"mnie wszystko tak cieszy
 co swojskie i nasze
 i ludzie mi drodzy i mili"

T. Lenartowicz

Radecznica - walory turystyczne

Inspiracją do niniejszego fotoskrybania był mój sen. Tak mój sen.. Śniła mi się Pewna Znamienita Pani i prosiła bym oznaczył faktograficznie miejsca krzyżem znaczone i te nad którymi nikt Salve Regina1 nie zaśpiewał i Kadiszu nie odmówił. Jeszcze we śnie chciałem się wykręcić od tej misji, bo temat był trudny topograficzne, ale prośba była żelaziście motywowana.
Gdy się zbudziłem mocno zapamiętałem sen i senna misja utrwaliła się tak, że nijak nie mogłem się wykręcić, by nie spełnić prośby. Z pisaniem zwlekałem sporo czasu - a to, że nie mam papieru, a to, że nie mam polotu, a to, że nie mam materiału fotograficznego. A to że....
Wpromieniowana we mnie moc napisania była chyba bardzo silna, bo pewnego dnia zabrałem się do roboty w terenie i na biurku. Większość fotografii też napstrykałem.

***

Wędrówkę znakiem krzyży i miejsc nieoznaczonych pieśnią i modlitwa najlepiej rozpocząć od drewnianego krzyża przed mostem po prawej stronie drogi z Mokregolipia do Radecznicy
Legendagłosi, że od nieznanego czasu w tym miejscu na samotnych idących nocą napadają różne straszliwe upiory i sprowadzają spóźnionych na błędne drogi kończące się czasem w rzece. Jeżeli zaś te straszne stwory z fałszowania drogi odejdą to straszą wędrowca dzikimi wrzaskami, ogniem, zawieją śnieżną lub nawałnicą grzmotów i błyskawic. Czasem też te strachy przybierają postać groźnych zwierząt kosmali i ścigają spóźnionych podróżnych aż do rozbieżnych dróg we wsi.
Ścigając człowiekaczynią pozór, że już swoją kosmatą łapą ujmują uciekającego, ale go nie dotykają. Uciekający nieraz pada ze zmęczenia - wtedy kosmal wymija dopędzonego zatacza łuk zawracając i znika. Zmęczony po chwili wstaje z trudem i powoli wlecze się do domu.
Po takiej przygodzie człowiek ten już nigdy nocą iść tędy nie będzie.

***

Przy drodze do Radecznicy stoi od niepamiętnych czasów krzyż drewniany. U jego stóp kończył się zawsze kondukt pogrzebowy zmarłych mieszkańców Uśca i Radecznicy Żabiej Wólki. Po ustanowieniu w 1988 roku cmentarza w Radecznicy utracił swoja funkcję smutnych pożegnań.

stary krzyż
u dróg rozstaju
żegna
tych co na zawsze odeszli
w deszczu zapłakany
w słońcu
smutnych ramion cierpieniem
samotny tak

pozdrawiam cię
krzyżu stary
twoje cierpienie
moim smutkiem oplatam
razem
tak raźniej być2

***

Era usamochodowienia ludzi ograniczyła zabawę strachów. Wycięte wiekowe lipy w 1995 roku rosnące obok krzyża pozbawiły ich schronienia, a jednocześnie zubożyły otulinę zieleni samotnego krzyża.
Bliżej mostu po lewej stronie drogi stoi następny krzyż, ale juz żelazny - kowalskiej roboty. Stoi on na miejscu stojącej tu wcześniej Karawaki - napis na niej brzmiał: " od powietrza, głodu, ognia i wojny uchowaj nas Panie". Postawiona była dawno temu jako zapora przed morowym powietrzem, które niosło się od wschodu zbierając śmiertelne żniwo wśród ludności wsi.
Tak, jak o strachach legenda legenda podaje, że od chwili postawienia Karawaki w Radecznicy i Uściu na żadną zarazę nikt nie umarł. Ilu ludzi utopiło się z przyczyny straszenia i z zarazy umarło legenda nie podaje. Najnowsze wypadki śmiertelne koło mostu i w rzece miały miejsce w roku 1946 - w maju i czerwcu. W maju wyłowiono z rzeki zwłoki Kazimierza Małyszka i Zbycha milicjanta; w czerwcu obok mostu znaleziono zwłoki Józefa Zalewskiego. Jaki kosmal odebrał im życie nie wiadu.

***

Od karawacznego kopczyka przy moście gruntową droga nad ciekiem rzeki udajemy się na południe, gdzie na łąkach widać eoliczną wyspę z rzadkim zadrzewieniem czeremchy. Na wyspie tej stoi odbudowana kapliczka z wyobrażeniem postaci św. Jana Chrzciciela.
Dawniej była tu postać świętego wyrzeźbiona w skale józefowskiego piaskowca. Ząb czasu skruszył posąg oraz drewniany chramik. Wiele lat ta wyspa nie była "zamieszkana" przez świętego; w roku 1995 już nie kamienny lokator powrócił tu znowu w oszklonej izdebce i zaprasza do kontemplacji i za - dumy nad tym, co działo się tu kiedyś, co dzieje się teraz i co dziać się będzie w przyszłości.
Spod wschodniego stoczku wyspy wypływało niegdyś źródło z którego czerpali wodę mieszkańcy Uścia.
Legendaprzekazuje opowiadanie, że na tej łąkowej wyspie czasu powstań i okupacji konspirowali powstańcy. Czasem nawet grzebano tu poległych by w dniach spokoju ekshumować zwłoki chować je na cmentarzach według woli rodziny lub przyjaciół.
Po odejściu ze świętojańskiej posiadłości warto obejrzeć się za siebie. Z dala widać uroki wyspy inaczej jak od północy - a gdy jest to pora zakwitu czeremchy widok jest fascynujący.
Idąc na południeod wyspy dochodzimy do szosy relacji Radecznica - Zaburze tuż przy moście; obracamy się ku północy i udajemy do Radecznicy. Już od mostu będą nam się trafiać zabudowania po obu stronach drogi. Jest to obszar Latyczyna.
Radecznica staje przed mani oznaczona tablica obok której stoi krzyż drewniany postawiony jeszcze w czasie gdy ta część wsi nazywała się Uście. W roku 1930 Uście weszło w skład Radecznicy jako jej dzielnica; w roku 1977 Uście swoją historyczną nazwę odzyskało w nazwie ulicy w nowym podziale administracyjnym Radecznicy.

