Strona Główna



WOJNA W OCZACH DZIECKA

Stanisław Rozwar Zybała

Zarządzenie Niemieckich Władz Wojskowych obowiązujące od 16 października 1939 roku, dotyczące:
Organizacji życia codziennego
1/ Wójt jest urzędnikiem państwowym. (kontakt wójta z władzami niemieckimi ułatwiała osoba tłumacza - obowiązki te wypełniał w gminie dr Albin Gawlik)
2/ Każdy obywatel ma spełniać życzenia/ rozkazy Wójta.
3/ Za każde wykroczenie należy przestępcę uwięzić zameldować o tym Komendzie w Szczebrzeszynie.
4/ Wszelkie akty znajdują się w urzędzie Gminy.
5/ Cywilna władza istnieje dalej tj. Urząd gminy w składzie: Wójta, Sekretarza i jego Pomocników oraz sołtysów.
6/ Wszelkie rozkazy otrzymuje wójt, dalej przekazuje niektóre Sołtysom. Rozkazy te muszą być wykonane, a za ich wykonanie odpowiada Wójt i Sołtysi.
7/ Należy ogłosić ludności, że Wójt i sołtysi są urzędnikami państwowymi i za takich ma ich ludność uważać.

Handlu i gospodarstwa
1/ Życie gospodarcze i handel ma istnieć bez przerwy jak przed wojną.
2/ Nie wolno ukrywać zboża, ani żadnych innych przedmiotów, aby tym sposobem nie wpływać na podnoszenie cen.
3/ Jeżeli ludność nie zastosuje się do tych zarządzeń, to Władze Niemieckie będą zmuszone rekwirować zboże i. t. p rzeczy i będą same sprzedawały po ustalonej cenie, ludność zaś nie otrzyma za te artykuły pieniędzy, a cała gotówka uzyskana ze sprzedaży pójdzie do kasy państwowej.
4/ Ceny obowiązują według wydanego cennika t. j średnio o 50% drożej niż przed wojną.
5/ Wójt i Sołtysi są odpowiedzialni za sprzedaż po cenach jakie są wyznaczone w cenniku.
6/ Cena żywej wagi wieprzowiny ponad 100 kg. Wynosi po 68 fenigów lub 1 zł. 36 gr. za 1 kg.
7/ za wszelkie rabunki , kradzieże oraz awantury grozi kara śmierci.
8/ Wszelką broń należy złożyć natychmiast w Urzędzie Gminnym.
9/ Radio - odbiorniki głośnikowe należy oddać do gminy w terminie do 17 [września?] 1939 r. Na Radio - odbiornikach umieścić napis z nazwiskiem właściciela. Kto nie odda Radio - odbiornika będzie aresztowany.
10/ Za spokój i porządek odpowiada Wójt.

Dokument podpisali: Sekretarz gminy - H. Waśniewski, Wójt - Cz. Ruciński; sygnowany jest pieczątkami o treści: Zarząd Gminy w Radecznicy Powiat Zamojski oraz Gemeinde Gmina Radecznica Kreis Powiat Biłgoraj

***

Ogłoszenie
Podaje się do publicznej wiadomości, że za:
1/napady
2/ kradzieże
3/ pobicia narzędziami - nożem i. t. p.
4/ używanie broni - strzelanie w celach rabunkowych i zakłócanie spokoju - grozi karą śmierci w każdym wypadku.

Sekretarz gminy; podpis nieczytelny

Wójt; podpis nieczytelny

Niemieckie ogłoszenie odnośnie ładu i porządku na terenie Radecznicy i w obrębie całej gminy.

