Strona Główna



STANISŁAW ZYBAŁA

OCHOTNICZA STRAŻ POŻARNA W RADECZNICY 1929. PRZYCZYNEK DO DZIEJÓW RADECZNICY.


Rękopis pracy przechowywany jest w zbiorach Gminnej Biblioteki Publicznej w Radecznicy, poniższy tekst stanowi streszczenia dość obszernego oryginału.

Najwcześniejsza organizacja ochrony przeciwpożarowej w Radecznicy

Gdy w 1886 roku do radecznickiego klasztoru wprowadziły się prawosławne mniszki zadbano o przeciwpożarowe zabezpieczenie zabudowań - rola ta przypadła Rosjaninowi o imieniu Fiodor, który był cieśla i stolarzem , mieszkał z rodziną w typowej wiejskiej chałupie nieopodal figury św. Franciszka w Radecznicy, na wprost źródeł kaplicy na wodzie.
Pod wpływem Fiodora wielu młodych ludzi z Radecznicy zaangażowało się w działalność przeciwpożarową udzielając pomocy zarówno monastyrowi jak i mieszkańcom wsi.
Zostawiony przy monasterze (po odzyskaniu przez ludność katolicką kościoła i zabudowań klasztornych) sprzęt gaśnicy został według jednej wersji zabrany, według innej "wypożyczony" przez mieszkańców Radecznicy w wiadomych celach.
O poczynaniach monastyrskiej straży ogniowej oraz jej sprzęcie z żalem wspominali: Marcin Łapiński, Jan Szczepan Jezierski , Józef Jusiak, a nawet Wiktoria Kańkow, z domu Mazurek ojciec której - Jan Mazurek pełnił funkcję posłańca w monastyrze.

Bezpieczeństwo przeciwpożarowe

Oddziały strażackie nie zawsze były w stanie uratować płonące zabudowania, zaistniała więc potrzeba współpracy gospodarzy ze strażakami - tak zaczęło rozwijać się kominiarstwo - zwyczaj czyszczenia kominów, przewodów i palenisk na stałe zaczął wchodzić w życie. Rodził się zawód kominiarza.
Tytułem utrzymania "pożarniczego porządku" każdy dom we wsi oznaczony był numerem porządkowym, napisanym trwale na metalowej tabliczce. Obok numeru znajdowało się imię i nazwisko właściciela lub użytkownika domostwa, oraz znak sprzętu gaśniczego, z którym mieszkaniec winien stawić się w przypadku pożaru. Takimi znakami były: wiadro, bosak, drabina, topór. Przestrzegania niepisanych praw pożarniczych skrupulatnie sprawdzał wójt gminy.
Wycier - inaczej czyszczenie kominów też miało urzędowy charakter - za dokonaną czynność kominiarz przedstawiał gospodarzowi kwit. Wiele lat radecznickim kominiarzem był Mikołaj Jachymek. Oprócz niego prace kominiarskie w Radecznicy wykonywali: Jan Woźnica z Chłopkowa i Jan Krukowski z Latyczyna.
Z bezpieczeństwem przeciwpożarowym związane były nocne patrole mieszkańców - zazwyczaj każdej nocy po dwóch przemierzali wieś niosąc ze sobą drewnianą grzechotkę lub trąbkę, której używali budząc mieszkańców w przypadku zagrożenia; bardzo ciekawe było ich zawołanie: "już dziewiąta na zegarze, spać już idźcie gospodarze, my was strzeżemy od ognia i złodzieja i chwalimy Boga dobrodzieja".