***

Uście ciągnie się od południowej granicy Radecznicy z Latyczynem do rozwidlenia dróg ulicy Uście i Ludowej, oraz początku ulicy Bolesława Prusa. Historyczne Uście gniazdowało niegdyś nad rzeką Gorajec nieopodal mostu przy drodze Radecznica - Mokrelipie. Z biegiem czasu osią wsi stała się droga Radecznica - Zaburze i Radecznica - Latyczyn. Tą drugą osią jest ulica Ludowa.
Między dwoma ulicami Uścia wyodrębniła się trzecia ulica - Słoneczna. Jest ona graniczną drogą dawnego Uścia z dawną Radecznica. Ulica Słoneczna biegnie na zachód ku Słonecznemu wąwozowi hen koło Maciągowych Choinek do Olszyn przez Pałysy i dalej do Krzywdy i Choin aż do Hoszni Ordynackiej. W niewiele kroków od drewnianego krzyża po lewej stronie szosy na wysokim cokole stoi postać maryjna z piaskowca wzniesiona tu przez Pawła Juśkiewicza w 1908 roku będącego wójtem gminy Radecznica w latach 1884 - 1887.
Figurę postawiono jako pamiątkę ulg wolnościowych danych przez cesarza Rosji Królestwu Polskiemu po roku 1905. Spod posągu udajemy się ulicą na północ ku przydrożnemu krzyżowi majowych świętowań wieczornych. Obecnie jest to krzyż żeliwny ustawiony na betonowym postumencie w 1968 roku. Dawniej stał tu krzyż drewniany. Był on drogowskazem - świadkiem różnych zdarzeń, a także ludowych wierzeń, który pomagał w nocnym wyciszaniu dzieci cierpiących na "płaczki".
Niektóre dzieci przez długi czas po urodzeniu każdej nocy płakały i nijak nie można było ich wyciszyć. Bywało, że rodzice na te okoliczność robili gałgankowe lalki w kąpielinach dziecka zanurzali je i razem wynosili tę zawartość w nieckach wylewając pod krzyż. Miało to pomagać dziecku by nie płakało po nocach.

***

Obszar dookoła krzyża i drogi biegnące obok niego nazywano do niedawna rozbieżnymi drogami. Po roku 1968 do tego miejsca przywierać zaczęła nazwa "plac wolności". Od placu wolności na wschód biegnie ulica Zamojska do mostu na Gorajcu.
W trójkącie ulic: Uście - Słoneczna - Ludowa zlokalizowane jest centrum handlowe wsi i gminny :

  • skup płodów rolnych i żywca
  • sklepy różnobranżowe
  • materiały budowlane
  • smary i paliwa
  • co środowe targowisko
  • opał
  • piekarnia
  • lecznica weterynaryjna
  • osiedle byłej Spółdzielni Kółek Rolniczych
  • baza Gminnej Spółdzielni "Samopomoc Chłopska" i jej biura.

Przy ulicy Zamojskiej i Uście znajdują się przystanki autobusowe komunikacji publicznej do : Biłgoraja, Zwierzyńca, Szczebrzeszyna, Zamościa i Lublina przez Turobin.
Z placu wolności idziemy na północ do rozwidlenia ulic Ludowej i Uście - tu znajduje się murowana figura pod wezwaniem Chrystusa Frasobliwego datowana na XVIII wiek; fundowana była prawdopodobnie przez familie Jaźwińskich.
W 1974 roku u podnóża tej figury natrafiono podczas wykopków telefonizacyjnych na kości ludzkie barwione ochrą. Znaleziono przy tym siekierkę krzemienną z paskowanego krzemienia. Obok figury rośnie drzewo kasztanowca posadzonego tu w roku 1930 w miejscu gdzie powtórnie pogrzebano liczne kości ludzkie wydobyte podczas udowy szosy w roku posadzenia kasztanowca. Ogrodzenie figury jest przeniesione spod kościoła którym była ogrodzona figura z napisem: Franciszka z Jaworskich Zaborowska...1852. Po przeciwnej stronie ulicy usytuowany jest budynek o nowoczesnej sylwetce. Jest to były Zajazd miejscowej Spółdzielni Zaopatrzenia i Zbytu. Po przemianach ustrojowych państwa w roku 1989 Zajazd stracił swoją funkcję żywieniowo - hotelowa i przeszedł do innej sfery gospodarczej.

***

Spod "Chrystusa Frasobliwego" udamy się ulica Ludowa ku południowej granicy wsi na końcu której stoi ceglana figura maryjna fundacji Jakóba Jaskóły z Uścia. Zanim dojdziemy do stóp figury możemy wstąpić ulicą Polna do Kurkowych Dołek - dawniej pięknego uroczyska skalnego lessowego zniszczonego pługiem i gracą. W październiku 1942 i lutym 1943 roku pogrzebano tu pięcioro miejscowych Żydów , a miejsc ich spoczynku niczym nie oznaczono.
Z dawnego piękna Kurkowych Dołków zachowały się ostańce leszowe przekładane rumowiskiem skalnym opoki. Na zachód od Kurkowych Dołków ciągnie się malowniczy Wąwóz Powstańców na około 1,5 km. Wracając z Kurkowych Dołków po prawej na polu zauważymy leśną remizę. Są to Maciągowe Choinki pełne alpejskiej roślinności Roztocza i i gniazdowania słowika. Do Choinek dochodzi się łatwo z ulicy Słonecznej zakończonej wąwozem o tej samej nazwie.
Dalej za ulica Słoneczną na prawo od figury maryjnej jest nie nazwana ulica Bojtek. Prowadzi ona na zachód od uroczyska o nazwie jak ulica. W okresie samodzielności Uścia i do 1944 roku roku była tam cegielnia prywatna a później samorządowa. W niej w 1942 roku ukrywał się przed zagładą Szaja Mantel - syn Borucha. Tam też został zamordowany i pogrzebany zimą 1942.
pod Maciągowymi Choinkami od 5 stycznia 1943 roku czekał na ekshumację zabity przez turobińskie Szupo Paweł Polski z Radecznicy. Zaśpiewano mu Salve Regina dopiero na cmentarzu w Czernięcinie, gdy hordy hitlerowskie opuściły Radecznicę po lipcu 1844 roku.
Opuszczając skromne ugajenie Bajtka możemy ostawić Szai Mantlowi żydowską modlitwę "El male rachamim":

Boże pełen miłosierdzia
zasiadający na wysokościach
spraw by znalazła wytchnienie
pod skrzydłami Boskiej obecności
świętych i czystych niczym
światłość firmamentu niebieskiego
dusza Szai Mantla
która zeszła z tego świata.

