin wysoki - czarny
To krematorium - wiadomo wszystkim
To obóz koncentracyjny

A tylko w nocy z powiewem wiatru
Słychać było stamtąd jęki
To Ci więźniowie błagali o pomoc
Nie mogąc znieść strasznej męki

Tam drogie dziecko - twój Ojciec zginął
Choć nie był żadnym łajdakiem
Dlatego tylko, że kochał Polskę
Dlatego, że był POLAKIEM

W czasie pacyfikacji wsi gospodarstwo nasze spłonęło doszczętnie. Dorobek całego życia moich ciężko harujących przez długie lata rodziców strawiły płomienie...; moja mama była już kompletnie załamana, nie miałyśmy co jeść, ani nie było się czym przyodziać, nie miałyśmy nic!
Wszyscy dawno już spali, kiedy wzięłam pióro, atrament, kawałek papieru i napisałam na nim wszystko, co rozsadzało moją pierś .

Wokoło noc czarna, świerszczyk gra w kominie,
Czyliż ten mój smutek nigdy nie zaginie? ...
O nim szumi wicher, gdzieś tam huczy w borze -
Smutno mi Boże!...

Noc okryła ziemię i wioskę otula,
Jak swoje dziateczki najlepsza matula.
Tylko puszczyk w dali huka gdzieś na dworze -
Smutno mi Boże!...

W taką noc koszmarną coś za oknem gra,
Czy to sierot żale, czy to deszcz tak łka?
Bo któż może błądzić nocą o tej porze?
Smutno mi Boże!...

Zdaje się w cierpieniach dusza ma dojrzewa,
Czasem może płacze, czasem może śpiewa.
Cierpieniem spleciona, jak powojem zboże -
Smutno mi Boże!...
Ojca Niemcy wzięli , spalono nam chatkę,
Czemuż ja narzekam? Wszak jeszcze mam matkę.
Takaż moja dola. Przeznaczenie może?
Smutno mi Boże!...

Jakaż moja przyszłość? Gdzie mnie los zawiedzie?
O dobrych przyjaciół - tak trudno jest w biedzie.
Tylko jeden Bóg pocieszyć mnie może -
Smutno mi Boże!...

Honorata Banach spisała swoje wspomnienia - z tego (niepublikowanego dotąd) pamiętnika pochodzi poniższy tekst, autor nieznany, piosenki nauczyła Jej Mama

Zawianym gościńcem szedł żołnierz ubogi
Płaszczem otulony w szczudle bez nogi
Zbliżał się do chatki skąd ogień wytryskał
I jasnym płomieniem na kominku błyskał
Wybiegła dziewczynka z płowymi włosami
Wyniosła mu chleba i rzekła ze łzami
Weź od nas choć tyle bo więcej nie damy
Jesteśmy też biedni, nic więcej nie mamy
Zabrano nam ojca gdzieś w daleką drogę
Jak to było dawno powiedzieć nie mogę
Gdy to powiedziała otwiera się chatka
Wychodzi wybladła staruszka jej matka
To ty jeszcze żyjesz i znów będziesz z nami
Te słowa wyrzekła, zalała się łzami
O nie wiesz ma córuś komuś chleba dała
Ja jestem twym ojcem , tyś mnie nie poznała
O, przebacz mi ojcze, żem cię nie poznała
Ja żeś szedł na wojnę byłam jeszcze mała

Innej nauczył Honoratę Banach kolega z konspiracji w 1939 roku (tekst zapisany w pamiętniku).

Wolność przynieść Ojczyźnie chcąc - szli Polacy na bój
Dając życie młodzieńcze swe - na tułaczkę, na znój
Pożegnania, rozstania dni - dziewczę piękne jak kwiat
Z bólem serca żegnała mnie - kiedym ruszał hen w świat

Płakała biedna w ramionach mych - cała drżąca od łez
Czy rozstanie konieczne jest? Czy konieczny jest kres?
Przy mnie stała najdroższa ma - cicho szeptała mi
Czekać będę na ciebie - serce skradłeś mi ty

Nie ma skargi rozstania ból - skuwa serce jak stal
Pociąg z głuchym łoskotem kół - pędził już w siną dal
Biała ręką z daleka już - pożegnanie mi śle
Potem postać dziewczyny mej ginie we mgle

Noc frontowa, jesienna noc- nieustanny kul świst
A wśród nocy jesiennej tej - czytam najdroższy list
Wiem, ze czeka dziewczyna ma - tchnie miłością z jej słów
Kiedy wrócisz kochany mój - kiedy ujrzę cię znów?