Jednostki straży pożarnej na terenie gminy

Najwcześniej bo już w 1917 roku zorganizowano oddział ochotniczej straży pożarnej w Mokrymlipiu; proboszczem parafii był wówczas ks. Zbieć, dzierżawcą folwarku ordynackiego Konstanty Świderski, a naczelnikiem straży został gospodarz o nazwisku Śledź.
Straż pożarna w Zaburzu powstała w 1918 roku, w Czarnymstoku - za serdeczną namową ks. Józefa Grygla, ówczesnego proboszcza parafii Trzęsiny jednostkę straży pożarnej utworzono w 1923 roku. W trzy lata później oddział straży powstał w Gorajcu Starejwsi i Zaporzu, a w roku 1927 w Chłopkowie.
We wrześniu 1976 roku najbardziej zasłużonych dla chłopkowskiej straży odznaczono brązowymi medalami za zasługi dla pożarnictwa; byli to: Stanisław Furlepa i Czesław Omiotek, trzynastu strażaków otrzymało odznaczenia za wysługe lat, dwunastu dyplomy i trzech listy pochwalne.
W okresie międzywojennym Gruszką Zaporską zarządzała Bramska - ona jak na dziedziczkę przystało założyła we wsi oddział straży pożarnej, a następnie kupiła "swoim" strażakom ręczną pompę strażacką do gaszenia ognia, lub wypompowywania wody z zalanych pomieszczeń.
W sąsiadujący z Gruszką Podlesiu (jeszcze przed podziałem na Małe i Duże) oddział straży założył w roku 1929 Władysław Prüffer, naczelnikiem wybrano Michała Batorego - należy w tym miejscu odnotować iż strażacy z Podlesia jako jedyni z terenu gminy posiadali na swoim uposażeniu armatkę wodną.
Latem 1926 roku w Latyczynie wybuchł pożar, po jego ugaszeniu gospodarze zainspirowani postawą kolegów z Zaburza i Załawcza (wieś pod Turobinem), którzy sprawnie poradzili sobie z żywiołem postanowili założyć własny oddział. Według danych z roku 1928 lub 1929 latyczyńskimi strażakami byli: Stanisław Szczerba, Józef Kiepek, Wojciech Cichocki, Jan Woźnica, Marcin Smerdel.
Straż Pożarna w Gorajcu Zagroble powstała w 1933 roku, a kilka lat później (1946) w Gorajcu zastawie. W roku 1963 roku w Zakłodziu oddział straży pożarnej zorganizował Jan Pitura rodem z Sułowca - piętnaści lat później Antoni Kwaśniak (znany z czynnej działalności w ruchu oporu, więziony przez hitlerowców w Zamościu, działacz Związku Bojowników o Wolność i Demokrację1) ufundował zakłodziańskim strażakom sztandar.
Na czoło zaczęła się wybijać straż z Mokregolipia, w jej ślady poszli Zaburzanie - sikawka, która zakupiono z gminnej składki trafiła do Zaburza. W swoim organizatorskim zapale mieszkańcy Zaburza posunęli się jeszcze dalej - w roku 1926 ustanowili u siebie gminne centrum orkiestry dętej przyjmując nazwę Orkiestra Dęta Zaburze.
Proboszcz parafii Mokrelipie, w skład której wchodziła również Radecznica - ks. Zbieć po rozpoznaniu mienia opuszczonego przez poprzednich zarządców klasztoru wypożyczył go dla potrzeb swojego urzędu. Były to: sikawka, wóz, beczka, i inne drobniejsze akcesoria strażackie

Początki radecznickiej ochotniczej straży pożarnej

1929 roku "daleko po świętach Wielkanocnych" w miesiącu kwietniu zebrała się w mieszkaniu szewca Józefa Sobczaka grupa założycielska ochotniczej straży pożarnej w Radecznicy - po omówieniu bolączek minionego okresu postanowiono zmienić istniejąca sytuację - grupka przekształciła się w Komisję Założycielską straży ogniowej i określiła miejsce i termin zebrania; ogłosiła tez, co dzieje się w tym kierunku we wsi.
Następne zebranie odbyło się u Józefa Krzysztonia w maju tegoż roku - wybrano skład Zarządu Straży:

Prezes Zarządu - ks. Aleksy Działkowski
Naczelnik Straży - Józef Jusiak
Zastępca Naczelnika - Tadeusz Płocharz
Gospodarz Straży - Jakób Cichocki
Sekretarz Zarządu - Marcin Dziura
Adiutant - Jan Maciąg
Oddziałowi - Stanisław Jasiński, Józef Piwowarek

Na członków czynnych radecznickiej straży pożarnej powołano: Jana Górniaka, Jana Jabłońskiego, Michała Jasińskiego, Jana Jezierskiego, Józefa Jezierskiego, Stanisława Jezierskiego, Władysława Jusiaka, Kazimierza Kawkę, Władysława Krupę, Andrzeja krzyszczaka, Stanisława Ligaja, Andrzeja Łapińskiego, Marcina Łapńskiego, Michała Łapińskiego, Piotra Łukaszczyka, Jan Musialika, Józefa Oleszka, Władysława Prokopa, Jozefa Raciborskiego, Jana Rekiela, Józefa Sobczaka, Antoniego Tuzina, Pawła Tuzina, Jana Wachowicza - zgrupowanie przyjęło nazwę: Stowarzyszenie Ochotniczej Straży Pożarnej w Radecznicy. Przyjęto plan działania:

  • zakup działki budowlanej pod remizę i materiałów budowlanych
  • budowa remizy
  • środki pieniężne na działalność
  • umundurowanie
  • sprzęt pożarniczy
  • działalność kulturalno - wychowawcza
  • współpraca ze środowiskiem
  • inne

Honorowymi gośćmi pierwszego zebrania radecznickich strażaków byli: wójt gminy - Jan Kłodnicki, komendant miejscowego posterunku policji - Franciszek Antczak, nauczycielka szkoły powszechnej - Anna Kucharska. Z pomocą przyszedł Ojciec gwardian, który wraz z Janem Piotrowskim wygospodarował plac pod budowę remizy - był to spłachetek gruntu po rozparcelowanym folwarku przy drodze do Zdyberki Dworskiej.2
Rok 1934 był raczej udany dla radecznickich strażaków - zrzeszeni pod nazwą: Stowarzyszenie Ochotniczej Straży Pożarnej posiadali pewne środki finansowe (226.50 zł), dysponowali różnymi dobrami ruchomymi i nie ruchomościami; mieli już plac pod budowę remizy i nieduży ogród o powierzchni użytkowej 1380 m2, ogrodzony płotem barierkowym.
Remiza jaką posiadali tymczasem to budynek o konstrukcji węgłowej kryty gontem.Jego wnętrze było stolarsko wykończone - składało się z sali taneczno - widowiskowej i sceny do przedstawień teatralnych , popisów koncertowych czy pokazów małych form cyrkowych; scena była wyposażona w ruchome fragmenty ścian. Sala miała wyposażenie w miejsca siedzące, oświetlenie było naftowe. Mundury strażakom szył miejscowy krawiec - Icek Aszenberg, materiał na mundury dostarczał Symcha Adlerman.
W piąta rocznicę swego istnienia radeczniccy strażacy otrzymali sztandar związkowy, a Zarząd Ordynacji Zamoyskiej wyposażył ich w w typowy dla konno - mechanicznego oddziału sprzęt - sikawkę z wyposażeniem węży ssawnych i tłocznych.
Straż dysponowała gongami alarmowymi w kilkunastu punktach wsi, miała też ręczną syrenę alarmowa o ciągłym strumieniu dźwięku, oraz sygnałkę - trąbkę służącą do zwoływania zbiórek. Jako środki transportu służyły chłopskie furmanki. W tym celu wyznaczeni byli wybrani posiadacze dobrych koni, którzy stale czuwali na zew syreny... Bardzo długo swoim transportem służył strażakom Marcin Łapiński, jego furmankę wyparł samochód pożarniczy - "Żuk".
W roku 1934 p. Raganówna wyhaftowała sztandar - za tę pracę wypłacono jej uposażenie w wysokości 280 złotych i 50 groszy.
Na okres okupacji działalność straży poza gaszeniem pożarów została zwieszona. Z nakazu okupanta strażacy werbowali miejscowa ludność na przymusowe roboty do Niemiec.
Po wyzwoleniu obowiązki prezesa Zarządu radecznickich strażaków objął Jan Jabłoński - sekretarz Urzędu Gminy; nowe mundury szył krawiec - Jan Kozioł.

***

Prekursorkami pożarnictwa w gminie były: Władysława Batorska, Zofia Batorska, Balbina Błaszczak, Krystyna Cichocka, Anna Mazurek, Anna Jachymek, Katarzyna Jasina, Maria Jaźwińska, Albina Jezierska, Stanisława Jusiak, Maria Krupa, Franciszka Marek, Katarzyna Marek, Apolonia Mucha, Wiktoria Mazurek, Stanisława Oleszek, Ewa Piwowarek, Aniela Raciborska, Janina Skóra, Aniela Wachowicz, Katarzyna Walas. Ich działalność w początkowym, powojennym okresie polegała głównie na poczynaniach kulturalnych - nie z prądnica w ręku, ale z maską amatora aktora.
Na przełomie lat 1950/1960 strażacy wybudowali garaż, gdzie złożono sprzęt gaśniczy. W międzyczasie przygotowano projekt remizy, a 31 marca 1964 roku staraniem ówczesnego naczelnika - Czesława Batorskiego zorganizowano z prawdziwego zdarzenia drużynę żeńską w składzie: Emilia Macią, Helena Jaskóła, Teresa Jezierska, Czesława Tuzin, Maria Tuzin, Leokadia Jusiak.
W roku 1965 przystąpiono do początkowych prac budowlanych przy wznoszeniu remizy - 8 kwietnia tegoż roku położono kamień węgielny pod wiejski dom kultury, któremu patronować miała Ochotnicza Straż Pożarna w Radecznicy , w budowie, utrzymaniu i konserwacji na lata przyszłe.
7 września 1969 roku z okazji czterdziestolecia istnienia straży radeczniccy strażacy w osobach: Jan Górniak (przepracował w straży 40 lat), Marcin Łapiński (40 lat), Józef Krzysztoń (40 lat), Jan Ferenc (15 lat), Jan Ligaj (15 lat), Eugeniusz Sawa (15 lat), Stanisław Mróz (15 lat) otrzymali odznaczenia "za wysługę lat i "wzorowy strażak".