Oby znalazła wypoczynek
w ogrodzie Eden
przeto o Panie miłosierny
skryj go w cieniu Twych skrzydeł
po wsze czasy
Oby Pan stał się jego udziałem
i oby wypoczywał w pokoju
na swym łożu. Amen
Z Bojtka polną dróżką udajemy się w dalszą zainspirowaną wędrówkę jak na początku zapisane. Wychodząc z niecki bojtkowej na górę wśród pół po lewej zobaczymy malowniczo położona kolonię Latyczyn, a za nią leśno - polne urozmaicenie krajobrazu radecznickiego Roztocza. Będzie to Las Przyniecki pełen drzew jodłowych , a na prawo od niego sosnowo bukowy Grzebień pełen grzybów.
Dróżką polną bojtkową o wysokiej miedzy pełnej ziół świętojańskich i trzmieli dojdziemy do końca pól uściańskich zwanych tu "Koniecpól". Kończy się ta uściańska relaność łukiem drogi na prawo i łączy się z droga do radecznickich Olszyn przez Pałysy do Krzywdy.
Idąc Wzniesieniem Pałys - a jest to wysokość nad poziomem morza ponad 250 m widzimy rozległą panoramę na wschód. W dzień bardzo słoneczny dojrzeć można biel budowli Zamościa.
Przy drodzeza uprawnymi Pałysami po prawej stronie zaczyna się Las Cielęce poprzecinany leśnymi dróżkami bez nazw w relacji północ - południe , choć i ukośna czasem też się pojawi. Po lewej stronie drogi - równolegle z Cielęcym leżą pola wsi Latyczyn z wąskim paskiem relaności uściańskiej, oraz nieco pól radecznickich i las zwany Zakościelański.
Na początku tego tego zalesienia przy końcu Cielęcego i zaczynającej się Krzywdy był niegdyś wysoki kopiec graniczny z ustawionym na nim krzyżem drewnianym z ruska zwanym "krostem". Upływ czasu zniszczył to limes sacrum, a kopiec został rozryty tajemniczą łopatą.
Legenda głosiła, że pod czapą tego kopca znajdował się zakopany skarb powstańczy styczniowej potrzeby; inne bajanie mówiło, że pewien żebrak morderca ukrył w tym kopcu zebrane jałmużny w czas ukrywania się za czyn niegodny. Żądni majętności ludzie kopiec ten rozkopali. Czy znaleźli tam choć ułomek kopiejki, czy grosza - nie wiadu. Starzy uścianie mówili, że pod kopcem tym był upalony węgiel drzewny jako graniczna substancja pouwłaszczeniowa po 1864 roku. Zniszczonego krosta nikt już nie odnowił. Pozostało po nim tylko wspomnienie.

***

Od "krosta" na północny wschód leśną dróżką oznaczoną niebieskim znakiem turystycznym biegnącym z Szastarki do Bełżca zawracamy do Radecznicy ukośnie przez Cielęce. Wychodząc z [Lasu] Cielęcego na płasko położona drogę gruntowa widzimy przed sobą po lewej stronie pole uprawne zwane tu "Korconkiem", a po prawej zalesienie mające nazwę II Doły. Za tym zadrzewieniem hen jak okiem sięgnąć pola, pola... i rozległa panorama krajobrazu roztoczańskiego skąpiej widziana jak z Pałys.
Kilkadziesiąt metrów od wylotu drogi z Cielęcego po prawej stronie znajduje się wylot Wąwozu Powstańców z II Dołów. Wylot ten jest stromy i sprawia nieco trudności pieszym i jezdnym po jego powierzchni by znaleźć się w głębi poszarpanej wąwozami lesistości. Po co zagłębiać się w te wąwozową plątaninę?
W drugim od góry po lewej ręce wąwozie jest bez kadiszowa mogiła kilkoro pogrzebanych Żydów niczym nieoznakowana.
Spoczywają w tajemniczym wąwozie Ajdla i jej córka Raźla, Icek Aszenberg z Radecznicy, zapewne i jego żona Bajla, Strasbergowie z Zaporza i ktoś z latyckich (latyczyńskich) wyznawców judaizmu. Razem, jak głosi opowieść pogrzebanych jest tu około 10 osób.
Zabili ich turobińscy "śmiertelnicy" z Szupo Ulmana. Odchodząc zostawmy im Izkor o zmarłych dołączając do nich tych, co leżą w Kurkowych Dołkach:

Oby wspomniał Bóg dusze
które udały się na swą wędrówkę ; przez to
że ja składam ofiarę za nich
niech w nagrodę za to
dusze ich będą włączone
w wieniec życia wiecznego
wraz z duszami Abrahama
Izaaka i Jakuba, Sary, Rebeki
Racheli i Lei oraz z resztą
dusz sprawiedliwych, które są
w ogrodzie Eden. Amen.