***

Gdy bogowie II wojny światowej wkraczali do Radecznicy we wrześniu 1939 roku , w dzień 7 Boleści Najświętszej Marii Panny, miałem wtedy niespełna 9 lat. W czerwcu tamtego czasu skończyłem 2 klasę szkoły powszechnej. Też w tym miesiącu byłem bierzmowany przez biskupa ks. Piotra Kałwę, a wcześniej w maju odbyłem pierwszą spowiedź i komunię św.
gdy ci sami bogowie opuszczali Radecznicę 26 lipca 1944 roku, miałem niespełna 14 lat, a dzień święcił się imieniem Anny, matki N. M. P. Byłem wtedy młodocianym pracownikiem w gospodarstwie Marianny i Antoniego Dudziców w Radecznicy (w tym roku skończyłem prywatna pastuszą zawodówkę). W czerwcu tamtego roku skończyłem 2 klasę szkoły powszechnej. W tym miesiącu byłem też bierzmowany przez biskupa ks. Piotra Kałwę, a wcześniej w maju odbyłem I spowiedź i Komunie Świętą. Gdy ci sami bogowie opuszczali Radecznicę 26 lipca 1944 roku miałem niespełna 14 lat, a dzień święcił się imieniem Anny, matki N. M. P.
Byłem wtedy młodocianym pracownikiem w gospodarstwie Marianny i Antoniego Dudziców w Radecznicy. Pasłem wtedy na radecznickich pastwiskach troje rogacizny, a niekiedy w czas robót żniwnych i wykopków niańczyłem męska latorośl - ich syna Alfreda, albo pomagałem w pracy przy odbudowywaniu spalonego w czasie wojennego pożaru 25 lipca 1944 roku, a pożar we wsi tego dnia był ogromny. A jak do tego doszło?
Przed 24 lipca 1944 roku, od od wschodu do Mokregolipia wjechał pancerny zagon Wermachtu i ulokował się w tzw. "Ukopie", dzielnicy wsi, poniżej remizy Ochotniczej Straży Pożarnej na początku drogi do Zakłodzia przez tzw. "Gać". Miejsce postoju zagonu świetnie maskowało przed wykryciem z góry otoczenie "Ukopu": zagłębieniem gruntowym, roślinnością drzewiastą i zabudowa wsi. Toteż Kameraden (żołnierze niemieccy) bezpiecznie się tu rozlokowali nie tylko na nocne leże ale i do penetracji okolicy w zdążaniu na zachód. W tym czasie w Radecznicy, po scaleniowy Ruch Oporu ogłosił pogotowie bojowe, sposobiąc się do potyczki ze stacjonującym w Mokrymlipiu zagonem Wermachtu.
Skoncentrowano w Radecznicy parę plutonów strzeleckich do walki z Niemcami. Rozstawiono we wsi czaty wartownicze w strategicznych punktach i czekano rozwój wydarzeń. Mieszkańcy Radecznicy przewidując zaczepkę, poczęli przygotowywać się do opuszczenia domostw, zabezpieczając przed ewentualnym pożarem wojennym swoje nieruchomości i żywy inwentarz. Obawy swe opierali na wcześniej oglądanych nocami łunach pożarów na wschodzie, skąd zbliżał się front słyszany kanonadą wojenną.
24 lipiec 1944 rok był słonecznie pogodny. Ludzie przystąpili do żytnich żniw, ale z niepokojem każdy spoglądał ku Mokremulipiu. W pewnym momencie, chyba już w godzinach poobiednich, przy spalonym moście Nr 7 (mostów w gminie Radecznica, na rzece Gorajec jest 7 (1. między Trzęsinami a Czarnymstokiem, 2 i 3 pomiędzy Gorajcem Zagroble a Gorajcem Starawieś, 4 w Podborczu, 5 w Zaburzu Zakręciu, 6 łączący Radecznicę z Zaburzem, 7 łaczacy Radecznice z Mokremlipiem); mostów na rzece Por w gminie Radecznica jest 4 (1 łączy Zaporze z Gruszką Zaporską, 2 w Ggaju Gruszczańskim, 3 łączy Zakłodzie z Mokremlipiem, 4 łączy Zakłodzie z Sąsiadką Zagrodami. Mosty nr 7 na rzece Gorajec i nr 1 na rzece Por zostały zniszczone przez Ruch Oporu w czerwcu 1944 roku by uniemożliwić Wermachtowi przejazd przez Radecznicę) na rzece Gorajec, łączącym Radecznicę z Mokremlipiem, pojawiła się pojazd kołowo - gąsienicowy i zatrzymał się. Wysiadło zeń 2 kameraden, zaczęli oglądać miejsce, rozglądać się po sąsiedztwie. Widocznie dojrzeli na łące miejsce [prze] jezdne na północ od zniszczonego mostu i zaczęli iśc w tym kierunku. Doszli do Bełku Reklowej (kąpielisko amatorskie na cieku wodnym rzeki Gorajec dla dorosłych i