***

Radecznickie społeczeństwo ufundowało swoim strażakom w 1934 roku sztandar, w drzewce którego zostało wbitych 60 gwoździ (symbolizujących darczyńców). W latach okupacji sztandar przechował się w zakrystii wśród szat liturgicznych. Po roku 1944 "wyszedł" z ukrycia i służył celom, jakim miał służyć.
To nic, że orzeł był koronowany. Dla uświetnienia świąt wiejskich lub szerzej wypożyczano go wiele razy, prezentowany był nawet na Dożynkach Powiatowych w Zakłodziu w 1967 roku.
Ktoś, kiedyś podważył ważność sztandaru, bo orzeł z koroną Zapewne był to narwaniec - jak te pioruny, co w wieże naszych kościołów waliły, czy iskry, co ołtarz w 1930 roku spaliły - bo ujął w swe ręce szacowną tkaninę i wypruł koronę w 1934 roku wyszytą...
Z drzewcem sztandaru było tak:ktoś tę dostojność z gwoźdźmi fundatorów i grotem herbowym straży na strych w garażu wyrzucił. Korniki dębinę drzewcowa roztaczały, gwoździe z nazwiskami fundatorów dzieci z próchna wyskubały i patriotyczną rzeczywistość księdza ojca Duklana mały szlag trafił. To dzieło zniszczenia sztandaru zauważył dyrektor szkoły podstawowej - p. Jan Kozieł. Przejął kilka gwoździ od dziecięcych kolekcjonerów, zawiadomił strażaków, że stała się rzecz bardzo zła!. Na tę wiadomość ktoś w Straży się "obudził". Odszukał skornikowaną dębinę z grotem jeszcze, zrobił gablotkę na sztandar przywracając mu w ten sposób honor. Kiedy to się stało? Nie pomnę. Z czasem dzieło piorunów naprawiono. Orłu powrócił blask korony...
I jeszcze toporek Jana Maciąga. Gdy został on naczelnikiem Straży wyrobił sobie buławę tego urzędu - toporek stalowy na wiśniowym toporzysku z monogramem J. M i rokiem 1935. Służyło mu to cacko wiele lat. Gdy został "zdetronizowany" toporek przeszedł w następne naczelnikowskie ręce.
Szedł sobie toporek, szedł...zawieruszał się po drodze, wreszcie skrył się w "kąciku pamiątek " Biblioteki Gminnej. Staraniem niestarania został został w kąciku skąd wyniosła się Biblioteka. Samotny, opuszczony, służył ludziom do rozbijania soli kuchennej w gospodarstwie domowym. Byłaby go sól zżarła zapewne, ale zauważył go wnuk i syn zasłużonych zasłużonych strażaków - Jana Wachowicza s. Franciszka i Józefa Wachowicza wnuka Franciszka. Zabrał to dzieło Jana Górniaka (kowala) i Władysława Jusiaka (stolarza) należące niegdyś do Jana Maciąga. Przywrócił mu honor i godność i służy temu, jak stoi napisane w kodeksie etycznym pożarnika. Oby go więcej nie zeżarła rdza zapomnienia.




Strona Główna Publikacje

Wszelkie prawa zastrzeżone.



1. ZBoWiD - organizacja kombatancka utworzona 1949 w wyniku narzuconego zjednoczenia działających od 1945 jedenastu organizacji kombatanckich
2. lokalna nazwa gruntu na terenie wsi Radecznica; były to po ordynackie dobra, nr hipoteczny 7 pod nazwą Radecznica. Ta sama nazwa występuje w księdze Kasowej Straży Pożarnej w Radecznicy, karta 14, poz. 2 po stronie: wpływy 28.12.1938