Można też penetrując Wąwóz rozejrzeć się po stromiznach wyrobisk erozyjnych i wybrać sobie pamiątkę jakiegoś korzenia: jałowca, brzozy, buka, leszczyny lub innej populacji drzewiastej. A bocznych wąwozów w Wąwozie Powstańców jest liczno.
Po zdobytych trofeach i przeżytych wrażeniach wychodzimy z Wąwozu do drogi, która dotąd szliśmy i udajemy się szlakiem turystycznym droga jak dotąd ku Radecznicy na północ pod górkę. Dojdziemy po chwili do rozstajnych dróg z kopcem fizjograficznym i stąd w prawo udamy się dalej gdzie widać wieże kościoła. Idąc dojdziemy do rozwidlenia naszego szlaku. Na prawo jest to Droga Zdyberkowa do wsi, a w lewo do cmentarza wojennego z 1915 roku. Tą udamy się by zwiedzić miejsce spoczynku poległych żołnierzy austriackich i rosyjskich. Jest tu 21 mogił wojennych w tym 12 austriackich i 9 rosyjskich. Zgodnie spoczywa tu 3762 żołnierzy.
Na cmentarzu wojennym wita nas na wysokiej kolumnie posąg Najświętszej Marii Panny ufundowany w 1921 roku przez rodzinę Olejarskich. Cmentarz w obwałowaniu ziemnym utrzymywany jest przez administrację państwowa, a opiekuje się nim młodzież szkolna Szkoły Podstawowej w Radecznicy.
Idąc od cmentarza do Radecznicy po prawej stronie stoi domkowa kapliczka drewniana - "mieszkał" w niej kiedyś Chrystus Frasobliwy, być może dłuta Mikołaja Olejarskiego; ale w wieku zainteresowań twórczością ludowa zmienił "kwaterę" i przeniósł się pod opiekę św. Antoniego w obrębie kościoła w Radecznicy. Obok tek kapliczki w1947 roku od uderzenia pioruna straciła życie Juśkiewiczowa z Podlesia.
Nie zważając obiekt hydrograficzny od kapliczki udajemy się z góry droga zwaną Ukopem do Radecznicy. Jest to malowniczo wąwóz - droga o poszarpanych poboczach i erozyjnych urobkach wiszących krzewach dzikiej róży i innych liściastych uczepach krzewinach Nostrzyka Dziurawca Przegożanu i roztoczańskich ziół.
Opuszczając Ukop staje przed nami krajobraz podklasztornej Radecznicy. Szkoła, Ciepłownia, Lasek Kontemplacyjny i Baranieckiego. Schodzimy ścieżką od Ukopu do styku ulicy Gwarnej i Parkowej. Jest to styk dwóch wąwozów - jeden ciągnie się niemal od cmentarza wojennego, a drugi od Drogi Zdyberkowej przylegający do ulicy Parkowej.
W północno - wschodnim rogu tych wąwozów leży Lasek Baranieckiego, a tuż przy styku tych uroczysk tzw. Gajówka na której w czasach ordynackich była zagroda gospodarcza stróża leśnego aż do 1946 roku.
W czasie hitlerowskiej Gajówka była podbazą ruchu partyzanckiego orientacji londyńskiej: hotelem, stołówką, czatownią, trybunałem. Pod Gajówką od wschodu i północy w wąwozie hitlerowcy rozstrzeliwali miejscowych i doprowadzanych z łapanek Żydów. Zdarzało się też, że bez Salve Regina odprowadzano do wieczności konfidentów Gestapo, niepewnych politycznie sojuszników PKWN. Gajówka przestała fizycznie istnieć w 1946 roku.
W rogu ulic Gwarnej i Parkowej wznosi się lokalna Ciepłownia pobudowana w latach dziewięćdziesiątych XX wieku (1990 rok) pobudowana w miejscu dawnej cegielni monastersko - klasztornej wzniesionej jeszcze w XIX wieku.

***

Spod gajówki ulicą gwarną wyruszamy do wsi, gdzie przy końcu ulicy wita nas nowoczesny budynek szkoły Podstawowej. Tu zaczyna się Zaporze a kończy Radecznica.
Obecną ulicę Gwarną w latach pod biczem swastyki nazywano w konspirze "droga do nieba". Radecznica kończy się ulica Bolesława Prusa, która swój początek bierze od rozwidlenia ulic Uście i Ludowa.
Od roguulic Gwarnej i Prusa wyruszamy w Radecznicę na południe. Po prawej stronie za Szkołą spotykamy bryłę pomnika wzniesionego w 1973 roku na okoliczność upamiętnienia ofiar drugiej wojny światowej. Między szkoła a pomnikiem w latach 1864 - 2001 stał budynek poukazowego Urzędu Gminy. Dziś jego sylwetkę można obejrzeć w "kronice Gminy Radecznica".
Od pomnika ofiar pod szkoła przechodzimy dalej na południe by zobaczyć kompleks sakralny i uroczysko źródlisk odwiecznie darzących krynicznym płynem mieszkańców tej okolicy zarówno przed jak i po Chrystusie.
Obwałowanie ziemne źródlisk pochodzi z XVIII wieku a budynek Kaplicy na Wodzie po przebudowie z 1829 roku, zaś jego podbudowa betonowa 1948. Spiżowa postać patrona tego miejsca - św. Antoniego datuje się końcem lat 1980 - tych razem z wysepką dojściem ławkowym jak i podziałem stawu kaplicznego.
Przed kaplicą na fosie stoi pomnik z 1883 roku wzniesiony na cześć Aleksandra II - cesarza Rosji i króla Polski jako dziękczynienie za uwłaszczenie chłopów ziemią według ukazu z 1864 roku.
Na północno - wschodniej ścianie budynku kaplicy widnieje postrzał wojenny kaplicy z 25 lipca 1944 roku - wtedy też spaliła się połowa wsi od wojennego pożaru. Po przeciwnej stronie stawu kaplicznego po prawej obok piętrowego murowańca wiedzie brukowana dróżka do Lasku. W czasach, gdy pojawiało się we wsi gestapo nazywano ją "drzwi do lasu". W pewnym miejscu po lewej tkwił tu potężny buk z rozłożystymi konarami o łukowatym pokroju, co sprawiało wrażenie, że nad głową unosi się tęgi portal zdobiony gałązkami. Owo sprawiło, że jakiś partyzant romantyk nazwał to miejsce drzwiami do lasu, a może jeszcze i dlatego, że po wyjściu z posterunku wyglądało to drzwiowo.
Dawniej budynek ten był hotelem pracowniczym radecznickiego monasteru. Od 1915 roku mieści się tu siedziba policji państwowej: austriacka (1915 - 1918), polska (1918 - 1939), hitlerowska (1939 - 1944), delegaturowa (1944), M. O (1944 - 1989) i po 1989 III Rzeczpospolitej.
W październiku 1959 roku w 15 rocznicę powstania Milicji Obywatelskiej w ścianę budynku była wmurowana tablica pamiątkowa pomordowanych i poległych milicjantów. Po zmianach systemowych Państwa w 1989 roku właściciel budynku usunął tablice i przekazał ją do zbiorów muzealnych w Zamościu.
Idąc ku słońcupo prawej od policyjnej siedziby widoczna jest XVIII - wieczna murowana figura św. Franciszka. U jej stóp przez wiele lat odbywały się majowe nabożeństwa wieczorne jak kościół był cerkwią a Kaplica na Wodzie prawosławnym chramem.
Odchodząc od św. Franciszka przejdźmy na drugą stronę ulicy. Tu po lewej zauważymy skromny czarny kamień a na nim Gwiazdę Dawida. Jest to upamiętnienie zbiorowego mordu radeczniczan wyznania mojżeszowego w lipcu 1942 roku. Pomnik ten stanął staraniem Rubina Weistucha - jedynego ocalałego od zagłady radecznickiego Żyda, który po wojnie osiadł w Hajfie w Izraelu.

