Strona Główna



STANISŁAW ZYBAŁA - RADECZNICKI TEATR AMATORSKI, CHÓR KOŚCIELNY I ORKIESTRA DĘTA


Poniższy tekst znajduje się w nieopublikowanym opracowaniu "Ochotnicza Straż Pożarna w Radecznicy 1929. Przyczynek do dziejów Radecznicy"; rękopis przechowywany jest w zbiorach Gminnej Biblioteki Publicznej w Radecznicy.

***

Początki radecznickiego teatru amatorskiego sięgają roku 1918 - w byłym gimnazjum rosyjskim nauczyciele z trzech powiatów: zamojskiego, biłgorajskiego i tomaszowskiego odbywali kurs wakacyjny. Na zakończenie zajęć kursowych urządzili pożegnalny występ: recytacje, śpiewy solowe i chóralne; przedstawienie sztuki A. Staszczyka "Dziesiąty Pawilon", oraz zbiorowa deklamację wiersza Marii Konopnickiej "A jak poszedł król na wojnę".
Urzeczeni występem mieszkańcy Radecznicy zapragnęli kontynuować tej formę działalności, stąd późniejsze obrazki sceniczne w sadkach (małych przydomowych sadach owocowych), w zapolach stodół, na przychaciach i wreszcie w remizach strażackich.
"Dziesiąty Pawilon" Staszczykazrobił tak ogromne wrażenie na radeczniczanach, że w 1935 roku wykonali go sami w nowej remizie miejscowej straży pożarnej. Schroniskowi amatorzy swój repertuar przedstawiali na scenach u siebie i objazdowo. Podobnie postępowali strażacy - jedni i drudzy pobierali opłaty za występy; uzyskane ta droga fundusze "aktorzy" przeznaczali na funkcjonującego w Radecznicy Schroniska Sierocego; strażacy za uzyskane pieniądze uzupełniali swoje dystynkcje, szyli mundury, kupowali kaski, płacili za remonty, kupowali naftę i. t. p
Niektóre z przedstawień zyskały sobie duże uznanie ; do 1939 roku oglądano w Radecznicy następujące przedstawienia: "Aby handel szedł", " Brzytewka", "Ciernista droga", "Chata za wsią", "Dziesiąty pawilon", "Jacuś nieroba i jego przjaciele", "Kajcio", "Końska kuracja", "Łobzowianie", "Flisacy", " Panna rekrutem", "Posażna jedynaczka", " Rudy młynarz", " Surdut i siermięga", "Swojszczanie", "Wesele Zosi", "Zagłoba swatem", "Zapusty".
Mistrzem od suflerki był Lucjan Mikliński, jego profesjonalizm brał się stąd, ze często reżyserował sztuki. Inni zasłużeni dla radecznickiego teatru: Jan Szczepan Jezierski , Michał Sokół, Anna Kucharska, Antoni Zalewa, personel Sierocica, również księża: Działkowski, i uwielbiany przez mieszkańców "Miluś" - ks. Seroka , zaglądali za strażackie kulisy.
Okupacja hitlerowskaprzerwała działalność teatralną. Wielu spośród zasłużonych w pracach teatralnych i nie tylko okupanci aresztowali i osadzili w więzieniach i obozach. We Flossenbürgu zginął Józef Marek, w zamojskiej rotundzie zakatowany został Henryk Waśniewski - sąsiad i przyjaciel Straży.
W obozach zagłady zginęli:Tadeusz Płocharz, Michał Sokół, we własnym domu turobińscy Schupo zamordowali Marcina Dziurę - sekretarza Zarządu Straży.
Teatr amatorski odrodził się dopiero w 1946 roku - trzynastego czerwca wystawiono przedwojennych "Flisaków"; na scenie wystąpili niektórzy przedwojenni odtwórcy ról, oraz nowi, młodsi. Do roku 1956 na scenie remizy strażackiej wystawiono pięć przedstawień własnych i dwa gościnne: "Skąpca" Moliera, wystawiony został przez zespół teatralny z Czernięcina oraz "Karpackich Górali" J. Korzeniowskiego, wystawionych przez amatorów z Sąsiadki.
Spektakle radecznickiego teatru to: "Leśna droga" H. Radlińskiej, "Szosa wołokołomska" A. Beka , "Grube ryby" M. Bałuckiego, "Przyjmujemy o 8.30" J. Skowrońskiego i Z. Słotwińskiego. Były czynione próby wystawienia innych sztuk teatralnych, ale skończyło się tylko na próbach.
Ostatnim przedstawieniem teatru amatorskiego ruchomy obrazek "Przyjmujemy o 8.30". Działo się to 6 maja 1956 roku, piszący te słowa był konferansjerem w tym obrazku. Z konieczności odegrałem rolę Naczelnika im zdaje się starosty, bo dwaj grający te role zrezygnowali w ostatniej chwili, a przedstawienie musiało dojść do skutku - bilety były już wysprzedane, widzowie wchodzili na salę...
Konferansjer po ostatnim słowie wdział welwet Naczelnika wyemitował przydział słów rolą przypisanych, a gdy te ustały założył krawat Starosty i uratował sytuację. To dobrze, że Skowroński ze Słotwińskim te dwie role tak ustawili.
Niezależnie od tego czy repertuar był lepszy czy gorszy, grający cieszyli się z tego powodu - pracowali nad sobą, wciągali do zabawy przyjaciół, znajomych, sąsiadów; bawili siebie i innych. A gdy przyszły inne formy rozrywki odeszli tam...
swojej działalności w swojej małej ojczyźnie pozostawili: Jan Szczepan Jezierski, Stanisław Jasiński, Józef Jusiak, Jan Maciąg, Bronisław Grasiński, Ewa Jasińska, Katarzyna Marek, Albina Jezierska - Tuzin, Michał Jasiński, Michał Sokół, Jan Masaniec, Lucjan Mikliński, Jan Batorski, Józef Marek, Władysława Batorska, Balbina Błaszczak, Maria Jaźwińska, Stanisław Jezierski, Stanisław Polski, Antoni Zalewa, Tadeusz Płocharz, Apolonia Skóra, Maria Falowska, Wiktoria Mazurek - Krańkowska, Zofia Batorska, Stefan Kawka, Józef Kłodnicki, Wojciech Jezierski, Aniela Raciborska, Anna Kucharska, Ida Rucińska, Tadeusz Krupa, Tadeusz Błaszczak, Stanisław Oleszek, Albina Oleszek, Stanisław Jusiak, Henryk Jusiak, Walerian Górniak, Maria Kulik, Jan Ferenc, Edward Maciąg, Józef Maciąg,Eugeniusz Sowa, Jan Ligaj, Natalia Sawa, Maria Jaskuła, Janina Kulik, Karolina rapa, Anna jachymek, Józef Oleszek, Stanisław zalewa, Józef Stafisz, Józef Piwowarek, Alina Jaskóła, Katarzyna Jasina, Władysław Jusiak, Katarzyna Batorska, Stanisław Jachymek, Czesław Kulasza, Stanisław Zybała.