dla starszych dzieci). Tu spotkali nad ciekiem rzeki gospodarczy mostek jezdny do Mokregolipia od Radecznicy i odwrotnie. Będąc zapewne doświadczonymi szoferami, widocznie uznali, że pod ciężarem ich pojazdu mostek nie załamie się i wrócili do swojego wehikułu, by przejechać na zachodnia stronę rzeki i udać się do wsi. Gdy przejechali mostek, obrali kurs przez łąki, prosto na zabudowania Stanisława Ligaja przy szosie. Tu w miejscu zabagnionym mieli nieco kłopotu z wyjazdem na twardy grunt, ale z pomocą czaty ulokowanej w gospodarstwie Ligaja, wyjechali do szosy i nawiązali rozmowę z udzielającymi pomocy, pytając o drogę do Frampola. Czata bez oznak uzbrojenia wskazała im Pałyska Drogę przez Krzywdę ku Hoszni, ale kameraden odpowiedzieli nein, nein, widząc panoramę leśną tego kierunku. Wskazano im drogę ku Latyczynowi. Tu kameraden wyrazili zgodę i poprosili przewodnika o pomoc w przejeździe przez wieś. Stanisław Bracha chętnie to uczynił i transport ruszył do przodu przez Uście drogą do Zaburza. Za osłona Uścia od wschodu, koło zabudowań Michała Rapy przy maryjnej figurze, transporter zatrzymał się. W tym czasie podjechał doń na rowerze uzbrojony w Sten Melchior Batorski i zażyczył poddania się kameraden, [co] niezwłocznie żołnierze uczynili , oddając broń w ręce dotychczasowego przewodnika i klucze do rozrusznika pojazdu. Od tej chwili kameraden stali się jeńcami Rzeczpospolitej Radecznickiej. Do zmierzchu transporter stał na miejscu, a gdy noc nastała, został Jadamową Drogą odprowadzony na Krzywdę, gdzie zakończył się jego bojowy szlak; po 26 lipca 1944 roku z Krzywdy został sprowadzony pod kuźnię Franciszka Borkowskiego w Zaporzu i tu zdemontowany na złom.
Wzięcie do niewoli przez miejscowy Ruch Oporu tej cząstki Wermachtu wywołało we wsi panikę. Ludzie jak wieś długa i szeroka zaczęli opuszczać domostwa, udając się do miejsc od wsi oddalonych. Do lasu i innych uroczysk trudno dostępnych: do Bojtka, do Choinek, w Kurkowe Dołki, do Olszyn, w I i II Doły, w Cielęce, do Choin, do Zdyberek i Lasku Baranieckiego.
Ja z moimi pracodawcami noc z 24 na 25 lipca spędziłem w Kurkowych Dołkach. Stąd widziałem jak transporter spod Michała Rapy przemieszczał się nocą, droga nad Olszynami na Krzywdę. Noc w kurkowych Dołach przespałem na słomianym posłaniu pod drabiniastym wozem z moimi opiekunami. Następny wojenny nocleg z 25 na 26 lipca trafił mi się w Choinach za Krzywda. Tu tez z rodzina Dudziców biwakowałem pod wozem. Leże to zabezpieczało nas przed deszczem. Na wozie zaś były ruchomości kuchenne i inne mieszkaniowe i koński obrok.
Bardzo przeżywałem dziejbę tych lipcowych dni. Będąc w Choinach, usłyszałem jak wszyscy inni ukrywający się przed frontem, wzmożona strzelaninę wojenną od strony wsi i w napięciu słuchałem tego okrutnego łoskotu. Wreszcie ktoś głośno powiedział wieś się pali. Wtedy jakby wessany potrzebą zobaczenia czy to prawda cupakiem poleciałem ku wsi, nie zważając na zakaz oddalania się od wozu, który teraz stanowił dom. Pałyska drogą przez Krzywdę, Cielęce, przez II Doły, Wąwozem Powstańców dotarłem do wygonu poniżej Kurkowych Dołków i tu się zatrzymałem koło pasieki Zalewów. Bałem się iść dalej ku płonącej wsi, bo od czasu do czasu dawały się słyszeć trzaski i klaskania strzałów i chyba eksplozji jakichś wybuchów. Postałem chwilę patrząc na tumany dymów nad wsią. Rozpłakałem się i zawróciłem do miejsca skąd przybiegłem. I znów noc przespałem pod wozem.
Biegnąc ku płonącej wsi, spotkałem liczną gromadę zbrojnych osób wychodzących z Cielęcego ku Wężowej Drodze, a wśród nich był Melchior Batorski, prowadzony pod ręce z obandażowaną głową i w pokrwawionym ubraniu. Pomyślałem że pewno we wsi była potyczka z Niemcami jak przewidywano wcześniej.