***

Opuszczając miejsce Gwiazdą Dawida oznaczone przechodzimy na druga stronę jezdni i spoglądamy do góry na Monte Bernardinum. Jest to klasztor i kościół zakonny zakonników bernardynów osiadłych tu jeszcze w drugiej połowie XVII wieku. Osadźcą ich był biskup - Mikołaj Świrski sufragan chełmski. Twórcą brył architektonicznych budowli był architekt Jan Michał Link - budowniczy twierdzy Zamość.
Idąc od ulicy Gwarnej do ulicy Klasztornej po drodze nie spotykamy żadnej starej radecznickiej chałupy oprócz ostałego po pożarze wojennym muru po gospodarstwie Gąbków przy domku ceglanym Bogdana Strusińskiego - malarza prymitywisty i poety ludowego. Ta część Radecznicy niegdyś drewnem zabudowana wypaliła się 25 lipca 1944 roku.
W miejscu gdzie obecnie znajduje się parking zajezdny samochodów znajdowała się chałupa Szymona Tkacza. Legenda głosi, że owemu Szymonowi 8 maja 1664 roku objawił się św. Antoni nazwany Padewskim. Objawiony nocą w niebieskiej poświacie oznajmił Tkaczowi by zgłosić jego wolę władzom kościelnym, aby na górze obecnie Monte Bernardinum zwaną wybudować kościół niebotyczny, a odwieczne źródła pod lasem poświęcić jako cudowną wodę dającą zdrowie kalekim, chromym i niesprawnego umysłu tudzież szukającym odnowy duchowej.
Różnie przyjęto życzenie Świętego - ale kościół i cenob zbudowano a sanktuarium ustanowiono które jest.