***

Oprócz działalności teatralnej mieszkańcy Radecznicy angażowali się w śpiewactwo kościelne - swoich przepięknych głosów w kościelnym chórze udzielali Franciszek Marek, Jan Maciąg, Katarzyna Cichocka, Jan Szczepan Jezierski, Anna Mazurek, Michał Marchewka.
Nie brakowało też wdolinie rzek Gorajca i Poru muzykujących - w Podlesiu bracia Kosz, w Zaporzu rodzina Oleniaków, w Gruszcze Zaporskiej - Dyndor, Kucharski i inni. W Gaju Gruszczańskim muzykował Dzioch; był też ktoś w Zakłodziu, Mokremlipiu było kilku muzykujących. W Zaburzu Michał Krukowski i Paweł Smarkala. W Chłopkowie był Kosik, w Latyczynie Pecyna i Kotuła, z Radecznicy wywodził się Józef Jaskóła.
3 maja 1926 roku kilku z grających skrzyknęło się i utworzyli sobie Mokremlipiu orkiestrę dętą. Własnym sumptem nabyli muzyczne abecadło, poprosili organistę parafialnego by przejrzał ich "blachy " i zgrał jak należy w jedną całość, bo powstała sytuacja, że trzeba będzie grywać na paradach strażackich w gminie, na szkole, na rezurekcjach i może gdzie jeszcze...
Organista propozycję przyjął i muzyczna sprawa dziać się zaczęła. Z czasem przyjęła się nazwa jako Orkiestra Dęta Zaburze. Początkowo dowodził nią Michał Krukowski, po jego ustąpieniu kierowanie Orkiestrą przejął na wiele lat Paweł Smarkala. Robił znakomicie; istnienie Orkiestry wspierał duchowo i materialnie ks. Aleksy Dziakowski. Bardzo sobie cenił sojusz Orkiestry ze Strażą w Radecznicy - chętnie pozował do fotografii z jedną i druga gromadką. Gdy zachodziła konieczność dobrodziej ze "świętej górki" kiesą na cel wspólny brzęknął, słowem poparł, czasem drzwi uchylił... A gdy przyszło gdzie indziej być w służbie - wachmistrz banderii przewodził, a ten co nuty skrybał na papierze od od gwardiana, marsza wydmuchał, że aż "święta górka" zadrżała.




Strona Główna Publikacje

Wszelkie prawa zastrzeżone.