***

Nie pamiętam jak odbył się mój powrót z Choin do wsi 26 lipca, ale pamiętam moment już we wsi. Było to około południa gdy gnałem podopieczne ogony do wodopoju przy Muchowym Rowie, a będąc naprzeciw zabudowań Andrzeja Krzyszczaka zauważyłem po prawej na tle chałupy Andrzeja Wachowicza 2 sołdatów Armii Czerwonej, jak szli do wsi od Rozbieżnych Dróg. Pędząc dalej rogaciznę , po chwili roztoczyła się przede mną panorama spalonej wsi od Stanisława Ligaja na Żabiej Wólce aż po Jana Maciąga na Podgrodziu. Niebawem krowy weszły do wodopoju. Dziwne było ich zachowanie się jak przyszły po napiciu się na miejsce spalonych budynków. Stanęły przed jeszcze dymiącymi zgliszczami i wodząc łbami w prawo i w lewo zaczęły mruczeć machając ogonami. Po tym chwilowym oglądzie zaczęły się odwracać w kierunku skąd przyszły i iść jakby z podwórza na pastwisko. Zapędziłem więc rogaciznę do nowego miejsca bytowania u Jasieczka Wachowicza koło Wygonu, a sam poszedłem obejrzeć zgliszcza moje spalonej chałupy przy Nawsiu na Żabiej Wólce.
Po tej smutnej wizji lokalnej wróciłem do swoich gospodarzy na obiad, a później codziennym zwyczajem pognałem krowy na popołudniowa pasionkę w Olszyny. Gdy wieczorem wróciłem z pasionki do domu, we wsi było już mnóstwo wojska. Radość moja była ogromna. Oto jesteśmy wolni. We wsi dały się słyszeć wojskowe śpiewy wspierane muzyka harmonii. Po kolacji poszedłem poszukać mojej rodziny w niespalonej części wsi. Znalazłem ja w gospodarstwie rodziny Kłodnickich, gdzie rano został zabity przez Niemców Antoni Kłodnicki. Już tego wieczora pomyślałem o zbieraniu rozmaitych wiadomości, co stało się w Radecznicy od pamiętnego dnia, w którym przez wieś przetoczył się ogromny czołg Armii Czerwonej, a Adam Oleszek okaleczył sobie rękę.