BALBINA BŁASZCZAK

Z chałupiska Szymona przechodzimy na plac przed Juszczykowskie Schody. Miejsce to obecnie nazywane bywa niekiedy "placem Balwiny", a to dlatego, że żniwiarka w rzeźbie lewego skrzydła frontonu budowli miała na imię Balbina, a nazywała się Błaszczakówna. Pozowała wraz z Mikołajem Jachymkiem do rzeźby Jakóbowi Juszczykowi przebudowującemu linkowskie schody w 1936 roku.
z "placu Balwiny" udajemy się w górę schodami krytymi na cmentarz przykościelny. Schodów dębowych jest 7x14 + 4. Tunel jest murowany , barokowo sklepiony o 12 okrągłych okratowanych ozdobnie oknach z ażurowymi żelaznymi furtami.
Cmentarz przykościelny wita nas starokrzewiem w murowanym ogrodzeniu, obmurowanym i łukowato okrytym daszkiem krzyżem posągiem na wysokiej kolumnie z mieczem w ręku , stacjami Drogi Krzyżowej, oraz nagrobnym obeliskiem rodziny Jaworskich z I połowy XIX wieku.
Po słonecznej stronie muru kamiennych schodów po lewej ręce nagrobku Jaworskich jest niczym nieoznakowane miejsce spoczynku prawosławnego duchownego zmarłego w Radecznicy 15 lutego 1897 roku. Jego imię zakonne - Krystofor, a z domu Chrysanf Sakowicz urodzony na Wołyniu k/Krzemieńca w roku 1833. W Radecznicy osiadł w 1891 roku jako kapelan sióstr prawosławnych w żeńskim Monasterze z przemianowanego klasztoru bernardyńskiego w Radecznicy.
Ojciec Krystofor w dorobku literackim pozostawił po sobie tekst nabożeństwa "Krestnaja pieśń w obrządku wschodnim". Tuż pod tym murem po lewej od o. Krystofora w zadeptanej mogile spoczywa Zosia Łopatyńska - córka Jana3 i Klementyny Łopatyńskich zmarła w Radecznicy w wieku dziecięcej niewinności.
Po kamiennych schodachpod barokowym portykiem wchodzimy na przykościelną galerie z licznymi symbolami patriotycznymi. Tu zawsze kończą się uroczyste capstrzyki rocznicowe i inne nabożeństwa manifestacyjne ze składaniem kwiatów włącznie a po odbytych celebracjach kościelnych. Początkiem świeckiej celebry uroczystości patriotycznych i upamiętniającej jest zawsze pomnik ZboWiD (Związku Bojowników o Wolność i Demokrację) przy Szkole Podstawowej.
Z galeriina prawo przechodzimy na wirydarz klasztorny by odetchnąć po trudach pokonania licznych schodów tunelowych i kamiennych i zaplanować zwiedzanie radecznickiego Miasteczka opisanego ulicami: Gwarna - Bolesława Prusa - Klasztorna - Parkowa, a także za pozwoleniem przeora klasztoru zwiedzić kościół od wewnątrz.
Dawniej kościół był zawsze otwarty, ale nowe czasy sprawiły, że teraz jest zamykany ze względu na znikanie naczyń liturgicznych, dewocjonalii i niektórych parametrów.
Radecznickie Miasteczko jest to obszar położony na północy wsi i leży okolony ulicami ustalonymi w 1977 roku : Gwarna, częścią Bolesława Prusa, Klasztorną i Parkowa. W kwadracie tym znajdują się: Ciepłownia, Gimnazjum Publiczne, ulica Cicha, Szkoła Podstawowa, Pomnik ZBoWiD, Lasek - dawniej zwany Kontemplacyjnym lub Duchownyj Gaj, obecnie Klasztorny, Posterunek Policji Państwowej, Figura Biedaczyny z Asyżu, Zespół kościelno - klasztorny, Państwowy Szpital Psychiatryczny, Osiedle Mieszkalne "Jaśmin", cmentarz prawosławny i klasztorny, kaplice procesyjne.
Nazwa Miasteczko pojawiła się spontanicznie jak niegdyś Mała Częstochowa. Najpierw w opisywanym kwadracie zaistniał kościół i klasztor bernardynów. Później rosyjska szkoła średnia z pomocniczymi zabudowaniami. Był tu ogród sadowniczo - warzywny i cieplarnie. Pracownie artystyczne Monasteru. Szpitalik przyszkolny rosyjski i polski, apteka. szkoła początkowa, sierociniec.
u podnóża Miasteczka koło Schodów był zespół zabudowań plenipotencji ordynackiej, oraz dom modlitwy miejscowych Żydów. W okresie międzywojennym w zespole szkolno - klasztornym był lokalny wodociąg, elektrownia i drukarnia tysiąc arkuszowa na godzinę.
W rosyjskiej szkole średniej, a później polskiej uczyło się ponad 150 uczennic Rosjanek, a następnie tyluż chłopców Polaków gdy szkoła była już polska. Owa aktywność społeczna miejsca sprawiła, że nazwał ktoś to miejsce Miasteczkiem, a ja słysząc to zapisałem i nich tak będzie.
Spod kościoła na wirydarzu można wyruszyć na rozpoznanie wewnątrz Miasteczka. Najlepiej jest rozpocząć wędrówkę od kaplicy św. Franciszka - tej ze spowiednicami. Powstała tu ona w 1926 roku w miejscu gdzie stała monasterska tkalnia z amfiladowym traktem, w której oprócz tkaczy pracowali twórcy ikon, hafciarze i.t. p. rzemieślnicy.
Spod kaplicy uliczką ku cmentarzowi można udać się do Lasku, gdzie wrażeń będzie moc. Po lewej miniemy główny gmach rosyjskiej szkoły średniej. Nazywała się Rodiecznickaja Żeńskaja Szkoła Sadowodstwa i Ogorodnictwa. Przed nią stoi nieduży piętrowy budyneczek drewniany. Zarówno w okresie cerkiewnym do roku 1915 jak i później w okresie klasztornym był to dom dla nauczycieli świeckich. Później nazywał się " drapaczem chmur", albo "drapakiem". W dole po prawej to nowoczesny budynek kuchni szpitalnej. Budyneczek po prawej przed laskiem to Laboratorium Terapii Zajęciowej pacjentów szpitala.
Lasek do roku 1960 był dostępny do kontemplacji, rekreacji, wypoczynku i grabienia liści na ściółkę. W kaplicach procesyjnych odprawiano nabożeństwa, modlono się i odwiedzano pogrzebanych - w niedziele i święta wolni od mistycznych natchnień odbywali towarzyskie spotkania i koleżeńskie wieczorynki.
Po 1960 rokuLasek jakby go zwać został zamknięty dla mieszkańców i ruchu kulturowo - rozrywkowego i trwał [w takim stanie?] do końca lat osiemdziesiątych ubiegłego stulecia; wtedy uległo zniszczeniu zamurawienie dna Lasku. W części zabudowano go koszmarnymi budowlami, zniszczeniu uległy urządzenia sportowo - rekreacyjne zamkniętego w 1956 roku Liceum Ogólnokształcącego.
Podupadły też na zdrowiu architektonicznym kapliczki procesyjne. Dno Lasku pokryło się chaszczami i habziną. Na cmentarz można był się dostać za pomocą klucza z portierni Szpitala.
Dopiero po 1989 roku otwarły się bramy tego "obozu". Cmentarz prawosławny założony w Lasku po 1860 roku i później klasztorny został zwolniony spod klucza. Kapliczki powstałe około 1725 roku i później w 1936 przebudowane zostały udostępnione kultowi z zamiarem zamurawienia powierzchni gruntowej jak dawniej.
Kapliczki procesyjne w obecnym stanie nie stanęły na miejscu wcześniej stojących ale postawiono je na surowym korzeniu (oprócz pierwszej). Druga stoi powyżej dawnej "szklanej", w podziemiu której był grób zakonnicy obrządku wschodniego. Trzecia kapliczka stoi na miejscu oddalonym od starej trzeciej , która stała na leśnym fałdzie obecnego budynku - siedziby policji. tym miejscu na szczycie buka św. Antoni zawiązał węzeł, "coby w tym miejscu kaplicę postawić - by jego chwała zawsze tu dziać się mogła". Nie inaczej też było z innymi miejscami - bo i tam węzły na drzewach tkwiły.
Z tegokaplicznego miejsca udamy się na cmentarz grzebalny, który został wyznaczony w Duchownym Gaju jeszcze przez swjaszczennika Jana Gajdę - unickiego proboszcza rodienicznikago prichoda.
Na cmentarzuobrządku wschodniego zarówno unitów jak i prawosławnych pogrzebanych było ponad 80 osób. Z pochówków tamtego czasu zachowały się trzy nagrobki stojące według założenia i jeden rozwalony. Pochodzą kolejno: jeden z 1888 roku, drugi z 1893, trzeci z 1905. Na cmentarzu prawosławnym pogrzebani byli tez oficerowie rosyjscy polegli w 1915 roku.
Poniżej kwatery prawosławnej znajduje się kwatera cmentarza klasztornego. Pogrzebani są tu zakonnicy - pracownicy Klasztoru, uczniowie Kolegium Serafickiego, żołnierze i zasłużeni dla Radecznicy. Trzecią kwatera jest cmentarz urządzony przez Państwowy Szpital w roku 1950.
Odchodzącz laskowej Nekropolii trudno nie wspomnieć o niczym nieoznakowanej Nekropolii żydowskiej rozrzuconej u stóp gajówki pod nieistniejącą już cegielnią. Pogrzebano tam ponad 70 osób w okresie od października 1942 do marca 1943 roku. Nikt nad nimi kadiszu nie odmówił, grobu nie oznaczył, kamyka nie położył, świeczki nie zapalił. Zostawmy im zatem modlitwę grzebalną - Kadisz De - Rabanan

Niech będzie wywyższone i poświęcone Imię Jego wielkie
w świecie który stworzył według swej woli.
Niechaj ustanowi swoje królowanie
niechaj sprowadzi wyzwolenie
niechaj ześle już wkrótce Mesjasza, jeszcze za życia waszego
i za dni waszych i za życia całego Izraela. Amen
Niechaj jego potężne Imię
będzie błogosławione na wieki wieków.
Niechaj będzie błogosławione i pochwalone,
opiewane i sławione święte imię Jego.
Niech będzie błogosławiony
we wszystkich błogosławieństwach
i pieśniach pochwalnych hymnach
dziękczynieniach wypowiadanych na tym świecie. I mówcie: Amen.
Módlmy się za Izrael, za nauczycieli
za ich uczniów
i uczniów ich uczniów, za wszystkich
którzy studiują Torę tutaj i wszędzie.
Niech oni i wy cieszą się pokojem
życzliwością, łaską i miłosierdziem
długim i dostatnim życiem, oraz
zbawieniem Ojca ich, który jest w niebiosach
i na ziemi. Mówcie: Amen
Niech zapanuje niebiański pokój
i szczęśliwe życie dla nas
i dla całego Izraela. Mówcie: Amen
Ten, który sprawia pokój na wysokościach
aby w swym miłosierdziu zesłał pokój
dla nas i dla całego Izraela. Mówcie: Amen.