Honorata Banach w 1938 roku uczęszczała do szkoły podstawowej - napisała wówczas pierwszy wiersz; "to też historia" - opowiada - "bo wtedy chaty były drewniane pod strzechą, gacone żytnią , prostą słomą, w których kopciły się lampy naftowe"

Wieczór zimowy na wsi
Gdy zorza złocista zapadnie już w morze
Wtedy w cichej wiosce ściemnia się wokół
A wicher tam w polu pędzi hen w przestworze
Aż w lesie ucicha, gdzie płatki śniegu igrają wesoło

Hen za ciemnym borem wicher w polu wyje
zawierucha hula po śnieżnych zawiejach
Tam stada kuropatw w puszystym śniegu się kryje
I małe zajączki w ciemnych zasypiają kniejach

Blady miesiąc wschodzi na pochmurnym niebie
I z wyż przygląda się w kryształowym lodzie
A gwiazdek tysiące mrugają do ciebie
Gdy już późno w wieczór przebywasz w ogrodzie

Och jak wtedy przyjemnie bywa w wiejskiej chacie
Gdy jasny płomień błyska na kominie
Chata ogacona stoi jakby w szacie
I drzemie w mroku, który rano ginie

A gdy już zaśnie nasza droga wioska
I cała przestrzeń stanie się zamglona
Wtedy to znika codzienna troska
Dokoła nocka wygwieżdżona

W 1965 roku napisałam wiersz "Szkoła Tysiąclecia". Nie jestem powieściopisarką, tylko napisałam pamiętnik pod tytułem "Wspomnienia z lat okupacji", w którym opisuję ważniejsze wydarzenia z naszej wsi od 1939 do 1944 roku.
W naszej szkole i w kościele jest pamiątkowa tablica na której są nazwiska ludzi zamordowanych na Majdanku. Jest u nas zabytkowy kościół, Ośrodek Zdrowia, piękna szkoła. 23 lipca 1944 roku wieś została spalona, mój dom rodzinny został spalony, dlatego nie mogłam się kształcić - mam tylko 7 klas szkoły podstawowej.

"Szkoła Tysiąclecia"
W Chłaniowie jest kościół stoją piękne chaty
Remiza i mleczarnia, lecz nie ma oświaty
W sześćdziesiątym drugim roku jest wiejskie zebranie
Więc kto tylko może niech przed remizą stanie
Stanęli ludzie rzędem, z kwiatami dziewczyny
Już czule wita gości Przewodniczący naszej gminy
Zagrała orkiestra wyszli z solą i z bułką chleba
Przecież Wojewodę godnie przyjąć trzeba
Wojewoda lubelski był bardzo wzruszony
Będzie w Chłaniowie szkoła, daję dwa miliony

Stolarze i murarze, architekci przyjechali
Trzy lata mozolnie szkołę budowali
Stoi piękna szkoła, radość nas przenika
Na budowie słychać rozkazy technika
Uprzątnijcie plac szkolny, zabierajcie graty
Dziś na odbiór szkoły przyjadą z Oświaty
Inspektor z Oświaty przyjechał do szkoły
Odświętnie ubrany i bardzo wesoły
Pan inspektor grzecznie do ludzi się odnosi
Mieszkańców Chłaniowa do wnętrza szkoły prosi
Daliśmy wam szkołę bo wieś zasłużona
I Krzyżem Grunwaldu słusznie odznaczona
Niechaj wam ta szkoła , jak światełko świeci
I na mądrych ludzi wyrastają dzieci.

Kiedyś w naszej wsi Chłaniów była organizacja Koło Gospodyń Wiejskich, jak również Kółko Rolnicze. W 1975 roku odbył się kurs gotowania i pieczenia , który prowadziła instruktorka z Krasnegostawu; pod wpływem pewnych wydarzeń napisałam wiersz:

W naszej cichej wiosce nie bardzo wesoło
Ponieważ skłócone Gospodyń wiejskich Koło
Skarbniczka na kursie jest bardzo wzburzona -
Woła coraz głośniej to winna Aldona.
Aldona odpowiada coś mnie czepiła ?
Przecież to Klubowa piwa nawarzyła
Potulne kobiety wielka złość przenika
Jadą w delegację do pana Naczelnika
Naczelnik się zdziwił - cóż mnie to obchodzi!
Macie tam sołtysa - to niech was pogodzi
Sołtys biega po wsi - zawsze to spódnice
Utworzyły we wsi lewice, prawice
Ileż to niezgody na tym Bożym świecie
Żeby o tej kłótni wiedzieli w powiecie
Godzić Was z Ligi Kobiet pani przyjechała
Teraz będzie wiedzieć okolica cala
Tu trzeba zaradzić na nasze troski
Trzeba się pogodzić wstyd dla całej wioski
Długo się gniewały - długo się kłóciły
Aż ósmego marca wszystkie się pogodziły
Urządziły ucztę - napiekły słodycze
A kurs opłaciło Kółko Rolnicze


Strona Główna Okupacja

Wszelkie prawa zastrzeżone.
Ostatnia aktualizacja 24.01.2016