***

A gdy mnie nie było we wsi 25 lipca, rano od Mokregolipia do spalonego mostu na Gorajce, na rowerach przyjechało 2 kameraden. Przeprawili się w miejscu mostowym przez rzekę i po dosiędnięciu rowerów poturgali się do wsi. Jak opowiadali obserwatorzy czaty spod Ligaja, rowerzyści ci powoli pedałując dojechali bez przeszkód do Schodów, nawet od czasu do czasu odbierając "saluto" od spotkanych osób, którym wydawało się że to przebierańcy w niemieckie mundury, a nie wysłannicy Got mit uns. Gdy rowerzyści doturgali się za schody do naprzeciw Bogdana Strusińskiego, któraś czata , że to prawdziwi Got mit uns. Wtedy wołano: halt i hande hoch. "Saluta" już nie było. Przemówił sten . Jeden z rowerzystów wytężył się upadł. A drugi śmigając między dziadkiem Jaskółą a Makarońskim zaczął uciekać ku Mokremulipiu przez gajowski Ostrów, co mu się udało. Można domniemywać, że pozbawiony roweru kameraden dotarł przez łąki do Ukopu w Mokremlipiu i zdał relacje z patrolu swojemu dowództwu. Tu zaś w niedługi czas potem, wysłano patrol motocyklowy, dwuosobowy przez Zakłodzie i Gaj Gruszczański pod Gajowskie Ławki (piesze przejście z Gaju do Radecznicy, zbudowane z drewnianych kładek nad dawnym moczarowym korytem Poru opływającym gajowski Ostrów), by zbadać to przejście.
Gdy patrol docierał do Ławek , z domku Antoniego Pastuszaka został obrzucony granatem i unieszkodliwiony. Ale jeden ze zwiadowców podobno ranny i ostrzeliwujący się, zdołał się oddalić z miejsca wypadku i jak rowerzysta przez łąki dowlókł się do miejsca postoju zagonu w Mokrolipskim Ukopie.
Jak opowiadał Bogdan Strusiński napięcie konfrontacji z Wermachtem rosło. Czekano na nowe ruchy Niemców. Po niedługim czasie z incydentem motocyklowym, pod Ławki od [strony] Zakłodzia podjeżdża transporter opancerzony i wysypuje się z niego grupa żołnierzy i gęsiego udają Ławkami ku Radecznicy. Idących w pewnym momencie od Radecznicy wita ciężki karabin maszynowy. Wszyscy zostają zabici. Transporter spod Ławek zawraca do bazy w Mokrymlipiu. We wsi wielki poruszenie. Napięcie rośnie, jak opowiada B. Strusiński. Cisza unosi się nad pobojowiskiem. Wreszcie daje się słyszeć szum mechanicznych pojazdów i pod Ławki podjeżdża monstrum czołgowe i staje. Drugi taki pojazd zajmuje miejsce na dworskiej niwie w Mokremlipiu nie opodal folwarku nad łąkami i w pewnym momencie około godziny 12. 00 rozpoczyna się ostrzał Radecznicy z broni ciężkiego kalibru.
We wsi wybuchają pożary budynków począwszy od Stanisława Ligaja aż do Klasztoru. "Ranna" też zostaje w tym czasie Kaplica na wodzie (w ścianie kaplicy od południowego wschodu zostały 2 leje po wybuchowe). Eksplozja pocisków, ogień i dym palących się budynków dezorganizował polska zasadzkę przeciwko hitlerowcom. W pobliżu "stoczku" ( tak w miejscowym nazewnictwie określa się wypływ wody ze źródła podzboczowego). między Płocharzem (nr. domu 106) a Roweckim (108) pada pocisk niemieckiego ostrzału artyleryjskiego i zabija dwóch partyzantów Władysława Maciągai Eugeniusza Piwowarka. ranni zostają: Stanisław Niedzielewski, Stanisław Nowicki, Stefan Polski, Mieczysław Błaszczak, Melchior Batorski, Wojciech Babiuch i Stefan Matraś.Po tym fakcie walczące plutony wycofują się do Gajówki w Lasku, gdzie jest punkt sanitarny. Tutaj ranni zostają opatrzeni i stąd udają się na Placówkę w Latyckim Lesie do bazy GRAB, gdzie wcześniej mieściła się Podoficerska Szkoła Strzelecko - Sanitarna poscaleniowrgo Ruchu Oporu.
Niemcy zaś pod osłoną dymów pożaru wsi przeprawiają się przez Gajowskie Ławki pod Radecznicę, zbierają swoich poległych i grzebią ich na zachodnim brzegu skarpy gajowskiego Ostrowia po lewej stronie Ławek w stronę Radecznicy i opuszczają Gaj, wzniecając wcześniej pożar tej pod radecznickiej wsi. Spłonęło wtedy w Gaju 104 budynków różnej kubatury, w tym 33 gospodarstw, 33 chałupy, 32 oborostajni, 27 stodół, 12 poddachów. Zabici zostali: Anastazja Olech lat 66 mająca, Wojciech Dzioch, pojmany przez Niemców został Józef Żuk. Podczas przeszukania znaleziono dokumenty partyzanckie w jego butach. Wiem relacja wnuka Piotra Żuka, że przenosił dokumenty z Bzowskiego Lasu. Ojciec rozpoznał go na zdjęciu (pierwszy od prawej z przodu w grupie partyzantów na fot. zamieszczonej w Galerii ). Spaliła się też pasieka u Czajków. W Radecznicy zaś były większe spustoszenia niż w Gaju.