***

Z pól Nekropolii udajemy się ulica Parkowa do ulicy Klasztornej, która znaczy się blokiem mieszkalnym relacji wschód - zachód. Zarówno ten blok jak i pozostałe trzy stanowią osiedle mieszkaniowe pracowników Państwowego szpitala.
Osiedle topowstało w byłym ogrodzie klasztornym założonym w 1713 roku przez zakonników bernardynów. Pierwszy blok mieszkalny postawiono tu w 1959, a ostatni - czwarty w 1989 roku, który wskutek zmian ustrojowych państwa został zamieniony na obiekt Pomocy Społecznej Państwowej.
Dawniej ogród klasztornysłużył potrzebom klasztornym, a jednocześnie był rozsadnikiem popularyzacji warzywnictwa i sadownictwa wśród okolicznej ludności, tak jak kult antoniński w sferze mistycznej.
W okresie cerkiewnym Radecznicy (1869 - 1915) i istnienia szkoły Sadowodstwa i Ogorodnictwa ogród służył jako pomoc naukowa zawodu uczącej się tu młodzieży żeńskiej, bowiem kształciły się tu same dziewczyny.
Ogród miał też jednonawową cieplarnię; była tu też suszarnia owoców i pasieka, szkółki drzewek owocowych, inspekta rozsad warzywnych i kwiatów ozdobnych. Była też w ogrodzie siłownia wiatrowa do pompowania wody ze studni głębinowej celem nawadniania upraw ogrodowych.
Z osiedla przyszpitalnego "Jaśmin" wyruszamy ulica Klasztorna ku kościołowi. Po prawej mijamy cmentarz parafialny założony tutaj w 1981 roku. Jest to już czwarte miejsce grzebalne w Radecznicy znaczone symbolami religijnymi, a piąte, jeżeli uwzględnimy bez kadiszowe pochówki żydowskie.
Idąc dalej zakosami ulicy Klasztornej schodzimy na dół do "placu Balwiny". Jeszcze raz obejrzymy dzieło rzeźbiarskie Jakóba Juszczyka we frontonie Schodów i wyruszymy ku południowi ulicy B. Prusa.
Od "placu Balwiny" poniżej którego stał do pożaru dom modlitewny żydowski do Drogi Zdyberkowej położone jest tzw. "Karczmisko". Na tym terenie stał dawniej murowany budynek Plenipotencji Ordynackiej, a także ordynacka karczma zajezdna. Przed rokiem 1930 obiekty te zostały zlicytowane, a grunt przeszedł w posiadanie różnych użytkowników, a przede wszystkim w kolektywne posiadanie cywilnej służby klasztornej. W roku 1940 na tym gruncie wzniesiono domek mieszkalny dla osób emerytowanych. Za domem tym pod czapa widocznego z szosy pagórka znajduje się obszerna piwnica murowana z cegły w kształcie półkrzyża z 1787 roku należąca do wspomnianej karczmy.
Obok karczmy przy drodze jak wyżej był folwark ordynacki po roku 1725 , który w 1928 roku uległ parcelacji. Siedlisko po folwarczne nabyli ostatni dzierżawcy folwarku Waśniewscy, a po nich rodzina Siemczyków z Zaporza. Dworek po folwarczny będąc w stanie ruderalnym uległ rozbiórce w 1947 roku.
Po przeciwnej stronie Karczmiska stoją dwa domki drewniane - szalowane. W pierwszym z nich powstał w 1954 roku pierwszy w historii wsi Ośrodek Zdrowia; domek ten stoi od około 1920 roku. Drugi domek - też szalowany należał do Rodziny Płocharzów, jest rówieśnikiem pierwszego. W nim w 1926 roku powstała agencja pocztowa do której w 1928 roku doprowadzono telefon, a następnie przemianowano na Urząd Pocztowy.
Wędrując ku słońcu po prawej stronie ulicy stoi jednopiętrowy budynek Ośrodka Zdrowia pobudowany tu w roku 1971. W latach cerkiewnych Radecznicy aż do 1967 roku stała w tym miejscu plebania prawosławnego proboszcza radecznickiej cerkwi zwana miejscowo "popówką". W "popówce" tej w latach 1931 - 1951 była urządzona prywatna apteka Gustawa E. Bączkowskiego, później Społeczna Nr 110.
Za Ośrodkiem Zdrowiawznosi się wielofunkcyjny budynek Urzędu Gminy Radecznica. Jest on zbudowany po roku 1988 na tzw. "Sądowisku", na którym w latach 1868 - 1928 (?) stał drewniany budynek Sądu Gminnego IV okręgu powiatu zamojskiego dla czterech gmin: Goraj, Frampol, Radecznica i Sułów. Budynek ten po utracie przeznaczenia został rozebrany tak jak areszt gminny zwany "kozą".
Po lewej obok Urzędu Gminy stoi oszalowany domek prywatny. Jest on zbudowany z materiału rozbiórkowego byłej tkalni monasterskiej na placu której pobudowana jest kaplica św. Franciszka w 1926 roku.
Domek ten jest jednym z nielicznych (obok domków L. Węcławskiego, Emerytalnego, J. Piotrowskiego po Płocharzach) które nie uległy wojennemu pożarowi w 25 lipca 1944 roku podczas "powstania radecznickiego "w walce z Wermachtem.