***

Właściciele nieruchomości w Radecznicy. Stan na 24.07.1944 r.
* (taki znak przy nazwisku oznacza, że z tego domu ktoś zginął)
Ligaj Stanisław, Kozibrzuch Jan, Krzyszczak Władysław, Krzyszczak Józef, Błaszczak Józef, Ksyl Ajdla* , Musialik Agnieszka, Jachymek Mikołaj, Mucha Józef, Mróz Anastazja, Polski Paweł *, Tłuczek Anna , Sędłak Franciszka, Hrycuniak Paweł, Jachymek Marianna, Batorski Józef, Muca Jan , Łapiński Marcin, Krzysztoń Józef, Kulasza Wojciech, Kowalczyk Marianna, Pieczykolan Jan, Zalewa Wawrzyniec, Górniak Jan, Tuzin Michał, Wachowicz Jan, Wachowicz Ewa, Dudzic Antoni, Mucha Walenty, Bzdziuch Kazimierz *, Cichocki Jakub, Wachowicz Andrzej, Cichocki Ganc, Krzyszton Józef, Łapiński Franciszek, Juśkiewicz Józef, Kondrat Wojciech, Piwowarek Marianna, Jasiński Michał, Żuk Michał, Jaskóła Józef, Oleniak Stanisław, Maciąg Józef *, Maciąg Jan, Dycha Kazimierz, Juśkiewicz Jan *, Kulik Michał, Jaźwiński Władysław, Rapa Michał, Jaskóła Paweł, Babiuch Stanisław, Oleszek Marcin, Łapiński Michał, Tuzin Paweł, Tuzin Andrzej, Wachowicz Jan, Sawa Wojciech, Maciąg Władysław, Bzdziuch Ewa, Kańkowski Jakub, Musialik Jan, Wachowicz Paweł, Kłodnicki Jan *, Kłodnicki Józef, Krzyszczak Andrzej, Jaźwiński Adam, Mamona Paweł, Jusiak Stanisław, Gankowski Jakub *, Maciąg Jan *, Marek Józef, Sobczak Józef *, Klajner Motek [Motł], Honig Lejzor, Cieplak Wojciech, Smyk Stanisław, Jakóbczak Marianna, Jezierski Franciszek, Jezierski Jan, JezierskiJózef, Jezierski Jan, Jezierski Józef, Mantel Boruch Szaja *, Gryba Stanisław, Aszenberg Jankiel *, Kawka Aleksander, Jusiak Józef, Poździk Marianna, Jaskóła Marcin, Kłodnicki Paweł, Jasiński Stanisław, Zlewnia Mleka, Oleszek Marianna, Jusiak Józef, Zawiślak Aniela, Ferenc Marcin, Klimczak Kazimierz, Juśkiewicz Jan, Mróz Katarzyna, Janina Waśniewska *, Baczkowski Gustaw - apteka, Aszenberg Icek *, Oleksy Stanisław, Jezierski Jan Szczepan, Dziura Marcin , Sędłak Jan*, Piotrowski Jan, Kaczor Jan, Węcławski Ludwik, Ochotnicza Straż Pożarna, Koło Panien Świeckich, Budynek po ordynacki [zajmowany przez]Bronisława Grasińskiego , Mikliński Gracjan, Gield Arie *, Skrok Jan, Sowa Józef, Hyl Honig - Bożnica *, Samburski Srul *, Goldblidt Herszek *, Czyżewski Ludwik, Płocharz Władysław, Rowiecki Władysław, Rowiecki Jan, Gąbka Wiktoria , Makaroński Józef, Sokół Michał *, Jaskóła Józef, Strusiński Bogdan, Jachymek Bolesław, Gąbka Władysław, Batorski Ludwik, Batorski Jan, Kazak Maciej, Weistuch Moszek, Mantel Icek *, Karakuła Jan, Hauzner Anna, Jabłoński Jan (Krzyżanowski), Posterunek Policji, Walas Jan, Walas Antonina, Studniarski Tomasz, Jabłoński Jan, Kotte Jan, Mamona Józef, Raciborska Rozalia, Skóra Marcin, Raciborski Józef, Raciborska Maria, Raciborska Janina, Urząd Gminy, Żuk Adam, Szkoła Podstawowa, Smyl Jan, Buszowski Jan, Jasina Antoni, Żuk Paweł, Żuk Jakub, Zawada Franciszek, Gajówka Klasztorna, Niemiec Jan.

***

Spis budynków "Miasteczka", stan na 24.07.1944 r.
Schody "linkowskie" [od nazwiska projektanta - Michała Linka, architekta rodziny Zamoyskich]
Izba Chorych. Kuchnia Kolegium
Warsztaty szkolne
Kolegium z Internatem
Dom Nauczyciela - Drapak [piętrowy budynek koło parku, nazwany zamiennie "Willą", "Drapaczem chmur", a w skrócie "Drapakiem"wg. Ks. o. J.W. Płonka Wspomnienia z lat 1939 - 1946 (rękopis) ]
Zaplecze komunalne. Hotel pracowniczy
Lodownia
Stodoła
Stajnia. Obora. Chlewnia
Magazyn żywnościowy
Klasztor
Zmarli (obozy, rozstrzelania) podczas wojny i okupacji 1.09.1939 - 26.07.1944 r.
Adam Antończak
Jan Bździuch
Józef Marek
Michał Sokół
Henryk Waśniewski
Dziura Marcin
Paweł Polski
Andrzej Juśkiewicz
Władysław Maciąg
Jan Tetlak
Władysław Maciąg (2)
Antoni Kłodnicki
Ajdla Ksyl
Cywia Klajner
Lejzor Honig i Sabina Bresler
Boruch Szaja Mantel
Jankiel Aszenberg
Symcha Adlerman
Aria (tak mówiono do niego w Radecznicy)/Arie Gield
Honig Hyl
Srul Samburski
Herszek Goldblidt
Moszek Weistuch
Icek Mantel

Pierwszą krwawą ofiara wojny w 1939 roku w Radecznicy był Adam Oleszek (1923 - 1985). Po przemieszczeniu się przez Radecznicę licznych kompanii Wojska Polskiego , znalazł jakieś militarium i manipulując przy nim, spowodował detonację, przez co urwało mu trzy palce u lewej ręki, doznał licznych poranień lewego boku ciała. Leczono go w szpitalu w Szczebrzeszynie ostatnią krwawą śmiertelna ofiarą wojny i okupacji 1939 - 1944 roku był w Radecznicy Antoni Kłodnicki. Zastrzelili go hitlerowcy w nikomu nieznanych okolicznościach, gdyż tylko sam przebywał w swoim gospodarstwie , a wszyscy inni domownicy ukrywali się z dala od domu.

Spis pogorzelców w Radecznicy 25 lipca 1944 roku
Ligaj Stanisław
Kozibrzuch Jan
Krzyszczak Władysław
4.Krzyszczak Józef
Błaszczak Józef
Ksyl Ajdla
Musialik Agnieszka
Jachymek Mikołaj, Mucha Józef
Mróz Anastazja, Polski Paweł
Tłuczek Anna
Sędłak Franciszek, Hrycuniak Paweł
Jachymek Marianna
Batorski Józef
Muca Jan
Łapiński Marcin
Krzysztoń Józef
Kulasza Wojciech
Kowalczyk Marianna
Pieczykolan Jan
Zalewa Wawrzyniec
Górniak Jan
Tuzin Michał
Wachowicz Jan, Wachowicz Ewa
Dudzic Antoni
Mucha Walenty
BździuchKazimierz
Mucha Walenty
Bździuch Kazimierz
Gankowski Jakub
Maciąg Jan (sołtys), Marek Józef
Sobczak Józef, Motek (tak zwracano się do niego w Radecznicy/Motł Klajner
Honig Lejzor
Cieplak Wojciech
Smyk Stanisława, Jakubczak Marianna
Jezierski Franciszek
Jezierski Jan
Jezierski Jan, Jezierski Józef
Aszenberg Jankiel
Kawka Aleksander
Zlewnia Mleka
Oleszek Marianna
Jusiak Józef
Ferenc Marcin
Kaczor Jan
Mikliński Gracjan, Gield Aria (piekarnia)
Skrok Jan, Sowa Józef (fotograf)
Honig Hyl - Bożnica
Samburski Srul
Goldblidt Herszek
Czyżewski Ludwik
Rowiecki Jan
Gąbka Wiktoria, Bracha Stanisław
Sokół Michał i Regina
Makaroński Józef
Różyłło Aldona
Jaskóła Józef (szewc)
Strusiński Bogdan (piekarnia)
Jachymek Bolesław, Marek Katarzyna
Gąbka Władysław, Stefan Polski
Batorski Ludwik
Batorski Jan
KazakMaciej