***

Zostawiając za sobą oglądaną dotąd Radecznicę i miejsca wyróżniające się po prawej napotykamy skromny krzyż wotywny. Stoi na dawnej sadzawce rybnej ufundowany przez Jan Ferenca - właściciela gruntu. Idąc od krzyża miniemy prywatną aptekę w domu rodziny Woźniców. Apteka ta jest kontynuacją dzieła G. Bączkowskiego.
Idąc dalej ku słońcu napotykamy ciek wodny wypływający ze źródeł spod stromego stoku zwanego miejscowo "stokiem Jasińskiego". Dawniej misa wodna źródeł rozlewała się niemal do obecnej szosy, ale po rozbudowie wsi i budowie szosy w 1926 roku misa wody została ograniczona do niedużego zbiornika przeciwpożarowego obwałowanego ziemią.
Obok źródeł w 1964 roku pobudowano zlewnię mleka, którą 1 maja 1999 zamieniono na piwiarnię. Spod mleczarni - piwiarni jak dotąd idziemy dalej pod słońce ulica Prusa; mijamy ulice Zdrojowa, która jest początkiem wąwozu Zdyberki i Krótkiej.
Obszar od ulicy Zdrojowej i Krótkiej otoczony jest legenda - na tym najwyższym miejscu był starożytny gród, albo hród. Od tego grodu lub hrodu podobno wieś wzięła swoją nazwę Grodecznica albo Hrodecznica. Czy tak było?
Radecznica pisała się kiedyś z łacińska Rhodecznycza, a po polsku Rodecznica, po rosyjsku zaś Rodiecznica, jak i Radiecznica. Dopiero po roku 1920 ustaliła się obecna nazwa Radecznica. W mowie potocznej miejscowi zawsze mówili: "Rydyśnica".
U podnóża "grodu" (obecnie teren zabudowany) biegła niegdyś starożytna droga przez wieś z południowego wschodu. Przy drodze tej był ziemny kopiec o średnicy około 4 m i wysokości ponad 1,5 metra. Na kopcu stał wysoki krzyż drewniany. W roku 1946 wskutek rozbudowy wsi kopiec został zniwelowany. W czasie niwelacji natrafiono na kości "wielgoludów", które zebrano i powtórnie pogrzebano stawiając krzyż. Czasu pochodzenia kopca i krzyża nikt nie pamięta. Ten betonowy (obecny) postawił Wojciech Cichocki.
Po dojściu do ulicy krótkiej skręcamy w lewo. Jest to ulica Zielona, rozpoczynająca się tzw. "żabimi plecami". Nazwa ta wywodzi się stąd, że ta część wsi nazywa się Żabia Wólka. Ze skrzyżowania ulic: Krótka - Prusa i Zielona widać były Zajazd Spółdzielczy, a obecnie Bank Spółdzielczy. Tam już nie pójdziemy.
Z "żabiego placu" ulica Zieloną o nawierzchni gruntowej udamy się do kąpieliska amatorskiego na rzece Gorajec, gdzie woda jest czysta i zdatna do kąpieli w porze letniej i skwarnej. Gdyby zaś chęci do wodnej uciechy nam nie stało możemy od "żabiego placu" udać się dalej na południe do "placu wolności" i tu z ulicy Uściańskiej albo Zamojskiej odjechać w kierunku do Zaburza, Gorajca i dalej, albo do Mokregolipia, Sąsiadki i Szczebrzeszyna...
Idąc do kąpieliska ulicą Zieloną należy skręcić w lewo, a potem w prawo łąkową dróżką i prosto pójść na wschód, gdzie na końcu wędrówki ukaże się nam ciek wodny rzeki Gorajec poprzegradzany urządzeniami melioracyjnymi.
Po odpoczynkunad woda możemy udać się do mostu wcześniej opisanego i stąd odbyć wędrówkę do Mokregolipia by tam wsiąść do autobusu i odjechać ku Sąsiadce i dalej.
Można też drogą łąkowa od kąpieliska udać się do Mokregolipia - obejrzeć ruiny starego folwarku mokrolipskiego a następnie przejść do ruin mokrolipskiego kościoła pamiętającego czasy ustanowienia parafii rzymsko - katolickiej w tej wsi w 1398 roku i budowy kościoła w 1403 roku.

***

Wąwozy radecznickie: Gwarny, Parkowy, Droga Zdyberkowa, Zdyberka Włościańska, Powstańców i Słoneczny p Gwarny

Jest przedłużeniem ulicy Gwarnej - długi około 300 metrów o licznych bocznych rozgałęzieniach po prawej i lewej.
Jego zbocza obfitują w grzyby jadalne i inne; czasem huby na wyciętych pniach drzew. Niekiedy trafia się huba szlachetna - lakownica lśniąca. Dno wąwozu jest ubogie w świat ziół. Drzewa to przeważnie buk

Parkowy

Bieży wzdłuż ulicy Parkowej. Wskutek erozji odsłania rumowisko skalne, gdzie amator może "zdybać" skamieliny dawno wymarłych głowonogów małży i ślimaków.

Droga Zdyberkowa

To ciąg drogowy aż do Drogi Wężowej, która prowadzi do dawnej "Placówki" radecznickiego konspiru AK i NSZ.
Droga ta zaczyna się od starej siedziby OSP i wiedzie w górę malowniczym tworem erozyjnym długim około 200 metrów, kończącym się widokiem na kościół i dalej hen ku Zakłodziu, Sąsiadce i het...

Zdyberka Włościańska

Nieco krótsza od Zdyberkowej jest początkiem ulicy Zdrojowej. Kończy się polami uprawnymi tzw. hektarami. Widać stąd Maciągowe Choinki, Olszyny, Pałysy i dalej. Na południe i wschód widać hen do Gorajca, Szperówki, lasu Cetnaru w dolinę rzeki Por ku Zamościowi.

Powstańców

Ciągnie się od Kurkowych Dołków ku zachodowi licznymi zakosami aż do końca II Dołów. W wąwozie spotyka się liczne poszarpańce erozyjne, które są pokryte pergolą zakrzaczeń drzewiastych: świdniny, leszczyny, czeremchy, czarnego bzu, kaliny, trzmieliny, i.t.p.
W miejscach, gdzie włada słońce jest mnóstwo ziół z enklawami pozimki i ostrężyny. W połowie długości Wąwozu po prawej leży uroczysko I Doły, z którego do połowy XX wieku dobywano kamień budowlany - opokę.

Słoneczny

To przedłużenie ulicy o nazwie Słoneczna. Jest to ostatnia budowla erozyjna w Radecznicy, co roku niszczona wodą opadowa która zbiera w swoje posiadanie kawałek gruntu uprawnego - wcześniej wyrobiony ciek. Z tego wąwozu jest łatwy dostęp do Choinek.

Ścieżkami, drogami, miedzami, po krzakach i zaroślach łąk pól i lasów Radecznicy. Zebrał wraz z żoną Marianną i naścibolił Stanisław "Rozwar" Zybała.

Radecznica 1998 - 2004


Strona Główna Radecznica

Wszelkie prawa zastrzeżone.



1. Salve Regina zawitaj Królowo, matko nasza, ziemi cesarzowo..., pieśń śpiewana w Kościele Katolickim podczas uroczystych nabożeństw
2. wiersz autorstwa Reginy Smoter Grzeszkiewicz - inspiracją do jego napisania była lektura prezentowanego tekstu
3. Jan Łopatyński pisarz gminny, wójt gminy Radecznica, sędzia Sądu Gminnego IV Okręgu powiatu zamojskiego. Przybył do Radecznicy w 1884 roku. Wybył w 1906. Z zawodu nauczyciel szkół początkowych.