Zanim pojawiłem we wsi 26 lipca z moim stadkiem po noclegowaniu w Choinach, rano od strony Latyczyna wjechała do Radecznicy, obok kapliczki maryjnej Jakóba Jaskóły, zmotoryzowana kolumna Wermachtu 9 być może ten pancerny zagon z Mokregolipia) i przemieściła się przez wieś w kierunku na zachód - jak opowiadali niektórzy radeczniczanie - ku Turobinowi lub do Gilowa przez Zaporze. Podobno przydrożnie [po drodze] ostatni bogowie II wojny światowej spenetrowali wieś zabili (o czym wspominałem wcześniej) Antoniego Kłodnickiego (1906 - 1944, syn wójta gminy Radecznica), obejrzeli zgliszcza spalonej wsi i nie robiąc szkód "niedopałkom" budowlanym opuścili wieś około godziny 11. 00 a może wcześniej.
Tak po 1791 dniach okupacji hitlerowskiej, w tym po 12 dniach obecności bolszewickiej ( 25. IX - 6. X. 1939 roku) Radecznica stała się wolna.
O zajęciu Radecznicy w 1939 roku przez obcy żywioł opowiadali:Adam Żuk - woźny Urzędu Gminy - że pierwsi Niemcy pojawili się we wsi 13 września. Anna Stankiewicz, żona Aleksandra, który dostał się do do niemieckiej niewoli, że Rosjanie weszli do wsi 25. IX. , a opuścili ją 6. X. 1939 roku. ks. o. Józef Wacław zapisał w swoich "Wspomnieniach z lat 1939 - 1946", że Niemcy weszli 14. IX. 1939 roku. Michał Krukowskiówczesny sołtys Zaburza, opowiadał, że był na sesji sołtysów w urzędzie Gminy jak pojawili się wojskowi niemieccy, obejrzeli Urząd i spenetrowali wieś pod względem wojskowym. Pomocą językową służył Urzędowi ks. o. Maksymilian Karol Hanf przywołany do pomocy przez sekretarza Henryka Waśniewskiego (żył w latach 1910 - 1941; instruktor przysposobienia Wojskowego w Kolegium OO. Bernardynów w Radecznicy, pierwszy komendant Służby Zwycięstwu Polsce i Związku Walki Zbrojnej radecznickiej konspiracji Rejonu"Radło", ps. "Miły").
Pierwsze tworzenie wrażej władzy (we wrześniu 1939 roku) Radecznicy zaczęli bolszewicy po wkroczeniu do wsi. Wójtem opaskowym został Stanisław Szczerba z Latyczyna, a jego brat Paweł został komendantem milicji opaskowej. Żydów do tego urzędu nie dopuszczona. Władza opaskowa upadła wraz z odejściem Rosjan. Po tym czasie 10 dni było bez urzędowo - ani Niemców, ani Rosjan. W tym czasie , jak pisz ks. o. Wacław Płonka " jakieś czynniki" podjęły akcje przeciwko miejscowym Żydom i ostrzelano wszystkie domy żydowskie w Zaporzu i w Radecznicy. Zabito jedną osobę, a dwie były ranne.
Drugie wkroczenie Niemców do Radecznicy zdarzyło się 16. X. 1939 roku (do tej pory po wkroczeniu Niemców, mówiło się o nich, że są w Szczebrzeszynie, w Zamościu, Biłgoraju, ale w Radecznicy było po staremu. Policji nie było, bo wyjechała na rozkaz swoich władz na wschód, a Urząd Gminy i sołtysi czekali co będzie dalej... no i pojawili się bolszewicy...), wtedy ustanowiono niemiecką władzę wojskową. Wójtem gminy został przed opaskowy wójt Czesław Ruciński z Zaporza. Sołtysami wsi pozostali przedwojenni sołtysi: Jan Maciąg(1902 - 1946; od 30 lipca 1944 roku - 1945 roku mieszkał na Warmii. Zmarł w Zajezierzu. Pochowany w Małdytach, w powiecie morąskim), Czesław Ruciński Od tego dnia byliśmy pod biczem swastyki aż do 26 lipca 1944 roki.




Strona Główna Okupacja

Wszelkie prawa zastrzeżone.
Ostatnia aktualizacja 24.01.2016